Archiwa tagu: wspomnienia

Stary, zielony miś z „Pierwszej czytanki”

Historia dziecinna, prosta, lecz nadal wzruszająca. Może z powodu wspomnień z czasów wczesnoszkolnych. „Stary, zielony miś” – opowiadanie z podręcznika „Pierwsza czytanka” Ireny Słońskiej (ilustracje: Hanna Czajkowska i Witold Popławski). Były to materiały uzupełniające do nauki języka polskiego dla klasy I i II, używane po zakończeniu „Elementarza” „Falskiego”, czasami równocześnie.

Historia o zielonym misiu, oraz niemało innych opowiadań, wierszyków, zagadek i rebusów z „Pierwszej czytanki”, pojawia się też w późniejszej wersji podręcznika uzupełniającego do klasy I, również autorstwa Słońskiej, pt. „W szkole i na wakacjach”, używanego po „Literach” Przyłubskich albo po „Elementarzu”.

Poniżej lata wydawania obu ksiażek; jednak wydaje mi się, że już około roku 1974 korzystałam z pierwszej wersji „W szkole i na wakacjach”, z inną okładką (ciemnoniebieską) niż późniejsza – czytałam ją sobie w domu, nie była używana w czasie lekcji. Miała już wielokolorowe obrazki.

„Podręcznik do nauki języka polskiego dla klas I: Pierwsza czytanka (1960, i kolejne wydania, 18. w 1976 roku)
Podręcznik do nauki języka polskiego: W szkole i na wakacjach (1978, i kolejne wydania, 14. w 1992 roku)” /źródło: wikipedia/

Poza dwiema stronami historii o misiu, zamieszczam jeszcze siedem innych stron z „Pierwszej czytanki” oraz stronę ze spisem autorów wykorzystanych w podręczniku.

Aktualizacja
Wydawało mi się, że w mojej wersji „Pierwszej czytanki”, z której korzystałam od roku szkolnego 1973-1974, nie było dwóch-czterech historii z wydania 1960 (taki skan posiadam). Faktycznie. Znalazłam informacje, że wydanie 12. z roku 1971 było zmienione. Tylko nie pamiętam, czego brakuje… co dodano zamiast, bo ilość stron taka sama.

slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page11
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page12
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page22
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page38
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page37
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page50
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page126 slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page127
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page136
slonska_irena_pierwsza_czytanka_1960_skan_lq-page176

Puchatek, Prosiaczek i zima

Scenka z fotelem i zegarem. I jednocześnie scenka, kiedy jest odpowiednia pora na małe Conieco… Fragment z „Chatki Puchatka” A. A. Milne’a (The House at Pooh Corner; pierwsze wydanie w 1928, 1938 w Polsce). Ilustracje – E. H. Shepard; tłumaczyła Irena Tuwim.

chatka-puchatka-prosiaczek-w-fotelu

Kubuś Puchatek i Prosiaczek / źródło

– A teraz wiem, co zrobię – powiedział Puchatek. – Najpierw pójdę do domu zobaczyć, która godzina, włożę ciepły serdaczek, a potem pójdę do Kłapouchego i zaśpiewam mu nową Mruczankę.
Popędził z powrotem do domu, lecz po drodze głowę miał tak zajętą nową Mruczanką, którą miał zaśpiewać Kłapouchemu, że gdy nagle ujrzał Prosiaczka rozpartego w najwygodniejszym fotelu, jaki miał, stanął w drzwiach zdumiony. I drapiąc się w głowę, zastanawiał się, w czyim też on jest domu.
– Dzień dobry, Prosiaczku! – powiedział. – Myślałem, że wyszedłeś.
– Nie – odparł Prosiaczek. – To ty wyszedłeś, Puchatku.
Rozdział Iw którym powstaje Chatka Puchatka
– Masz rację – powiedział Puchatek. – Wiedziałem, że któryś z nas wyszedł.
To mówiąc, spojrzał na zegar, który przed kilku tygodniami zatrzymał się na pięć minut przed jedenastą.
– Dochodzi jedenasta – rzekł Puchatek wesoło. – Akurat nadszedł czas na małe Conieco. – I wsadził łebek do spiżarni. – A potem wyjdziemy, Prosiaczku, i zaśpiewamy Kłapouchemu moją nową Mruczankę.
– Jaką Mruczankę, Puchatku?
– Tę, którą zaśpiewamy Kłapouchemu.
Zegar wciąż jeszcze wskazywał za pięć jedenastą, gdy Puchatek z Prosiaczkiem ruszyli w drogę. Wiatr ustał i płatki śniegu kołowały w powietrzu…

puchatek-i-prosiaczek

A to już ilustracje z pierwszej części przygód Puchatka, z „Kubusia Puchatka” (Winnie-the-Pooh; pierwsze wydanie w 1926, 1938 w Polsce). Moment, gdy Puchatek z Prosiaczkiem odkryli coś na śniegu… i każdy, kto czytał książkę, pewnie pamięta co.

galeria z większymi kopiami – kliknij w obrazek / ilustracje z bloga BibliOdyssey

Przy okazji wyszukiwania ilustracji do „Kubusia Puchatka” przypomniałam sobie (znalazłam w sieci) wiele polskich ksiażek/książeczek dla dzieci. O nieocenionej wartości sentymentalnej, jak też o dużej wartości artystycznej i literackiej.

Ze śniegu

winter-night-laurxy-design-crush

„Zimowa noc” („Winter night”); Autor: Laurxy

Zima dała się we znaki… Wyczekiwana śnieżna zima, więc nie można zbyt dużo narzekać.

Ten śniegowy zwierzak jest trochę jak z „Zimy Muminków”. Np. wtedy gdy Muminek obudził się nagle ze snu zimowego i poszedł dziwić się światu. Grafika piękna, acz prosta i wyrazista, a jednocześnie niejednoznaczna – nie wiadomo, czy zwierzę nie narodziło się ze śniegu… 🙂

„Niebo było niemal czarne, lecz śnieg lśnił jasnoniebieskim blaskiem w świetle księżyca.
Morze spało pod lodem, a głęboko w ziemi, między korzeniami, wszystkie małe stworzonka śniły o wiośnie. Ale do wiosny było dość daleko, bowiem Nowy Rok minął dopiero co.
Właśnie w miejscu, gdzie dolina wznosiła się łagodnie ku górom, stał dom zasypany śniegiem. (…)
Wewnątrz domu było ciepło i przytulnie. Na dole w piwnicy tliły się wolno na ruszcie całe masy torfu. Księżyc zaglądał w okno oświetlając białe zimowe pokrowce na meblach i owinięty tiulem kryształowy żyrandol. A w salonie wokół największego kaflowego pieca rodzina Muminków spała długim zimowym snem. (…)
A potem zdarzyło się coś, co nie zdarzyło się nigdy, odkąd pierwszy troll* z rodziny Muminków zapadł w sen zimowy. Muminek obudził się i nie mógł już zasnąć.
Patrzył, jak świeci księżyc i kryształy lodu na szybie.
Słyszał buczenie pieca na dole w piwnicy i był coraz bardziej rozbudzony i zdumiony.”

/źródło: „Zima Muminków” (1957), tekst i ilustracje Tove Jansson, pierwsze polskie wydanie w 1969, tłumaczenie Irena Szuch-Wyszomirska/

Jedna z moich ulubionych książek dzieciństwa, i nastoletniości, w czasach gdy więcej czytano i bardziej żyło się książkami oraz całym światem w nich zawartym, bo bajeczek i filmów w telewizji było mało w tamtych czasach.

zima-muminkow

„Zima muminków” (1957), ilustracja – Tove Jansson

Zima w elementarzu Falskiego

Z pamiętnego, a nawet kultowego, „Elementarza” Mariana Falskiego wybrałam, i przycięłam, dwadzieścia najbardziej związanych z sezonem zimowym stron. To również mój elementarz.

W historii polskiej edukacji najbardziej doniosłym elementarzami okazały się podręczniki Mariana Falskiego, pod tytułem „Elementarz”. Pierwsze wydanie, pod tytułem: „Nauka czytania i pisania dla dzieci” ukazało się w roku 1910 i zrewolucjonizowało metodykę nauki czytania w Polsce. Był ilustrowany przez Jana Rembowskiego.

W okresie międzywojennym ukazywały się kolejne wersje elementarza dla dzieci, aktualizowane zgodnie z duchem czasów. Z powodu zapóźnień edukacyjnych sporej części ludności, w 1920 Falski opracował także na zamówienie władz dwie wersje „Elementarza powiastkowego”, dla dorosłych analfabetów oraz osób odbywających zasadniczą służbę wojskową. W 1945 roku prawa do wydawania „Elementarza” Falskiego pt. „Elementarz dla szkół wiejskich” uzyskały Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych (od 1974 Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne).

W 1949 ukazał się pierwszy powojenny elementarz dla dzieci, uwzględniający elementy obowiązkowej w tym czasie ideologii komunistycznej (aczkolwiek bez wymieniania postaci Stalina). Kolejna unowocześniona wersja elementarza ukazała się w 1957 i przetrwała siedemnaście lat. Ostatnia wersja ukazała się w 1974, opublikowana już po śmierci autora, z nowocześniejszymi ilustracjami Janusza Grabiańskiego. Zaktualizowano w niej też teksty. Wersja ta znajduje się w druku i spotyka się z popularnością aż do dnia dzisiejszego (stan na 2013).

Oprócz ostatniej wersji elementarza, w XXI wieku wznowiono też druk elementarza w wersji z 1971 roku. /źródło: wikipedia/

08408408484084848408417184084

Zimowe drugie śniadanie

08508508585085858508517185085

Choinka świąteczna, czyli jodełka

08608608686086868608617186086

Prezenty spod choinki

08908908989089898908917189089

Węgiel na zimę

09009009090090909009017190090

Zimowe zapasy

09109109191091919109117191091

Zwierzęta też robią zapasy na zimę

09209209292092929209217192092

Ślizgawka i łyżwy

09309309393093939309317193093

Ciężkie czasy

09409409494094949409417194094

Bałwanek

09509509595095959509517195095

Górka do zjeżdżania na sankach

09609609696096969609617196096

Bitwa na śnieżki

09709709797097979709717197097

Karmnik i dokarmianie ptaków

103103103103103103103103171103103

Odwiedzamy polskie góry zimą

104104104104104104104104171104104

Zimowy kotek na płotku

106106106106106106106106171106106

Odmrożenia i zimowe choroby

107107107107107107107107171107107

Zimowy szkolny spacer

113113113113113113113113171113113

Bajki opowiadane przez babcię

114114114114114114114114171114114

Zawiane pola i jazda saniami

119119119119119119119119171119119

Roztopy na polach

120120120120120120120120171120120

Skrzydlaci przyjaciele przy oknie i zbliżająca się wiosna

CAŁY ELEMENTARZ W FORMIE WIDEO

Woda w telewizorze

Woda w telewizorze, czyli lanie wody i stąd już blisko do robienia wody z mózgu… Ale tym razem chodzi o coś innego. Grafikę wyjęto z dawnego dwutygodnika satyrycznego „Karuzela” (1957-1992), a obrazek będzie od razu zrozumiały dla osób pamiętających zakłócenia w starych telewizorach – głównie w epoce PRL-u i trochę później.
„Fale” zamiast obrazu miały związek z ówczesną techniką emisji sygnału telewizyjnego (nie-cyfrową) oraz z nierzadkimi wówczas problemami z otrzymaniem dobrego sygnału z anteny. Tak mi się przynajmniej wydaje, na mój średniotechniczny rozum.

Zakłócenia obrazu telewizyjnego miewały różną reprezentację graficzną: najczęściej chyba typu „śnieg” lub „fale”. Śnieg w telewizorze występuje również obecnie, fal już nie widuję. A swoją drogą, śnieg pojawił się wczoraj wszędzie – mały początek zimy.

Systemy grzewcze w siedzibach ludzkich bywały w tamtych czasach zawodne.

tomasz-sobczak-karuzela

Autor: Tomasz Sobczak; z czasopisma „Karuzela”

Telewizor

Telewizor „Fala” – początek lat 60. / źródło: stare-telewizory.republika.pl

***
Systemy emisji sygnały telewizyjnego /wikipedia/

Mysibrat Miauczura

Mysibrat Miauczura

Mysibrat Miauczura – „Porwanie w Tiutiurlistanie”, rysował Adam Marczyński

Jak widać, chrześniakiem kota była mysz…

Poniższy kotek „myszolubek” przypomiał mi jedną z najpiękniejszych postaci z mojej literatury dziecięcej, kota Mysibrata Miauczuę z „Porwania w Tiutiurlistanie” (1946) Wojciecha Żukrowskiego. Tamten został wygoniony, dosłowanie wykopany, przez właściciela młyna za litość i sympatię dla myszy, na które miał polować. Cała książka była taka „humanistycznie utopijna”, jak ktoś napisał. Przyjaźń zwierząt przykładem dla świata ludzi.

Mam wydanie ksiażki z ilustracjami Adama Marczyńskiego, z roku 1965, takie jak pierwsze wydanie, ale chyba z inną okładką. Potem były kolejne wydania, inne ilustracje – nawet nagradzane, ja polubiłam to. Pamiętam jeszcze spektakl Teatru Lalkowego, na podstawie „Porwania…”, chyba z ok. 1976 roku, nadawany w czasie ferii zimowych. Wielkie, elektryzujące, przeżycie. Podobnie wielką rzeczą dla dziecka była ta epicka i wzruszająca książka.

kot-i-myszki

kot-i-myszy
Autorka ilustracji – Lisa D’Andrea

Ameba oraz koty i myszy Tomasza Bogackiego

Przypadkiem odkryłam, że Tomasz Bogacki (ur. 1950), autor ilustracji do pamiętnej, dla pewnego pokolenia, dziecięcej książeczki „Ameba” (1976), autorstwa Marii Terlikowskiej (1920-1990), stworzył piękne, ciepłe, a nawet poetyckie, grafiki do swoich własnych, i innych autorów, książek obrazkowych wydawanych za granicą. Książek zamieszkałych np. przez takie ciekawe istoty: kot i mysz w śniegu… a potem „w zawieszeniu”.

kot-i-mysz-w-sniegu

Tomasz Bogacki – „Kot i mysz”, 1996, tempera, papier, 35x56cm; ilustracja do książki „Cat and Mouse in the Snow” by Tomek Bogacki (1999)

kot-i-mysz

Tomasz Bogacki – „Kot i mysz”, 1996, tempera, papier, 35x56cm; ilustracja do jednej z czterech ksiażek o kocie i myszy

Tu źródło grafiki i więcej jego ilustracji >>

Posiadam wspomnianą „Amebę” (wyd. KAW, 1976); sfotografowałam stronę, na której ameba upodabnia się do szeregu lepiej znanych dzieciom zwierzątek. Tekst też ciekawy… A jeszcze niżej okładka książki.

"Ameba" - strona ze zwierzętami

„Ameba”, ilustracje – Tomasz Bogacki, tekst – Maria Terlikowska / Autorka zjęcia: Kratery.com

ameba=okładka książki

„Ameba” / źródło

Miałam co najmniej jeszcze jedną książeczkę z ilustracjami Bogackiego, mianowicie „Króliczka” (ok. 1979) Marii Janczarskiej, z serii „Z wiewórką”. Ta niestety została oddana, nie przetrwała w zbiorach z dzieciństwa.

kroliczek - janczarska, bogacki

„Króliczek” okładka / źródło

Stare rosyjskie ilustracje

Obrazki z krainy dzieciństwa,
świata niecyfrowego, zaledwie elektrycznego.

Papier, kolor i druk.
Kosmos wyobraźni, plastelina jaźni.

Przypomniane, niezapomniane,
w plikach duszy schowane.

wróbelki

Autor: A. Dudnikov, ilustracja do wiersza G. Ladonschikova; pocztówka (1958) / żródło

niedźwiadki pocztówka

Autor: V. Frolov, „Niedżwiadki”; pocztówka (1959) / źródło

cielak na pastwisku

Autor: A. Plastov, „Cielak i pies”; pocztówka (1955) / źródło

Tu więcej ilustracji i pocztówek z tego źródła >>

Mity dzieciństwa

modlitwa_dziecka

Stara kartka / źródło: flickr.com

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego.
Amen.

Zabawki „modlą się” razem z dzieckiem. Zabawki, tak jakby druga rodzina. Wtedy nie ma samotności w nocy. Modlitwa dziecka przed snem jako sposób na dziecięce nocne lęki? Anioł Stróż ze słów modlitwy zawsze miał na mnie pewien pozytywny wpływ.

Czy świat „nieoszukany”, świat w którym dziecko usłyszy, że Boga nie ma, i że małe zwierzątka są okrutne, naprawdę jest lepszy? (I że żyrafę w zoo trzeba zabić, aby lwy się najadły, jak miało to miejsce w Danii.) Bo że jest brzydszy, to wiadomo. Czy nowoczesność zabierze nam normalność? A szczęśliwe, „okłamane”, dzieciństwo jest przecież normalnością.

Anioł Stróż z obrazka mojej Mamy z okresu szkoły średniej. Data: 12/59.

„Anioł Stróż” – stary obrazek religijny / Fot.Kratery.com

***
Samotność człowieka w kosmosie. Z Bogiem czy bez.
Ten fragment doskonale to oddaje, może najlepiej w historii kina. Film „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka, w tle suita z baletu „Gajane” (adagio) Arama Chaczaturiana.

Sama wykonałam nowe wideo, skomponowane z trzech fragmentów filmu, bo podobne z YT było niekompletne. Pisałam też o tym fragmencie filmu w maju 2009 roku, we wpisie „Tam dokąd zmierzamy”. Nie miałam wtedy żadnego klipu, tylko kadr z biegnącym aktorem. Fragment:

„Samotność Istnienia, które nie zna swojego Stwórcy.”

Perpetuum mobile

Animowana etiuda Agnieszki Buszewskiej pt. „Perpetuum mobile”, z 2009 roku. Warta obejrzenia. Do tego skojarzyła mi się ze snem sprzed parunastu lat; albo jeszcze wcześniejszym. Sen zawierał elementy steampunku, co dość dziwne, bo o steampunku się wtedy powszechnie nie słyszało. We śnie mój Tata opowiadał fantastyczną historię o magnetofonie szpulowym (takim jaki był nam znany w niedawnej przeszłości), który w całości był wykonany z metalowych cześci, nawet taśma magnetofonowa była łańcuchem – takim jaki jest przy rowerze. Że niby takie ludzie mieli jeszcze dawniej… Jakieś totalne kłamstwo 🙂

Perpetuum mobile (z łac. wiecznie ruchome) – hipotetyczna maszyna, której zasada działania, wbrew znanym prawom fizyki, umożliwiałaby jej pracę w nieskończoność.
Próby zbudowania perpetuum mobile podejmowane były już w XIII wieku, a szczególne zainteresowanie tą koncepcją przypadło na wiek XVI i XVII. Prace podejmowane przed XIX wiekiem mogą być uznane za próby rozwoju koncepcji naukowych, które nie zostały potwierdzone.

Według dzisiejszej wiedzy konstrukcje tego typu są niemożliwe i podejmowane obecnie próby są uznawane za pseudonaukę. Grono amatorów konstruktorów podejmuje tego typu próby, niekiedy twierdząc nawet, że opracowali udane konstrukcje oparte na nowych nieznanych ideach lub niepotwierdzonych zjawiskach i nieznanych źródłach energii. Ruch ten jest częścią ruchu wolnej energii.” /ciąg dalszy na Wikipedii/

Ten sam film w Ninatece: „Perpetum Mobile” >>