Archiwa tagu: telewizja

Woda w telewizorze

Woda w telewizorze, czyli lanie wody i stąd już blisko do robienia wody z mózgu… Ale tym razem chodzi o coś innego. Grafikę wyjęto z dawnego dwutygodnika satyrycznego „Karuzela” (1957-1992), a obrazek będzie od razu zrozumiały dla osób pamiętających zakłócenia w starych telewizorach – głównie w epoce PRL-u i trochę później.
„Fale” zamiast obrazu miały związek z ówczesną techniką emisji sygnału telewizyjnego (nie-cyfrową) oraz z nierzadkimi wówczas problemami z otrzymaniem dobrego sygnału z anteny. Tak mi się przynajmniej wydaje, na mój średniotechniczny rozum.

Zakłócenia obrazu telewizyjnego miewały różną reprezentację graficzną: najczęściej chyba typu „śnieg” lub „fale”. Śnieg w telewizorze występuje również obecnie, fal już nie widuję. A swoją drogą, śnieg pojawił się wczoraj wszędzie – mały początek zimy.

Systemy grzewcze w siedzibach ludzkich bywały w tamtych czasach zawodne.

tomasz-sobczak-karuzela

Autor: Tomasz Sobczak; z czasopisma „Karuzela”

Telewizor

Telewizor „Fala” – początek lat 60. / źródło: stare-telewizory.republika.pl

***
Systemy emisji sygnały telewizyjnego /wikipedia/

Reklamy

Full Metal Jacket

Miałam obejrzeć i przypomnieć sobie „Full Metal Jacket” Kubricka. Za późno włączyłam telewizor. Ale za to przypomniałam sobie wielki przebój The Rolling Stones, „Paint It Black”, który brzmiał w napisach końcowych filmu.

Po filmie, w jakimś powtórkowym programie, Wojewódzki krzyczał do Pazury, że my Polacy nie mamy twarzy, tylko gęby, czy nawet „ryje”. I że już mistrz Gombrowicz tak twierdził. Gombro miał swoje szajby i metafory, a Wojewódzki jest mdły i niesmaczny. I to ciągłe podpytywanie zaproszonych do programu facetów, czy mieli epizod homoseksualny w swoim życiu. A nuż się przyznają.

The Rolling Stones – „Paint It Black” (1966)

Right Here, Right Now

Jeden z niewielu utworów Fatboy Slima, które znam i lubię. Napisałabym, że kocham, a nie tylko lubię, ale niestety ten rodzaj twórczości muzycznej za bardzo kojarzy się z prochami. Choć narkotyki są tu zupełnie niepotrzebne, bo tu sama muzyka jest jak narkotyk. Pamiętam, jak fragment tego utworu pojawiał się często w VH1, około 1999-2000 roku.

Fatboy Slim „Right Here, Right Now” (1999)

Żałość

Już od dawna żadna sztuka telewizyjna nie wzruszyła mnie tak jak ta. „Rodzinny show” Petera Quiltera w reżyserii Macieja Pieprzycy. Globisz grał o wiele lepiej niż Stenka, która właściwie jest nijaka. Globisz był doskonały, bo on przecież jest, nie gra.
***
Danuta Stenka śpiewała to w spektaklu…

Simon and Garfunkel „Scarborough Fair” z filmu „Absolwent”

Oburzenie

Dlaczego w polskich studiach telewizyjnych odbywają się skrajnie żenujące dyskusje „polityczne”, które bywają zupełnie niepolityczne? Włącza się dany program, aby usłyszeć, co w trawie piszczy, a tam skrzeczy, trzeszczy, i wrzeszczy.

Mało tego. Wysoce edukowany i jakże kulturalny redaktor Lis podpuszcza  byłego prezydenta, pewnego wąsacza, aby ten jeszcze bardziej się otworzył, i w jeszcze pospolitszy sposób obrażał obecnego prezydenta.

Ja wiem, Panie redaktorze, jakie perełki słowne potrafi rzucać przed nas, proste wieprze, nasz były prezydent… Nie trzeba go zachęcać do nowych popisów. To nie służy niczemu dobremu, może poza zwiększeniem sensacyjności Pana programu. Wieczorny program publicystyczny ma inne cele, niż pokazywanie ludziom jatki z udziałem znanych polityków. Pewnie to Kurski miał wypaść najgorzej w tym programie? Nie udało się.

Grażyna Łobaszewska „Za szybą” (1979)

Idiotyzmy pochorobowe

Jestem przeziębiona, i nie chciało mi się sięgać po pilota, w związku z czym, chyba po raz trzeci, naraziłam swoją delikatną osobowość na kontakt z idiotycznym serialem „Seks w wielkim mieście”. Ani to zabawne, ani pouczające. Nie rozumiem, dlaczego taki nijaki serial zdobył, tak wielką widownię, i dlaczego ta okropna Sarah jest nagradzana Złotymi Globami.

A teraz zaczyna się coś polskiego i starego. Wygląda na „Przepraszam, czy tu biją?”. Może wytrzymam, nie zasnę ani nie wpadnę na dobre do sieci, i obejrzę to jeszcze raz. Potem wyciągnę wnioski, jak to w PRL-u ciężko było, jak niewdzięczną pracę miała milicja, jak się dziwki tanio sprzedawały, jak przestępcy rządzili miastem, i że gangster sypać nie powinien, ale czasem mu się to opłaca. Widzę, że nawet Krzysztof Cugowski zagrał tu epizod. Niby-prawdziwe klimaty, jednak mogło być o wiele gorzej. Całkiem zabawny film, z małymi wyjątkami co prawda.

Kalina Jędrusik „Bo we mnie jest sex” (1962)

Bezwstydna

Kto widział tę reklamę w telewizji, ten może wie, o co chodzi. Wokalistka i seks-bomba, dwa w jednym, oblizuje lody na patyku, reklamując tym samym ten produkt cukierniczy. Prawdziwe „porno” w krótkim filmiku reklamowym, i kolejny dowód na żenujący poziom reklam, głównie polskich. A że wspomniana piosenkarka „wstydu nie ma”, to już inna sprawa. Nie gorszy mnie nadmiernie ten klip, ale jest w wyjątkowo złym guście. Jadłam kiedyś lody tej firmy, jednak nie pamiętam, czy były jakoś szczególnie smaczne lub choćby smaczniejsze niż reklama z Dodą.

manet_nana

Edouard Manet – „Nana”

Seksuolog

Wczoraj w jednej z telewizji, w salonowej dyskusji, młody seksuolog powiedział: „…gdy oboje są w młodym wieku, on nieomal z niej nie schodzi…” 😮 Pomyślałam o innym starszym seksuologu, którego często pokazują w mediach; on raczej nigdy nie użył tego typu kolokwializmu, jego wypowiedzi odznaczają dużą kulturą osobistą i delikatnością. Temat programu dotyczył, mniej więcej, porzucania starych żon dla młodych kobiet, i „starych, niewyżytych bab” spotykających się z dużo młodszymi mężczyznami… Byłam oczywiście zbulwersowana wyrażeniem, jakiego użył obecny tam seksuolog, zwłaszcza że był w towarzystwie kobiet… A swoją drogą, co to za facet, który „nie schodzi z kobiety”?

P.S.
Takimi dziwactwami też się zachwycałam w latach osiemdziesiątych.
Lene Lovich „Lucky Number” (1979)

Czerwone trampki księdza

Tak. Nie muszę wierzyć reklamie, ani facetowi przebranemu za księdza… Ale dlaczego muszę patrzeć na tę obleśną, nieudolną kreację, gdy czekam na jakiś program? Często jestem zajęta klawiaturą lub myszką, i nie mogę przez cały wieczór obsługiwać pilota. Ten efebowato-cherubinkowaty ksiądz to pewnie jeden z wielu wspaniałych pomysłów, przedstawianych tu i tam na blogach poświęconych biznesowi reklamowemu, bo wbrew temu, co sugerują niektórzy, żadną sztuką to nie jest. Co najwyżej, sztuką doprowadzania ludzi do pasji.

Nie toleruję reklam, nawet tych „artystycznych” (komercja nie ma większego związku z prawdziwym artyzmem). Mam szczerą nadzieję, że bank reklamowany przez niby-księdza w konfesjonale, nie zyska wielu nowych klientów.

Post Scriptum
Aktor grający tego księdza powiedział, że odarł swoją postać z magii…

P.S.II
Prawdziwa sztuka:

The Stranglers „Strange Little Girl” (1982)

Inny teledysk z tą piosenką…

Dlaczego zabijają

Oglądam od czasu do czasu różne kroniki kryminalne, włącznie z tymi „fantastycznymi”, jak podejrzewam, z TVN. Te właśnie docu-crimes osaczają mnie trochę, bo nigdy nie mam pewności, co jest prawdą, a co scenariuszem 😡 Najbardziej zastanawiają mnie przypadki maniakalnych morderców kobiet… Co kieruje takimi mężczyznami? Co zrobiły im kobiety, że pałają żądzą mordu? Czy skrzywdziły ich matki, byłe partnerki, czy całe społeczeństwo? I co dzieje się w głowie mordercy? Jak powstają poważne zaburzenia równowagi neurotransmiterów? I jak bardzo zakłócona jest też praca układu hormonalnego? Czy żyjemy w chorym świecie, który produkuje takich morderców? A może to konsekwencja tego, że kobieta dała z siebie zrobić przedmiot i „śmiecia”…

P.S.
Wiosna sprzyja muzyce lat osiemdziesiątych, mimo że jeszcze niedawno nie zamierzałam wracać do tamtego okresu…

The Stranglers „Skin Deep” (1984)