Archiwa tagu: Stanley Kubrick

Mity dzieciństwa

modlitwa_dziecka

Stara kartka / źródło: flickr.com

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego.
Amen.

Zabawki „modlą się” razem z dzieckiem. Zabawki, tak jakby druga rodzina. Wtedy nie ma samotności w nocy. Modlitwa dziecka przed snem jako sposób na dziecięce nocne lęki? Anioł Stróż ze słów modlitwy zawsze miał na mnie pewien pozytywny wpływ.

Czy świat „nieoszukany”, świat w którym dziecko usłyszy, że Boga nie ma, i że małe zwierzątka są okrutne, naprawdę jest lepszy? (I że żyrafę w zoo trzeba zabić, aby lwy się najadły, jak miało to miejsce w Danii.) Bo że jest brzydszy, to wiadomo. Czy nowoczesność zabierze nam normalność? A szczęśliwe, „okłamane”, dzieciństwo jest przecież normalnością.

Anioł Stróż z obrazka mojej Mamy z okresu szkoły średniej. Data: 12/59.

„Anioł Stróż” – stary obrazek religijny / Fot.Kratery.com

***
Samotność człowieka w kosmosie. Z Bogiem czy bez.
Ten fragment doskonale to oddaje, może najlepiej w historii kina. Film „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka, w tle suita z baletu „Gajane” (adagio) Arama Chaczaturiana.

Sama wykonałam nowe wideo, skomponowane z trzech fragmentów filmu, bo podobne z YT było niekompletne. Pisałam też o tym fragmencie filmu w maju 2009 roku, we wpisie „Tam dokąd zmierzamy”. Nie miałam wtedy żadnego klipu, tylko kadr z biegnącym aktorem. Fragment:

„Samotność Istnienia, które nie zna swojego Stwórcy.”

Evil

Zło może wydawać się piękne, tak jak w filmie, z którego kadr znajduje się na moim trzecim plakacie. We współczesnym kinie, we współczesnym świecie, zło nie jest ani piękne, ani brzydkie. Jest niewyraźne i często udaje dobro. I to chyba jest najgorsze.

men-in-white

„Mężczyźni w białych strojach – Tworzą o wiele bardziej fascynujący rodzaj zła niż faceci w czerni.”

Tekst – mój, kadr z filmu S. Kubricka „Mechaniczna pomarańcza”

Full Metal Jacket

Miałam obejrzeć i przypomnieć sobie „Full Metal Jacket” Kubricka. Za późno włączyłam telewizor. Ale za to przypomniałam sobie wielki przebój The Rolling Stones, „Paint It Black”, który brzmiał w napisach końcowych filmu.

Po filmie, w jakimś powtórkowym programie, Wojewódzki krzyczał do Pazury, że my Polacy nie mamy twarzy, tylko gęby, czy nawet „ryje”. I że już mistrz Gombrowicz tak twierdził. Gombro miał swoje szajby i metafory, a Wojewódzki jest mdły i niesmaczny. I to ciągłe podpytywanie zaproszonych do programu facetów, czy mieli epizod homoseksualny w swoim życiu. A nuż się przyznają.

The Rolling Stones – „Paint It Black” (1966)

Tam dokąd zmierzamy

Dla mnie to najsmutniejsza scena filmowa, ale tylko z towarzyszącą jej muzyką. Symbolizuje samotność człowieka w Kosmosie. Samotność istnienia, które nie zna swojego Stwórcy. Cały film to wielki traktat o Bogu.

Kadr z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka

"2001: Odyseja kosmiczna"

Kadr z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka

Mechaniczna pomarańcza

Dwa lata temu zakupiłam ten film w wersji z cyfrowo poprawionym obrazem i dźwiękiem (film jest z 1971 roku). Wcześniej, pod koniec lat osiemdziesiątych, oglądałam fragmenty, ale prawie nic nie pamiętałam. Oczywiście uznałam dzieło za genialne. Natomiast autor powieści, na podstawie której Kubrick nakręcił film, Anthony Burgess, powiedział, że obraz jest tak genialny, iż może być niebezpieczny. Niestety miał rację. Można się tam dopatrzeć gloryfikacji przemocy i przypuszczalnie miało to tragiczne następstwa.
***
Poniższy utwór Elgara uważam za najlepiej dobraną do akcji muzykę w tym filmie. Rzadki efekt smutnej ironii.

Edward Elgar „Land of Hope and Glory” (1901)