Archiwa tagu: socjologia

W mroku

Kogo żałować w ciepłe,
Ciche wieczory?
Ludzi
Ze skrzyżowania.
Z rozdroża
Historii i socjologii.
Niczemu nie winnych.
Ofiar
Burz dziejowych.
Zawirowań historii.
Bitew i wojen.
Zamachów i puczów.
Przewrotów i rewolucji.
Transformacji i ewolucji.
Przyśpieszeń i zwolnień.

Ich nieświadome poświęcenie.
Ich nieunikniony przydział bólu.
Dla mojego względnego spokoju.

ogień w kominku, płonące polana
źródło

Prawdy oczywiste

Od czasu do czasu trafiam na taki rodzaj prawdy, która na pierwszy rzut oka oczywista, po chwili zastanowienia taką oczywistą już nie są. Przeglądałam jakiś czas temu stronę projektu „Brand New World”. Znalazłam tam następujący fragment:

„Cokolwiek robimy, nie ma to znaczenia, bo i tak umrzemy. Skąd więc bierze się ponadprzeciętna aktywność rasy ludzkiej, jedynego gatunku świadomego swojej śmiertelności? Stąd, że znając swoje przeznaczenie, chcemy je pokonać i stać się nieśmiertelni – odpowiada Zygmunt Bauman.”

Mądra i chwytliwa hipoteza, z długą tradycją, choć można się z nią nie zgadzać. Jednak wcale nie zamierzam polemizować z Baumanem. Zastanowił mnie tylko jeden szczegół w powyższym fragmencie. Czy zwierzęta naprawdę zupełnie nie są świadome swojej śmiertelności? Patrząc na zwierzątka domowe mam czasem wrażenie, że mogą być „mądrzejsze” i bardziej świadome niż przypuszczamy.

Gdy nic nie jest tak, jak być powinno

Są dni kiedy wszystko wydaje się smutne. Nie udaje się rozwiązać starych problemów, a nowe nagle zaczynają wydawać się większe. Dawne sprawy odżywają, choć chciałoby się, aby całkiem umarły. Uderzyłam w stół, odezwały się nożyce. Teraz żałuję, że uderzałam. Nożyce nie mają zbyt subtelnego dźwięku. Dobrze, że tylko się odezwały, a nie przycięły mi palca.

Od razu też powróciłam do jedynego lolcata, który mnie nie rozbawia, ale dziwnie smuci. Bo smutnie wygląda ten kot, niemniej gdy zdałam sobie sprawę, że to fotomontaż zrobiło mi się trochę lżej. Trudno żyć w świecie, w którym istnieją smutne dzieci i smutne koty, a najgorzej wtedy, gdy świadomość tych faktów zaczyna wyraźnie przeszkadzać.

A skoro są lolcaty na każdą okazję, moja lingwistyczno-psychologiczno-socjologiczna analiza tego zjawiska robi się coraz bardziej kompleksowa, choć nie osiągnęła jeszcze etapu werbalizacji.

kot na kaloryferze
 /źródło/ (obrazek zmniejszony)
„Kot jednoszynowy. Teraz z ogrzewanym wagonem.”