Archiwa tagu: social media

21 Century Social Media Man

Nie przetrwarzamy należycie swoich doświadczeń, wrażeń i myśli. Nie tworzymy skały osobowości. Rozpadniemy się kiedyś? (Bo za dużo na bieżąco raportujemy w social media lub znajomym.)

Oto fragment wpisu pt. „Krótki list na długie pożegnanie” z bloga „Śnienie świata”, będący cytatem z powieści Petera Handke „Krótki list na długie pożegnanie” (1972):

„– My już nie śnimy – powiedział John Ford. – A jeśli nam się to zdarzy, zapominamy o tym. Mówimy o wszystkim, więc dla snów nic już nie pozostaje. (…).”

Pigułki na dobry sen czy opium dla ludu?
Ciężki sen ołowiano-opiumowy. Opium z octanem ołowiu. Faktycznie takie zestawieni było stosowane na inne dolegliwości. A czy terapie XIX-wieczne naprawdę były o wiele bardziej szkodliwe niż te współczesne? Lekowe i wszelkie inne, wliczając w to social media.

opium_i_ olow

Opium i octan ołowiu (dawne pigułki) / źródło

***
King Crimson – „21st Century Schizoid Man”

Fajni ludzie

Nie ma niczego gorszego u blogera (mikroblogera), niż patologicznie głębokie kompleksy, które „przezwycięża” przy pomocy ekshibicjonizmu, zwykle o infantylnym czy pretensjonalnym odcieniu, albo też poprzez przybieranie pozy wybitnego znawcy, mentora czy żartownisia. Pozy, która odpycha i śmieszy przesadnym wczuwaniem się w rolę. Rolę, do której jednakowoż nie posiada się wielkich predyspozycji.

To wszystko męczy. Bo za brakiem autentyczności nie kryje się nic ciekawego.

Siedzę na blogowisku dostatecznie długo, aby na pierwszy rzut oka rozpoznawać przeróżne rodzaje patologicznych typów sieciowych. Może mogłabym napisać coś dłuższego na ten temat, ale chyba nie warto, i nie za bardzo mam ochotę. A czynię te nieco gorzkie wynurzenia przy okazji likwidacji jednego z moich mikroblogów.

kotki

Bądź lakoniczny, mikrobloguj

Jeśli maksimum 140 znaków na Twitterze to dla kogoś za mało, ma do dyspozycji Woofer ze 1400 znakami, ale za karę musi być to minimum 1400 znaków. Mikroblogging, makroblogging, a był też podobno w planie nanoblogging z maksimum 14 znakami… Kto wie, jakie cuda elokwencji mogłyby mieć tam miejsce. Blip jest bardziej zbliżony do normalności, jeśli chodzi o ograniczenia ilościowe, zezwala na 160 znaczków, czyli tyle co SMS.

Dlaczego dałam się wpuścić ten mikroblogowy kanał? Bo sama tego chciałam. A także dlatego, że mi powiedzieli, że tego potrzebuję, i że to jest dla mnie dobre i fajne. Kto powiedział? Przeróżni socjolodzy Internetu działający z inspiracji specjalistów od sieciowego marketingu.

Co będzie dalej z tymi „skracaczami” odczuć i fraz? Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, więc nie będę prorokować, ale czuję jakimś internetowym szóstym zmyłem, że to stosunkowo szybko przeminie, i zostanie zastąpione przez mikroblogi (a bardziej miniblogi) typu Tumblr, Posterous, czy Soup, a może nawet jeszcze szybciej nastąpi pożarcie przez Facebook. Na razie jeszcze sobie czasami mikrobloguję. Choć często tracę przy tym cierpliwość, bo mimo pewnych niezaprzeczalnych zalet, klasyczne mikroblogi mają masę wad.

My God It's Full of Internet Traditions