Archiwa tagu: Samotność

Korzenie i skrzydła życia

Z pierwszym dniem Nowego Roku rozpoczęło się u mnie przeziębienie, już w Sylwestra były symptomy, a więc nowe wpisy, powiązane z Nowym Rokiem chyba jeszcze, pojawią się z małym opóźnieniem. A dziś, jako namiastka wpisu, coś takiego… Najpierw tłumaczenie tekstu z obrazka:

„Są dwa podarunki jakie powinniśmy dać naszym dzieciom: jednym są korzenie, drugim –  skrzydła.”

Samotny ptak na samotnym ogołoconym z liści drzewie, a jakże anty-samotnościowe przesłanie.

korzenie-i-skrzydla
źródło grafiki

„Zaduszki” Konwickiego, samotność bohaterów

„Zaduszki” Konwickiego. Rozmaite oblicza samotności. Miłość obok śmierci, śmierć dodaje sensu miłości.

Minęła wojna, nadeszły nowe czasy. Stary, chorujący Żyd czeka na śmierć w rodzinnym miasteczku. W czasie wojny stracił najbliższą rodzinę oraz większą część majątku. Najbliżsi na cmentarzu i stare miejsca, do których jest przywiązany; to wszystko powstrzymuje go przed wyjazdem do krewnych za granicę. Nagle w miasteczku pojawia się para młodych ludzi, którzy, tak jak Goldapfel, ocaleli z zawieruchy wojennej. Przyjechali, aby odnaleźć swoją miłość, i w tym celu muszą rozliczyć się z demonami przeszłości. Zatrzymują się w hoteliku, w którym mieszka, żyjący już tylko przeszłością, Goldapfel, który teraz zaczyna szukać kontaktu z nowo przybyłymi, bo, jak sam mówi, może ogrzać się ich ciepłem. Ciepłem szczęścia innych ludzi, tym czego prawdopodobnie brakuje mu w miasteczku.

Goldapfel mówi: „A jak traficie państwo drugi raz do naszego miasteczka, to ja będę czekał. Jeżeli dożyję… „

/fragment rozmowy zawarty w poniższej krótkiej scenie, którą wycięłam z filmu/

„Zaduszki” (1961), reż Tadeusz Konwicki, zdjęcia Kurt Weber. Rolę Goldapfla gra Włodzimierz Boruński.


„Nie śmierć roz­dziela ludzi, lecz brak miłości.”
Jim Morrison

„Kochaj in­nych, tych, którzy ci zos­ta­li, i mów im to. Nie zwle­kaj. To je­dyna rzecz, której śmierć może nas nau­czyć: że nie ma nic pil­niej­sze­go jak miłość.”
Éric-Emmanuel Schmitt

„Miłość, która zap­rawdę rzad­ko występu­je w życiu w sta­nie czys­tym, po śmier­ci jaśnieje na wszys­tkie stro­ny i jest naj­częstszym z uczuć.”
Erich Maria Remarque

„Bo zdążyli ra­zem już ty­le przeżyć, żeby pojąć, że miłość jest miłością o każdej porze i w każdym miej­scu, ale im bliżej śmier­ci, tym bar­dziej jest intensywna.”
Gabriel García Márquez


„Zaduszki” Konwickiego – wóz z wieńcami zaduszkowymi

Samotność konstruktywna

„W miłości najtrudniejsze jest często nie to, żeby jej doświadczyć, lecz to, żeby się do niej przyznać.”
– Bert Hellinger

A samotność? Nie ta zła, dewastująca, destrukcyjna, ale ta spokojna, dystansująca. Samotność budująca, twórcza; samotność jako stabilizator osobowości, jako budulec dla własnego Ja, jako źródło siły do bycia sobą. Człowiekiem się nie jest, człowiekiem się staje, aż do starości. I właśnie dlatego nie można dawać zbyt wiele z siebie innym, nawet tym kochanym. Słuszne?

Bert Hellinger, niemiecki psychoterapeuta, mówi o czymś podobnym:

„Bez związków, bez doświadczania miłości i bez obdarzania miłością marniejemy, upadamy i umieramy. Rośniemy dzięki naszym związkom i rozwijamy się dzięki nim, zarówno w przyjmowaniu jak i w dawaniu.

Jest jednak coś dziwnego.
Otóż, im większej grupie ludzi dajemy, im więcej ludzi dziękuje nam za to tylko,że coś, co powiedzieliśmy, zrobiliśmy, wycierpieliśmy i osiągnęliśmy, coś, czego doświadczyliśmy, pomogło im, wzbogaciło ich, pozwoliło im iść dalej, otworzyło przed nimi nowe możliwości i posłużyło im do osiągnięcia spełnienia, tym bardziej musimy się wycofać, tym bardziej samotni się stajemy i tym bardziej samotni musimy być.

Dziecko z powodu samotności cierpi i nawet umiera.
Ale samotność o której teraz powiedziałem, jest samotnością spełnioną. Ona nie izoluje, tylko ustanawia między nami i innymi ludźmi dystans, który czyni tę pełnię znośną i zapobiega jej wyczerpaniu. Wzrok kieruje się od jednostki ku czemuś, co wszystkich łączy i jednoczy. Dzięki temu odnawia się to, co umożliwia służenie jednostce, to co podtrzymuje dawanie i branie między nami i innymi.”

/Bert Hellinger/ źródło

samotne drzewo w zimie, obraz
autorka: Toni Grote, „Lone Tree n Winter” (2009) /źródło

Samotność nieoswojona

Wybitny reporter Krzysztof Kąkolewski naliczył podobno 27 rodzajów samotności. Jako skromna i nieprofesjonalna obserwatorka życia, doszukałabym się może tylko kilku. Wystarczy.

Nadchodzi wiosna. Samotni poczują się jeszcze bardziej samotni. Niezmienne, jak rytm przyrody i jak radość ze znalezienia pierwszego przebiśniega. Kochający pokochają jeszcze mocniej albo się rozstaną. Labirynt emocji. Prostota świata.

Jacek Yerka "Wiosna"

Jacek Yerka (ur. 1952) – „Wiosna” / Foto: www.yerka.ovh.org

Zeszłego roku w Marienbadzie

„Zeszłego roku w Marienbadzie” (1961) – kadr z filmu

„Czy nie spotkaliśmy się w zeszłym roku w Marienbadzie?”

– cytat z filmu „Zeszłego roku w Marienbadzie” (reż. Alain Resnais, 1961)

zeszłego roku w marienbadzie

„Zeszłego roku w Marienbadzie” – kadr z filmu

Sam Brown i samotne ludziki

Przypomnienie niesamowitego stylu Sama Browna. Po raz pierwszy pojawił się na tym blogu w marcu 2010 roku.

explodindog

Nigdy nie sądziłem, że do tego dojdzie. Ty i ja na mojej nowej kanapie w kosmosie.

explodingdog

Cieszę się, że wróciłeś. Ale wiem, że pies na orbicie tylko tędy przelatuje.

explodingdog

Nie wsiadam do tego samolotu. Miałem przeczucie.

Źródło: explodingdog.com

Eugenio Montale: „Czas i czasy” oraz „W dymie”

Czas i czasy

Jedyny czas nie istnieje: jego liczne pasma
prześlizgują się równolegle
często w przeciwne strony i rzadko
przecinają się. Zdarza się to wówczas,
gdy objawi się jedna prawda, ale wtedy
natychmiast wymazuje ją ten, kto czuwa
nad mechanizmem przemian. I znów się zapada
w jedyny czas. Lecz w owej chwili
tylko nieliczni żywi rozpoznali się wzajem,
mówiąc sobie żegnaj, a nie do widzenia.

(1962-1970)
/napisał Eugenio Montale/
/tłumaczyła Urszula Kozioł/

W dymie

Ileż to razy oczekiwałem cię na stacji
w zimnie, we mgle. Spacerowałem
pokaszlując, kupując nieważne gazety,
paląc Giuba, które potem wycofał minister
od tytoniu, ten głupiec!
Może pomyliłaś pociąg, przyjedziesz dodatkowym, może
Kurs odwołano. Wpatrywałem się w wózki
tragarzy, czy przypadkiem nie dojrzę tam
twego bagażu, i ciebie z tyłu, spóźnionej.
Wreszcie zjawiałaś się, ostatnia. Jest to wspomnienie
spośród wielu. Prześladuje mnie w snach.

(1962-1970)
/napisał Eugenio Montale/
/tłumaczyła Elżbieta Jamrozik/

Delvaux, Paul (1897-1994) - 1955 Solitude

Paul Delvaux – „Samotność” (1955)

Życie po literaturze

Życie jest głębsze niż literatura. I to bez jakichkolwiek zabiegów stylistycznych. Fikcja literacka nuży. Fabuła życia podtrzymuje nadzieję na piękne zakończenie.

Może dlatego od jakiegoś czasu prawie nie czytam beletrystyki. Co więcej, wiem że nie napiszą już drugiej „Pani Bovary” czy drugiej „Czarodziejskiej Góry”. Zaawansowane leki stosowane we współczesnej psychiatrii, rewolucja obyczajowa, postindustrialna rzeczywistość „globalnej wioski”, oraz pop-kultura, która zastąpiła religię, wszystko to skutecznie zapobiega wielkiej literaturze.

Wielka literatura, wielka sztuka, mają szanse na powstanie tylko w małych światach. W tamtych epokach samotność dotykała geniuszy, dziś najbardziej samotny jest zwykły człowiek.

A nawet gdyby powstało coś na miarę tamtych dzieł, czy byłabym jeszcze w stanie się tym zachwycić?

Rene Magritte - "The Blank Cheque"

Rene Magritte – „The Blank Cheque” (1965)

Explodingdog

…czyli niesamowite poczucie humoru i liryzm w rysunkach Sama Browna. Inny, fascynujący świat.

explodingdog

Masz umówioną wizytę? Jeśli masz, twoje życie będzie naprawdę wspaniałe.

explodingdog.com

explodingdog

Cudowne Krzesło

explodingdog.tumblr.com

Solitude

What happened?
Nothing happened.
Nothing ever happens
Since you’ve been gone.

The meaninglessness of my life
Has never been so deep.
Days so dark and tiring,
Nights so endlessly long.
Without you.