Archiwa tagu: PRL

Woda w telewizorze

Woda w telewizorze, czyli lanie wody i stąd już blisko do robienia wody z mózgu… Ale tym razem chodzi o coś innego. Grafikę wyjęto z dawnego dwutygodnika satyrycznego „Karuzela” (1957-1992), a obrazek będzie od razu zrozumiały dla osób pamiętających zakłócenia w starych telewizorach – głównie w epoce PRL-u i trochę później.
„Fale” zamiast obrazu miały związek z ówczesną techniką emisji sygnału telewizyjnego (nie-cyfrową) oraz z nierzadkimi wówczas problemami z otrzymaniem dobrego sygnału z anteny. Tak mi się przynajmniej wydaje, na mój średniotechniczny rozum.

Zakłócenia obrazu telewizyjnego miewały różną reprezentację graficzną: najczęściej chyba typu „śnieg” lub „fale”. Śnieg w telewizorze występuje również obecnie, fal już nie widuję. A swoją drogą, śnieg pojawił się wczoraj wszędzie – mały początek zimy.

Systemy grzewcze w siedzibach ludzkich bywały w tamtych czasach zawodne.

tomasz-sobczak-karuzela

Autor: Tomasz Sobczak; z czasopisma „Karuzela”

Telewizor

Telewizor „Fala” – początek lat 60. / źródło: stare-telewizory.republika.pl

***
Systemy emisji sygnały telewizyjnego /wikipedia/

Reklamy

Amigurumi – zabawki nie do zabawy

Właśnie. Nie do bawienia się. W pierwszej chwili pomyślałam, że amigurumi to kolejny rodzaj zabawek, a okazało się, że to głównie przedmioty kolekcjonerskie, rzadziej zabawki. Myszka poniżej w takim nieco kiczowatym różu, i ogólnie ma w sobie coś kiczowatego, ale to miłe – kojarzy mi się z zabawkami z PRL-u, który bywały kiczowate, a także z szydełkowaniem „uprawianym” okresowo w szkole podstawowej i średniej, a nawet całkiem niedawno… jedno zdjęcie jest w tym wpisie.

Agurigami_Pink_Mouse

„Pink Mouse” amigurumi; autor AnthonyBrighton na Etsy / źródło

Amigurumi (jap. 編みぐるみ?) – japońska sztuka szydełkowania wypychanych zabawek (maskotek), zwykle zwierząt, a często także postaci z anime, filmów, gier lub przedmiotów z ludzkimi cechami (np. oczami). Maskotka zalicza się do amigurumi, gdy jest zdeformowana w sposób nazywany chibi (głowa nieproporcjonalnie duża wobec tułowia, małe kończyny, oczy nieproporcjonalnie duże wobec twarzy). Amigurumi są przeznaczone głównie do kolekcjonowania, rzadko do zabawy dla dzieci. Początek ich popularności przypada na 2003 rok. /Wikipedia/

amigurumi kot

Amigurumi ze strony Lachouettebricole

mis amigurumi

Miś amigurumi ze strony Lilleliis.com

Więcej maskotek amigurumi na Etsy >>

© Jolanta Michalska

Stare rosyjskie ilustracje

Obrazki z krainy dzieciństwa,
świata niecyfrowego, zaledwie elektrycznego.

Papier, kolor i druk.
Kosmos wyobraźni, plastelina jaźni.

Przypomniane, niezapomniane,
w plikach duszy schowane.

wróbelki

Autor: A. Dudnikov, ilustracja do wiersza G. Ladonschikova; pocztówka (1958) / żródło

niedźwiadki pocztówka

Autor: V. Frolov, „Niedżwiadki”; pocztówka (1959) / źródło

cielak na pastwisku

Autor: A. Plastov, „Cielak i pies”; pocztówka (1955) / źródło

Tu więcej ilustracji i pocztówek z tego źródła >>

Znaczki pocztowe z ZSRR

Kilka krótkich serii starych rosyjskich znaczków z byłego ZSRR (radzieckich). Stroje ludowe, owoce leśne, paprocie, kwiaty, ptaki, drzewa, stacje kosmiczne, latarnie morskie, żaglowce… Tak w przybliżeniu. Sama posiadam klaser z, głównie zdekompletowanymi, seriami znaczków zbieranymi w dzieciństwie (w PRL-u), polskimi i zagranicznymi. Niektóre z nich wydawały się bardzo cenne. A te są piękne. Małe dzieła sztuki, jak większość znaczków 🙂

Źródło znaczków>>, gdzie obrazki większe i wyraźniejsze.

„Król” Łozińskiego

Jakiś czas temu film zwrócił moją uwagę; teraz odnowiony cyfrowo, znaleziony pośród innych. Samo życie.

„Król” – reżyseria Marcel Łoziński, 1975.


źródło

NAGRODY
1978 Marcel Łoziński Rzeszów (Przegląd Filmów Krótkometrażowych) – Nagroda Główna

Z punktu widzenia nocnego portiera

Brakuje nam dziś takich ludzi 😉

„Każdy człowiek ma do czegoś zamiłowanie. Ja mam zamiłowanie do kontroli…”

„Z punktu widzenia nocnego portiera” (1977)
Reżyser/Director: Krzysztof Kieślowski
Muzyka/Music: Wojciech Kilar

Miś

„Jedną z najdziwniejszych spraw w życiu jest to, co sobie człowiek zapamiętuje.” (Agatha Christie)

„Kto cierpi, ma pamięć.”  (Cyceron)

Skończyło się. Najważniejszy związek w jej życiu. Odszedł. Pozostał miś na szafce przy łóżku. Kupiła go w końcowym okresie walki o jego miłość. Miś jest z recyklingu i z second-handu. Kupiony za złotówkę na targowisku; na stoisku z używanymi towarami, wyciągnięty z szaro-żółtego kartonu stojącego na ziemi. Wykonany z syntetycznych, używanych materiałów. Niedopracowany artystycznie, krzywo zszyty. Niskiej jakości i wielkiego serca. Odwrotnie niż mężczyzna, który ją opuścił. Przypomina skromne zabawki z jej prowincjonalnego dzieciństwa w czasach komunizmu. Do miasteczka docierały gorsze towary i gorsze zabawki. Piękne, te w lepszym stylu i gatunku, były do zdobycia w stolicy.

Małe miasteczko. Małe sklepiki. Zwykłe towary, wąski asortyment, szare półki. W środy sklepy zamykano o dwie godziny wcześniej, tak jak w  soboty i dni przedświąteczne: o trzeciej lub czwartej po południu. To dawało dwie dodatkowe godziny ciszy, a jesienią i zimą – mniejszej ilości światła na przysklepowych uliczkach. Prawie wszystko zamknięte wcześniej, ludzie wracają do domów, stoją na przystankach, ale brak sobotnich pijaków i awantur; brak nastroju święta związanego z nadchodzącym dniem wolnym od pracy. Tamta przyspieszona cisza wydaje jej się teraz czymś ważnym. Nie do końca rozumie, dlaczego lubiła „krótki dzień handlu”. Może czegoś nie pamięta. Może polubiła go dopiero teraz. Miś przyniósł ze sobą tamten klimat. Miś jest posłańcem z jej nie do końca rozszyfrowanego dzieciństwa. Jest dobrym pocieszycielem. Umie współczuć, choć jego suche, pluszowe łzy są niewidoczne.

Duży miś przytula małego, foto

Hłasko

Przeglądałam dziś opowiadania Hłaski i przyszło mi do głowy, że był mistrzem kłamstwa symbolicznego. Choćby „Pętla” i zagubiony, bezbronny alkoholik ze swoją szlachetną, piękną kobietą. Podobne przerysowania w innych historiach. Hłasko nie był dobrym prozaikiem, był dobrym „bajkopisarzem”. Tworzył smutne bajki o świecie realnym; bajki w które niektórzy być może wierzyli, a inni na ich podstawie kręcili filmy. W tamtych czasach spora część społeczeństwa nie odróżniała fikcji od rzeczywistości i w tej atmosferze mogły żarzyć się dzieła autora „Pięknych dwudziestoletnich”.

Pętla

„Pętla” – reż. W.J. Has

„Pętla”, reż. W. J. Has (1958), na zdjęciu G. Holubek i A. Śląska

Niedzielne smutki

Z okazji niedzieli miałam napisać coś pogodnego, czy choćby gładkiego, jednak walki, jakie obserwuję przy okazji konkursu na Blog Roku, nie nastrajają do tego. Ludzie żrą się między sobą irracjonalnie na kilku blogach, jakby naprawdę było o co. O laptop, czy o wyższe miejsce w rankingu… A może wcale się nie żrą, tylko kłócą się z nudów, albo dla draki. Niezbadane są gusta ludzkie.

Tak więc już w sobotę wpadłam w niedzielną melancholię… Za komuny to dopiero bywały nudne niedziele. „Odpoczywało się” do kolejnego tygodnia życia w komiczno-tragicznej rzeczywistości. Jestem na tyle dorosła, aby pamiętać, choć trudno mi uwierzyć, że wyrosłam w tamtym systemie. Bardzo starałam się zapomnieć i chyba się udało. Tych pokręconych ludzi i dziwne układy. Jednak kraj nie zmienił się aż tak bardzo od tamtych czasów. Ciągle jest coś nie tak. Choćby ten konkurs i atmosfera wokół niego.

ośnieżone drzewa iglaste

Sarah B. Douglas – „Winter Snow”

Idiotyzmy pochorobowe

Jestem przeziębiona, i nie chciało mi się sięgać po pilota, w związku z czym, chyba po raz trzeci, naraziłam swoją delikatną osobowość na kontakt z idiotycznym serialem „Seks w wielkim mieście”. Ani to zabawne, ani pouczające. Nie rozumiem, dlaczego taki nijaki serial zdobył, tak wielką widownię, i dlaczego ta okropna Sarah jest nagradzana Złotymi Globami.

A teraz zaczyna się coś polskiego i starego. Wygląda na „Przepraszam, czy tu biją?”. Może wytrzymam, nie zasnę ani nie wpadnę na dobre do sieci, i obejrzę to jeszcze raz. Potem wyciągnę wnioski, jak to w PRL-u ciężko było, jak niewdzięczną pracę miała milicja, jak się dziwki tanio sprzedawały, jak przestępcy rządzili miastem, i że gangster sypać nie powinien, ale czasem mu się to opłaca. Widzę, że nawet Krzysztof Cugowski zagrał tu epizod. Niby-prawdziwe klimaty, jednak mogło być o wiele gorzej. Całkiem zabawny film, z małymi wyjątkami co prawda.

Kalina Jędrusik „Bo we mnie jest sex” (1962)