Archiwa tagu: politycy

Wiesław Kot o Jedwabnem, politykach i Kościele

Zapłon zapałki, foto

Autor: Sebastian Ritter (Rise0011) (Praca własna) [CC-BY-SA-2.5], via Wikimedia Commons

Wiesław Kot, publicysta tygodnika „Uważam Rze”, w felietonie pt. „Pusty ekran. O czym milczy polskie kino?” dotyka tematów omijanych przez polskich, z pozoru bezkompromisowych, filmowców. Spośród różnych kwestii polityczno-kryminalno-obyczajowych, wybrałam te:

„Rozzuchwaliliśmy się minionego roku. Film o tym, że polska zapałka podpaliła stodołę ze spędzonymi tam Żydami (‚Pokłosie’). Było czy nie było: do dyskusji.”

„Na ekranie to by się polityk przydał. Że i tak ich mamy od rana do nocy w telewizji? Ale to i tak w kółko te same gęby z partyjnej wierchuszki. Oni już przestali mówić, oni szczekają.”

„Co do Kościoła – żadnych napaści. To za łatwe, to zostawmy zdeklarowanym i wojującym. I komentatorom na Onecie. Nie chcemy oskarżać, chcemy zrozumieć. Ze spraw zaległych, sprzed 10 lat. Arcybiskup zdemaskowany przez ‚Rzeczpospolitą’. Ale spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, jak do tego doszło, że aktywny (mało powiedziane) homoseksualista doszedł do godności arcybiskupa? (…) Nagle – afera w ‚Rzeczpospolitej’! Że arcybiskup gej. A przez wcześniejsze półwiecze to on kto był? Wyskoczył jak diabeł z pudełka?”

„No i pieniądze. Aż się prosi: świeża sprawa Komisji Majątkowej, która akurat stanęła przed sądem. Na bezstronne oko jest tu powiązanie wysokich duchownych z najbogatszymi na Śląsku, są mataczenia sądowe i wielkie pieniądze. Toż to skarbnica dla każdego piszącego. (…)
Wyobraźcie sobie państwo tę scenę – matka przeorysza rozmawia o uzyskaniu maksymalnych kwot z człowiekiem z bezpieki. To jest scena! Tylko kto temu sprosta?”

Autor: Wiesław Kot
Źródło: Uważam Rze, nr 2 (102), 14 stycznia 2013.

Dziki kraj

Zima minęła. Śniegi stopniały. Zdarza się czasem, że topniejący śnieg odsłania brzydsze elementy otoczenia. Zaraz po zimie polska rzeczywistość polityczno-społeczna stała się jeszcze smutniejsza. Przerażająca katastrofa pod Szczekocinami. Wynik błędów i zaniedbań wielu rządów, zwłaszcza ostatniego. Co więcej, katastrofa jest kolejnym w serii tragicznym wypadkiem na torach.

W tym samym czasie groteskowa afera solna. I parę innych skandali. Nie chce się już nawet tego śledzić. I to odczucie, że władza, a przynajmniej jej część, ma ludzi za idiotów. Władza oszukiwała kiedyś, za komuny. Dlaczego teraz?

Co gorsza, polska polityka przypomina walki plemienne w Afryce. Jedni wyrywają cenne dobra innym. Współpraca między ekipami – szczątkowa. W Afryce Hutu wymordowali Tutsi. Niektórzy wierzą, że również Smoleńsk był mordem politycznym. To chyba ze zmęczenia taką Polską.

Izaak Lewitan - "Marzec" (1895)

Izaak Lewitan – „Marzec” (1895) / źródło: Wikimedia Commons

O władzy i o bezsilności ideologii

„Moja refleksja była zupełnie inna, zresztą całkiem banalna dla człowieka obytego z historią ludzkości: światem rządzą popaprańcy, głupawo – szczwane pajace, osobnicy, których nie powinno się wpuszczać do najskromniejszego przyzwoitego domu, a są wpuszczani na luksusowe salony sterownicze kuli ziemskiej i stamtąd nami dyrygują.”

Fragment felietonu Waldemara Łysiaka, „Cwał kucyków”, z ostatniego numeru tygodnika „Uważam Rze”

– Panie Ashbery, czy czyta pan filozofów?
– Dawno ich wyprzedziliśmy.

Źródło cytatu / John Ashbery – wybitny poeta amerykański

Izaak Ilicz Lewitan - "Mgła. Jesień " (1899)

Izaak Ilicz Lewitan - "Mgła. Jesień " (1899)

Nawrót zdrowia

Nawrót następuje powoli, ale towarzyszy mu lęk związany z tzw. powrotem do rzeczywistości. Nic mnie już nie męczy fizycznie, więc znowu mogę dostrzegać całą jaskrawość tego brzydkiego świata. Afery polityczne, obyczajowe, dziennikarskie, a także prawdziwe zbrodnie, i w końcu to, co ze światem ostatnio wyprawiają naukowcy… Wiele do analizy, syntezy, i neutralizacji.

I jeszcze do duszy własnej trzeba zajrzeć, aby odkryć, co akurat teraz najbardziej przeraża, a co cieszy. Jeśli się tego nie zrobi,  wystąpią problemy z poczuciem własnego „ja”, czy czymś podobnym, co właściwie jest trudne do zdefiniowania, a co niezbędne do uczucia szczęścia, czy nawet nieszczęścia, ale w każdym razie do utrzymania się w jednym kawałku.

„Jak Żwirek i Muchomorek nie wiedzieli, co się dzieje”