Archiwa tagu: opowieści

Adam i Ewa z okładki „Galaxy”

Ewa zrywa jabłko z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego. Potem skusi Adama, by je zjadł. I tak zostali na naszej planecie.

Ilustracja pochodzi z okładki magazynu „Galaxy Science Fiction”, z kwietnia 1954 roku, z opowiadaniem Frederika Pohla pt. „The Midas Plague”. Tekst opowiadania wraz małym skanem całej okładki znajduje się tutaj >>.

Galaxy-Magazine_The-Midas-Plague

„Galaxy”, kwiecień 1954, ilustracja z okładki / źródło

Mistyk

— „Twój czas ograniczony. Banalność zła każe mi przyjąć na siebie cierpienie do końca życia.”

Towarzyszy mi w dworcowej poczekalni, gdy spóźniam się na pociąg i zamawiam kawę. Rzadko coś mówi.

/ze snu/

„Obraz przedstawia pociągi na dworcu i wznoszące się nad nimi obłoki pary. Kontrast między lekkością pary, a masą maszyn, w połączeniu z atmosferą tajemniczości związaną z podróżami i ciągłym ruchem panującym na dworcu był tym, co w największym stopniu fascynowało twórców w tamtym czasie.”

/z Wikipedii/

Claude Monet - "Pociągi na dworcu Saint-Lazare",

Claude Monet – „Dworzec Saint-Lazare” (1877), via Wikimedia Commons

Kolor życia

Patrząc na zawartość kubeczka, nagle odkryła, że jej ulubionym kolorem jest kolor kawy z mlekiem. Odkryciu towarzyszyła doza radości i pewne zdziwienie. Rzecz miała miejsce sierpniowego popołudnia, na przedprożu jesieni, w porze gdy powoli zaczyna rosnąć znaczenie kawowych rytuałów. Samo doznanie było rzadkim zjawiskiem z kategorii olśnień duchowo-emocjonalnych. Tym bardziej niezwykłym, że nigdy nie miała swojego ulubionego koloru. Dlaczego nie zauważyła tego wcześniej? Tyle razy robiło się jej inaczej na duszy, gdy mieszając łyżeczką, patrzyła na rozpuszczającą się śmietankę w proszku.

Martwa natura w całości wygenerowana w komputerze (2006)

Martwa natura w całości wygenerowana w komputerze (2006)

Czerwień

Co na mnie czeka na zamglonej polanie, za gęstym, czerwonym lasem? Jeśli kiedykolwiek się tam znajdę… Moje drugie ja? Moje poprzednie wcielenie? Śliczny szary kotek łaszący się do nóg?

A może jest tam wysoki dom z pokojem ozdobionym czerwonymi tkaninami… Mieszka w nim brzydki, łysy gnom. Wchodzę, a on stoi i w milczeniu patrzy na mnie. Wygląda tak, jakby mnie oczekiwał. Kościstymi rączkami wyjmuje z kieszeni mały notesik i coś w nim pisze, po czym wyrywa kartkę i wręcza mi ją.

„Czy właśnie na to czekałaś całe życie? ” – czytam słowa napisane czerwonym atramentem. Zaczynam płakać. Łzy spadają na karteczkę i rozmywają litery. Papier rozmięka i zamienia się w kleistą masę, wżerającą mi się rękę. Boli coraz bardziej. Karzeł patrzy mi prosto w oczy i milczy, a do mnie dociera, że aby zabić ból, muszę odpowiedzieć: „Tak. Właśnie na to czekałam.” Wypowiadam te słowa, ale nie słyszę swojego głosu. Z moich ust wydobywa się przerażający, skrzekliwy głos gnoma. Po chwili zamiast niego widzę siebie płaczącą grubymi, czerwonymi łzami…

Wtedy wyczuwam, że ktoś za mną stoi. Odwracam się. Gnom znowu pisze w notesiku. Podaje mi drugą kartkę i skrzeczy: „To imię osoby, którą skrzywdziłaś swoją obojętnością. Jeśli odczytasz je głośno, będziesz mogła zacząć odbywać swoją pokutę”. „Jaka będzie ta pokuta?” – mówię już swoim głosem. „Zobaczysz…” – odpowiada z tajemniczą zadumą.

Karzeł wypisuje karteczki z kolejnymi imionami. Podaje mi je szybko. Po pewnym czasie nie mieszczą się już w dłoniach. Upadają na czerwony dywan i na moje buty, które też stały się czerwone. Gnom podchodzi bliżej i mówi zachęcającym tonem : „Przecież czekałaś na tę pokutę? Potem już nic nie będzie Cię dręczyć… Nie bój się. Zacznij czytać…”.

Kocham czerwone kwiaty, ale nie lubię czerwonego koloru.

Jan Vermeer van Delft - "Dziewczyna czytająca list przy otwartym oknie"

Jan Vermeer van Delft – „Dziewczyna czytająca list przy otwartym oknie” (1658) / źródło