Archiwa tagu: koncerny farmaceutyczne

Ile nauki w nauce

O tym, dlaczego dzisiejsze fakty to jutrzejsze mity.
O tym, jak długi jest żywot dowodów naukowych.
O tym, czym jest „efekt zanikania” w nauce.
O tym, co jest nie w porządku z metodą naukową.
O tym, że natura udziela nam różnych odpowiedzi na te same pytania.
O zjawisku „tendencyjności publikacyjnej”.
O zjawisku „selektywnego raportowania wyników”.
O tym, że naukowcy zawsze znajdą sposób, aby potwierdzić preferowaną hipotezę.
O prawdach, półprawdach i kłamstwach w naukach medycznych.
O tym, że większość publikowanych badań naukowych jest błędna.
O sile przypadku w nauce.
O tym, że „efekt zanikania dowodów” jest w rzeczywistości efektem zanikania iluzji.

O tym wszystkim napisano w artykule pt. „Dlaczego dzisiejsze fakty to jutrzejsze mity” na blogu „Nowa Debata” http://nowadebata.pl/2011/07/16/dzisiejsze-fakty-to-jutrzejsze-mity/.

***
Homeopatia

/Ten artykuł lub sekcja opisuje teorie, metody lub czynności niezgodne z obecną wiedzą medyczną./

„Nie jest znany sposób, w jaki środek homeopatyczny miałby leczyć. Sceptycy oraz przeciwnicy homeopatii tłumaczą pewną skuteczność leczniczą środków homeopatycznych efektem placebo lub jako rezultat myślenia magicznego.

Preparaty homeopatyczne są uważane ogólnie za bezpieczne (ze względu na to, iż składają się wyłącznie z cukru czy alkoholu), poza nielicznymi wyjątkami. Homeopaci są krytykowani za narażanie pacjentów poprzez dawanie porad, aby unikać stosowania metod medycyny konwencjonalnej, np. szczepionek, antybiotyków i leków antymalarycznych.”

/fragment artykułu na temat homeopatii z Wikipedii/

homeopatia granulki

Primum non nocere

Wykasowałam dyskusję pod wpisem „Szczepionkowy biznes”, gdyż prowadziła ona do absurdu. Do stwierdzenia, że fakt, że coś mi poważnie zaszkodziło nie oznacza jeszcze, że to coś jest złe.

Kilka lat temu po przyjęciu szczepionki przeciwgrypowej przez dłuższy czas miałam szereg niekorzystnych objawów (silny kaszel, katar, ogólne rozbicie). W czasie dyskusji próbowano mi wmówić, że właściwie nic nie powinno mi zaszkodzić, bo w szczepionce były tylko niewinne jony sodu i niewinne fragmenty zabitych wirusów, i nic tam nie miało prawa mnie uczulić czy zaszkodzić mi w jakikolwiek sposób. Wychodzi na to, że powinnam zacząć czuć się winna, że szczepionka pogorszyła moje zdrowie. Powinnam czuć się winna i ani nie pisać, ani nie mówić o tym. I pewnie jeszcze wysłać pieniądze na mszę za powodzenie koncernu produkującego te szczepionki. A ta pani, która opowiadała w telewizji  o poszczepionkowym autyzmie swojego dziecka, to już w ogóle…

Totalna szajba obrońców szczepionek, spotykanych przez mnie w sieci. Jakikolwiek głos krytyki traktowany jest jak zamach na porządek świata. Charakteryzuje ich skrajna naiwność w postrzeganiu rzeczywistości, wiara w immanentne dobro nauki i w to, że akademicka medycyna nie może skrzywdzić, bo przecież krzywdzą tylko szarlatani leczący ziółkami, homeopatią i wkładkami energetycznymi. I ci co sprzedają lampy…

***

Primum non nocere (z łac. – po pierwsze nie szkodzić), jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie.

rosa liscie

Szczepionkowy biznes

Obejrzałam dziś w „Faktach” TVN wypowiedź matki polskiego chłopca chorego na autyzm. W dniu przyjęcia szczepionki MMR II dziecko nagle zachorowało – zrobiło się bardzo pobudzone. Potem już nigdy nie odzyskało zdrowia, zapadło w autyzm. Niemniej nadal pewna część naukowców i lekarzy (choć nie wszyscy) zdecydowanie twierdzi, że ta szczepionka nie wywołuje choroby, o czym od czasu do czasu można poczytać również na blogach, zwykle w otoczce „świętego autorytetu” nauki zmieszanego ze świętym oburzeniem: przebadano setki tysięcy dzieci… nie znaleziono związku… nauka nie potwierdza… jak można siać panikę… to niebezpieczna propaganda…, prawda się gorzej sprzedaje niż sensacja…, itd. itp. Ewidentnie gdzieś dokonano oszustwa lub/i gdzieś popełniono błąd.

***
Szczepionkowy biznes

wolny umysłA tu fragment artykułu z tygodnika „NIE” pt. „Świnie szczepią ludzi”:

„… jawi się nam po prostu gruby szwindel, który nie jest aż tak trudny do wyobrażenia. Osobiście nie mam szczególnych kłopotów z uwierzeniem, że koncerny farmaceutyczne byłyby w stanie wypuścić nową odmianę wirusa – w końcu nie bardziej śmiertelną niż zwykła grypa sezonowa – żeby zarobić na sprzedawaniu nowej szczepionki.”