Archiwa tagu: internet

Inni. Choroba psychiczna.

Trafiłam kilka dni temu na bloga, który mnie zadziwił i przeraził. Zadziwił, a raczej wprawił w zdumienie swoją odmiennością, a głównie rzucającą się w oczy „atomizacją” umysłu autora.

Widziałam wariatów sieciowych, dziwnych czy nienawistnych ludzi, ale tego tam nigdy nie nazwałabym wariactwem. U osób poważnie chorych psychicznie można zauważyć specyficzną godność – dostojeństwo, z jakim znoszą swoje odmienne stany świadomości. Jednak przykre, że nie są właściwie leczeni, tylko muszą pisać bloga. I przykre, że mało kto zwraca na to uwagę.

***
Drugi obrazek ze znalezionego niedawno cyklu rysunków „Snow Cat”. Pierwszy był tu kilka wpisów temu. Ta historia przypomina mi „Dziewczynkę z zapałkami” H. Ch. Andersena.

snow-cat-disappearing-life_4045658741_o

Snow Cat – Disappearing life (Śnieżny kot – Uchodzące życie)

Memy, lolcaty. Gravity cat.

mem, gravity, Odyseja Kosmiczna 2001

Gravety – I defiez dem /Grawitacja – Ja jej zaprzeczam/

Pomysł na podpis – mój, kadr z filmu S. Kubricka „2001: Odysseja kosmiczna”.

kot, mem, lolcat, gravity, Turn gravity back on! Quick!

„Włącz grawitację z powrotem!!!! Szybko!”

/see more Lolcats and funny pictures / obrazek zmniejszony/

A tu oryginalny –>  „gravity cat” z YMNTD. Niezaprzeczalnie uroczy. Ukazał się światu w sierpniu 2006 roku. Nie jest więc stary, mimo to wydaje się nieco anachroniczny. Może dlatego, że w tamtym czasie nie oglądałam tego typu rzeczy. A same lolcaty poznałam szerzej dopiero w grudniu 2008.

Sieciowe memy. Niektóre zabawne, albo zabawne i urocze; niektóre mniej, a  inne odrażające czy/i głupie.

Odchodząc trochę od tematu, urzekło mnie niedawno hasło reklamowe na stronie Apple. Napisane tak, jakby miały go czytać lolcaty, czy też raczej, jakby lolcat przemawiał do nas.

Co nowego w Safari 4.

Gdy przeglądasz strony, otacza Cię piękno. I inteligencja.

Aby nie było niejasności, nie mam nic do Apple. Natomiast niektórzy copywriterzy chyba trochę dziecinnieją. Może od oglądania lolcatów?

Kot, mem, lolcat, fizicks I defiez dem

„Fizyka – Ja jej zaprzeczam.”

/see more Lolcats and funny pictures /obrazek zmniejszony/

Zima

Mam więc zimę, choć miało jej nie być, bo globalne ocieplenie, i choć wcale tak bardzo jej nie chciałam. Mam sieć, z nadmiarem dziwactw, prostactwa i psychopatii. Mam wiele innych rzeczy. I wielu nie mam.

I nigdy chyba nie męczyła mnie tak bardzo mowa maszyn w wykonaniu ludzi.

„Apache is functioning normally”
(Komunikat serwera Apache przy zupełnie pustej stronie.)

„Everything is running normal”

(Komunikat od systemu. Nie miałam tam jeszcze niczego, co mogłoby być „running normal”)

„We’re sorry, but something went wrong.”
(To było widać i bez komunikatu.)

„I really enjoyed reading your article, keep on posting such interesting articles.”
(Komentarz  przechwycony przez filtr antyspamowy na moim blogu, wysłany przez spambota.)

„Bardzo się cieszę, że Cię poznałem.”
(Co znaczy: „Dodaj mnie do Obserwowanych, będę wyżej w rankingu serwisu.”)

stop-global-warming-sign-in-snow

 

Inne obrazki na temat globalnego ocieplenia z mojego bloga obrazkowego: „Śnieg” i „Miś”.

Przyhamuj, nie chamuj

Internet bez chamstwa? Nie ma mowy. Chamstwo bez internetu? Jak najbardziej, w dużych ilościach. Chamstwo z internetem? Też dostępne.

Po ostatnich dyskusjach, jakie śledziłam czy w jakich brałam udział, wracam do poruszanego już tematu. Powszechnym zjawiskiem w sieci są ludzie zwalczający ciemnotę, zwykle rzekomą, dla których chamstwo jest głównym narzędziem używanym wobec wszystkich, mniej czy bardziej, „ciemnych” oponentów. Jednak, co dość oczywiste, każde chamskie słowo, każda chamska zagrywka wskazuje na brak argumentów i związane z tym poczucie merytorycznej bezsilności dyskutanta, a czasami na niepohamowaną chęć dokuczenia „głupszemu”. Niemniej jakiś rodzaj niedojrzałości psychicznej nie pozwala owym chamowatym internautom zdać sobie sprawy z tej oczywistości. A jako że w przypadku wielu poważnych tematów dyskusja z dziećmi jest bezcelowa, najlepiej ją sobie darować.

kotsee more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony) „Jaki czerwony sweter?”

Fahrenheit 451

Muszę wyznać, że całkiem mocno obawiam się antyteistycznej ideologii. Uświadomiłam to sobie kilka dni temu, gdy telewizja przypomniała „Fahrenheit 451” w reżyserii Francoisa Truffaut, według powieści Raya Bradbury’ego. Świat bez książek. Antyutopia z niewidocznym „wielkim kontrolerem” gdzieś w tle. Czytanie i posiadanie książek zakazane. Zarekwirowane książki systematycznie palone przez specjalne oddziały.

Pewne osoby już dziś nieomal zakazują wiary w Boga. Zwłaszcza te zauroczone geniuszem antyteisty Dawkinsa. W UK rozwieszano niedawno plakaty z napisem: „Boga prawdopodobnie nie ma” i tak dalej. Już czuję oddech Wielkiego Brata, wroga wszelkiej religijności i duchowości. I aby nie było nieporozumień, antyteistów nie akceptuję w równym stopniu, co papizmu i wszelkich innych form niezrównoważenia mentalnego.

Fahrenheit 451, reż. F. Truffaut, brygada strażacka

Fahrenheit 451, reż. Francois Truffaut / źródło

Blogerka

Inteligentna kobieta napotyka zło w życiu zawodowym. Nie umie sobie z tym poradzić, nie jest w stanie tego przetrawić, więc poufnie pozyskane informacje opisuje anonimowo na swoim blogu. Obnaża zło. Po jakimś czasie staje się legendą; bojowniczką walczącą o prawdę, o wyjaśnienie kulis negatywnych zjawiska życia polityczno-gospodarczego. W końcu nadchodzi nieunikniony moment, gdy przestaje być anonimową blogerką. Wszyscy dowiadują się, kim jest tajemnicza bohaterka. Przeżywa dramat.

Natura dała jej dar analizowania sytuacji, w jakich uczestniczyła. A także dar werbalizowania tego, dar głoszenia swojego przesłania w sieci. Zabrakło jej mądrości. Zabrakło jej instynktu samozachowawczego i umiejętności odróżniania rzeczy ważnych od mniej ważnych. Inteligentne kobiety powinny nauczyć się zostawiać swoją inteligencję na boku. Inteligencja przeszkadza. Zwłaszcza gdy nie towarzyszy jej mądrość. Kobieta winna była zmienić pracę, nie pisać bloga.

[opowieść fikcyjna]

kot i komputersee more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)

„Mój bohater!”

Morderstwo w sieci

Aby się przestraszyć na amen, po raz drugi obejrzałam „Morderstwo w sieci”. Teraz żałuję. A historia całkiem prawdopodobna. Ludzie zgłaszają się do internetowego reality show, aby zdobyć pieniądze. Nie dostają pieniędzy. Dostają strach, grozę, i śmierć.

Czytam ostatnio, w różnych miejscach, że wolność w sieci jest zagrożona, i że grozi nam internet pakietowy, jak telewizja kablowa. Ciekawe, ile będzie za pakiet z morderstwem na żywo?

morderstwo w sieci, plakat
źródło grafiki: Wikimedia

Dziwni ludzie

Albo to zmęczenie wiosenne, albo zmęczenie siecią i sieciowymi lanserami. W każdym razie, nie mam siły niczego napisać, ani nawet przepisać.

kot i maskotka
more animals (obrazek zmniejszony)
„Co masz na myśli mówiąc, że on nie jest prawdziwy?”

Emocje do ukrycia

Miałam napisać o kilku rzeczach. Od czasu do czasu pojawia się taki nadmiar tematów, że nie wiadomo od czego zacząć.

Albo pojawia się coś, o czym z jednej strony chce się napisać, a z drugiej jednak wolałoby się zachować to tylko dla siebie.

zima we młynie
Stelios Koutouvides „Winter at the Mill”