Archiwa tagu: grafomania

Polskie Depeche Mode

Jeśli chodzi o piosenkę z ostatniego wpisu, jest genialna pod względem melodii, rytmu, aranżacji, itd. Natomiast tekst jest cokolwiek grafomański, niemniej lepszy niż wiele innych tekstów polskich piosenek.

Zupełnie mnie zaskoczył „hormonalny sakrament” jako metafora seksu między kobietą a mężczyzną. Nigdy nie słyszałam czegoś bardziej obrazoburczego i jednocześnie tak wpływającego na wyobraźnię. Facet piszący teksty dla grupy ma niezwykłe pomysły, ale to co oryginalne nie zawsze jest artystyczne, i tu niestety jest to trochę kiczowate.W czarnej asyście koronek” to chyba najbardziej grafomański fragment utworu. A najlepszy jest refren: „Obiecała, że zabierze go do nieba, że odkryje mu niezbadany ląd…”. Ograne, banalne motywy wyznań miłosnych w kontekście zimnego, elektronicznego rocka. To mi się zawsze podobało, od dzieciństwa. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Cały tekst piosenki „Pokój na jedną noc” w wykonaniu The Cuts

Depeche Mode „Route 66”

Słowo objawione

Piszę, bo lubię. Lubię, że piszę. Lubię, gdy piszę. Grafomania. Wypisywanie mniejszych i większych głupot, wynikające najprawdopodobniej z jakiejś głębokiej (neurotycznej?) potrzeby. Codzienna odkrywanie tajemnicy słów, ich nieskończonego potencjału, objawiającego się nieskończoną ilością ich kombinacji, tworzących nowe warianty semantyczne. Ta ilość kombinacji byłaby skończona, gdyby nie możliwość tworzenia neologizmów, wykorzystywana również przeze mnie. Tak więc rachunek prawdopodobieństwa nie ma tu większego zastosowania.

Po cóż odkrywać tę tajemnicę? Bo w jakiś dodatkowy sposób zbliża to do Tajemnicy Istnienia, podobnie jak pewne tajemnice ujawnia tzw. pismo automatyczne, wykonywane w transie… Mnie ta analogia zupełnie wystarcza za wyjaśnienie, bo niejednokrotnie, choć wcale nie tak często, zaczynam pisać z mętnym, albo nawet żadnym, zarysem tekstu. W trakcie pisania wszystko się samo wytwarza, układa, klaruje, dopasowuje do siebie. Słowa stają się tekstem, i powstaje coś, czego wcześniej „nie wiedziałam”. Podświadomość, albo i nieświadomość, znajduje szersze pasmo przekazu.

zatroskany kot
żródło

„Zatroskany kotek jest naprawdę bardzo zatroskany.”

Nie daj się zwariować

Jeśli jesteś w nastroju depresyjnym, w żadnym wypadku nie przeglądaj w tych dniach Top Posts/Top Blogs na WordPressie. W przeciwnym wypadku, narażasz się na całkowitą utratę kontroli nad swoją psychiką.

Poza moim blogiem (mniej groźne), napotkasz kilkanaście blogów pompatycznych, przynudzackich, grafomańsko-literackich, oraz, co jeszcze bardziej niebezpieczne, zwierzenia hodowcy kur, wynurzenia fetyszystów, kabotynów (czasem kabotynek), a w końcu blogi typu: „pamiętnik umierania w sieci”, czy też „odkrywanie głębi mojej duszy”.

Coraz więcej również blogów szalonych fotografików z dziełami w rodzaju: „Oto moja brudna filiżanka po kawie. Niech cieszy Wasz wzrok”, albo „Patrzcie, jak ta brzydka pani pięknie wygina szyję…” Do tego dochodzi około 10% blogów typowo spamowych, blokujących miejsce blogom legalnym. Tego wszystkiego może być aż nadto.

R.E.M „Shiny Happy People” (1991)

Poezja

Po co ludziom poezja? Aby móc wyrazić to, co niewyrażalne w zwykłym języku, z jego „niełamaną” frazą i zastygłymi metaforami, które już dawno straciły swoją metaforyczność – wszystkie te pójść w niepamięć, odnaleźć sens, zabić głód, głowa rodziny, i cała masą barwnych zwrotów i wyrażeń używanych na co dzień. Poeci tworzą nowe metafory. Lepsze lub gorsze, i taka lepsza lub gorsza, mniej czy bardziej dotykająca sedna rzeczy, jest ich twórczość. A co jest niemożliwe do wyrażenia w zwykłym języku? Bardzo wiele istotnych rzeczy… Rzeczy bez których prawdziwy inteligent czy choćby „tylko” wrażliwy człowiek nie może się obejść. Czy blogowe i drukowane wytwory poezjopodobne to poezja? Jeśli spełniają rolę poezji, to nią są, nawet marnej jakości, ale jeśli służą tylko „oszołomieniu” czytelnika, wtedy są klasyczną grafomanią.

Panakronic (2007)

P.S.
A tu bardzo melodyjny Panakronic: „Digital Out”