Archiwa tagu: cud w Sokółce

Swedenborg – świat ducha i koniec świata

Według Emanuela Swedenborga (1688-1772), szwedzkiego matematyka, fizyka, filozofa i mistyka, w 1770 nastąpić miało odnowienie czasów i nowe Królestwo Boże na ziemi.

„Im głębiej szukał, tym bardziej sobie zdawał sprawę, że cel jego badań się oddalał. Uznaje, że „im bardziej zagłębiamy się w naszym rozumie i umyśle, tym bardziej zbliżamy się do świata duchowego”. W swoich poszukiwaniach posługuje się metodą analogii jako drogi do poszukiwania prawdy.  Opracował tzw. teorię reprezentacji (korespondencji), wedle której świat widziany jest symbolem świata duchowego, ciało zaś jest analogią, reprezentantem widzialnym duszy. Aby poznać duszę nie wystarczy poznanie ściśle intelektualne. Duszę i świat duchowy można poznać tylko na zasadzie intuicyjnej. Według Swedenborga są dwa rodzaje prawdy: ta poznawalna zmysłowo i ta poznawalna intuicyjnie. Prawda świata widzialnego i prawda świata duchowego. Prawdy te nie przenikają się i nie tworzą jakiejś jednej prawdy same z siebie. Istnieje potrzeba medium łączącego obie prawdy. Tym medium jest ludzki rozum, który staje się mistycznym centrum kosmosu, gdzie dusza łączy się ze zmysłami. ”

„W roku 1757 Swedenborg ma doświadczenie Sądu Ostatecznego. Twierdzi, że go przeżył i przewiduje nadejście kresu czasów na rok 1770. Według niego ów Sąd Ostateczny miał charakter duchowy. Między życiem ziemskim a wiecznym jest stan pośredni. W stanie pośrednim funkcjonują duchy zmarłych. Ponieważ wśród zmarłych znajdowały się duchy diabelskie (Swedenborg twierdził, ze była większość), aby ratować przed nimi Ziemię trzeba było zorganizować nad nimi sąd. Koniec świata to nie zniszczenie świata a Pełnia Czasu. Świat to Kościół. Pełnia Czasu jest więc końcem Kościoła.”

Fragment artykułu „Emanuel Swedenborg” autorstwa Verba Docent ze strony www.kościół.pl

Emanuel Swedenborg, portretPo śmierci Swedenborga jego wyznawcy utworzyli Kościół Swedenborgiański, który istnieje do dziś. W XIX w. doktryna kościoła uległa silnemu wpływowi okultyzmu i stała się teozofią, a wyznawcy praktykowali alchemię i wróżbiarstwo.

Jak widać, niedaleko od chrześcijaństwa do okultyzmu. Jakkolwiek od katolicyzmu do ezoteryki chyba bardzo daleko, głównie ze względu na sztywne katolickie dogmaty, ograniczające swobodę przeżyć mistyczno-religijnych. Jednakże w Kościele Katolickim zdarzają się cuda. Co prawda cuda te muszą zostać uznane przez kościelną hierarchię.

Niedawny cud w Sokółce budzi moje przerażenie – według niektórych  odkryto tam „strzęp mięśnia sercowego w stanie agonalnym”. Niestety nie można było go poddać badaniom DNA. Zagadka póki co pozostaje nierozwiązana.