Archiwa tagu: blogowanie

Śmieciowisko

Ileż się trzeba nażyć, aby poznać nędzę ludzką. Nędzę, egoizm, niezdolność do empatii. Ileż się trzeba nażyć, aby skończyć stojąc samotnie na środku tego wszechświata z walizką pełną najpotrzebniejszych przedmiotów i pustym sercem. Pustym, bo żyjesz, żyjesz i żyjesz, i coraz większymi oczami patrzysz na porażającą niedojrzałość pacynek, jakie spotykasz na swojej drodze. Ludzi raczej nie spotykasz. Gdzieś tam przemykają od czasu do czasu, ale wystraszeni jacyś, niepewni siebie. Zamiast człowieka pacynka, konsument dóbr wszelakich.

A tu w tym blogowym półświatku występuje on pod postacią obmierzłej baby opisującej na blogasku swój obecny stan skonsumowania wszystkiego, co tylko da się skonsumować. Albo przerażającego facia, który relacjonuje, jak z dnia na dzień coraz bardziej zbliża się do wyższej kasty konsumenckiej. Gdy się człowiek przespaceruje po takich pamiętniczkach ludzkiej głupoty, z chęcią rzuciłby w diabły ten cały blogowy interes, i schował w kąciku, jak najdalej stąd. Ale nie… Powiedzą. Ty nie siedź w kącie, Ty się promuj, jak i oni. Tak więc tkwisz dalej na blogowisku i torujesz sobie drogę poprzez chłam.

kot na kanapie

see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)

„Tak, kupiłeś tę kanapę, ale w tamtym momencie naprawdę skończył się Twój udział.”

Emocje do ukrycia

Miałam napisać o kilku rzeczach. Od czasu do czasu pojawia się taki nadmiar tematów, że nie wiadomo od czego zacząć.

Albo pojawia się coś, o czym z jednej strony chce się napisać, a z drugiej jednak wolałoby się zachować to tylko dla siebie.

zima we młynie
Stelios Koutouvides „Winter at the Mill”

Tyle jest do powiedzenia, że nigdy tego nie przegadasz

Większość kobiet ma nieopisaną potrzebę mówienia, komentowania i opisywania wszelkich zjawisk. Jednym słowem, potrzebę wysławiania się. Czasem prowadzimy blogi, więc realizujemy się słownie także w sieci. Z sensem, a czasem i bez sensu. Byleby mówić i nazywać rzeczy po swojemu. Świat opisany własnym językiem robi się prostszy i przystępniejszy. Słyszałam kiedyś „teorię”, że kobieta myśli dopiero wtedy, gdy zaczyna mówić. Może coś w tym jest.

Niedawno pisałam o błędach na popularnych blogach. Dziś sama stałam się ofiarą takich błędów, a więc problem jest poważny. Zapatrzyłam się na błąd we wpisie autora pewnego znanego  bloga. Na tyle się zapatrzyłam, że tak jakoś z grzeczności, czy ze zmęczenia, postanowiłam zrobić ten sam błąd w komentarzu pod owym wpisem. Potem ktoś zwrócił uwagę autorowi, ten poprawił swój błąd. Mój błąd pozostał. I tak to czasem bywa.

kotek-na-fortepianie

„Beethoven głuchy, Ray Charles niewidomy, ja narkoleptyk.” / źródło

Blog głupot różnych

Doszłam do wniosku, że od dzisiaj blog będzie jeszcze mniej spójny tematycznie i muzycznie niż był do tej pory. I tak dość długo starałam się, aby to wszystko trzymało się jakiejś kupy. Może zbyt długo… Nie będę więc miała żalu, gdy ktoś teraz, czy przyszłości, wyrzuci mój blog ze swoich linków.

Def Lepard „Love Bites” (1987)

Pisać, pisać, pisać…

A jeśli z jakichś względów nie da się już tego robić w dawnym miejscu, trzeba iść gdzie indziej. Stąd ten mój nowy-stary blog. Czy tytuł notki świadczy o mojej manii pisania, albo grafomanii? Nie. Jest to tylko potrzeba stwarzania czegoś, związana z przeróżnymi okolicznościami, zdecydowanie jednak nie ma przymusu.

Pisać po to, aby coś nazwać, uświadomić sobie, zrozumieć, dostać odzew… Przetrawić, przeżyć, zapomnieć, zbliżyć się do czegoś, do kogoś…

Albo i nie pisać… Jednak wtedy mogę coś stracić, a czegoś innego nie zyskać.

U.K.  „Nothing to Lose” (1979)