Smoleńsk a prawda

Katastrofy lotnicze się zdarzają. To tu, to tam. Przyczyny katastrofy smoleńskiej ustali działająca w Rosji komisja. Na nic wartościowego nie czekam, gdyż wiem, że „ustalić przyczyny” w tym przypadku nie musi oznaczać „dojść do prawdy”.

babuszki-rosyjskie, russiandolls

„Nesting lies. Hatching truth”

Reklamy

„Jesień” Edwarda Stachury

Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia

Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by wiatru nie zbudzić ze snu

I liście zrywać bez żalu
z uśmiechem ciepłym i smutnym
a mały listek ostatni
zostawić komuś i umrzeć

/Edward Stachura/

Stanisław Żurawski - "Jesień w Wiśle"

Stanisław Żurawski (1889-1976) – „Jesień w Wiśle” / źródło

Izaak I. Lewitan - "Jesień" (1896)

Izaak I. Lewitan – „Jesień” (1896)

Lem i czarne punkciki

Jesienna mucha brzęcząca na oknie przypomniała mi, jak bardzo do mojego lęku przed owadami, nieomal fobii, przyczyniło się znane opowiadanie Stanisława Lema, minipowieść pt. „Niezwyciężony”.

„‚Niezwyciężony’, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru. Osiemdziesięciu trzech ludzi załogi spało w tunelowym hibernatorze centralnego pokładu.”

I tak dalej… Aby zrozumieć, jaki może być związek tej powieści z owadami, trzeba dokładnie znać jej treść. Sama dawno tego nie czytałam, ale pamiętam, że autor zdołał zaszczepić we mnie parę lęków. Oprócz lęku przed owadami, lęk przed rozwojem cywilizacji technicznej, jak też lęk przed utratą świadomości, pamięci, tożsamości.

Literaturę odbieram neurotycznie i intelektualnie. Transmisja dwutorowa, wzajemnie nieskoordynowana, prędkość neuronowa.

"2001: Odyseja kosmiczna"

Kadr z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka

Jesień i Salvador Dalí

I zaczęła się jesień. Wczoraj. Jesień ma tyle odcieni, że możnaby pisać o niej codziennie. Jesień sentymentalna, nostalgiczna, melancholijna, smutna, depresyjna, jakakolwiek. Jest też jesień makabryczno-paranoiczna, u Salvadora Dalí, w dziele pt. „Kanibalizm jesieni” („Jesienny kanibalizm”). Dalí jest jednym z moich ulubionych malarzy, jednak tego obrazu nie darzę podziwem. Między innymi dlatego, że zabija piękno słowa Jesień.

Te iberyjskie istoty pożerają się nawzajem jesienią, wyrażając w ten sposób patos wojny domowej uważanej przeze mnie za zjawisko z historii naturalnej, w przeciwieństwie do Picassa, który widział w niej zjawisko polityczne.

Salvador Dali - "Kanibalizm jesieni"

Salvador Dali – „Kanibalizm jesieni” (1936) / źródło

Derek Mahon – „Liście”

Więźniowie nieskończonego wyboru
Wybudowali sobie dom
W polu pod lasem
I żyją w pokoju.

Jest jesień, i martwe liście
W drodze do rzeki
Pukają do okien jak ptaki
Lub odbijają się na drodze.

Jest gdzieś przyszłe życie
Martwych liści,
Stadion wypełniony wiecznym
Szelestem i poszeptem.

Gdzieś w niebie
Straconych przyszłości
Te życia, które mogliśmy przeżyć
Znalazły swe własne spełnienie.

/napisał Derek Mahon/
/tłumaczył Piotr Sommer/

***
Ten wiersz już tu był. Kojarzy mi się z nieskończonością, wiecznością, ciszą i nadzieją.

jesień, czerwone liście, droga

Prof. Wieczorkiewicz o historii najnowszej

Wywiad, jakiego we wrześniu 2008 roku udzielił, zmarły w marcu 2009 roku, prof. Paweł Wieczorkiewicz, dla Fronda.pl: „Rosja ma potężną partię w Polsce”.

Z innego tekstu („Napiszmy historię Polski od nowa”):

O Michniku

„Nie sugeruje pan chyba, że Michnik był agentem?
Agentem nie był. Był natomiast potężnym graczem, działającym właśnie za kulisami. W 1989 roku pojechał do Związku Sowieckiego, aby dogadać się z tamtejszymi towarzyszami ponad głową Jaruzelskiego. Był zbyt inteligentnym, zbyt ambitnym człowiekiem, żeby nie dojść do wniosku, że sam III RP nie zbuduje i nie zrealizuje swoich koncepcji. Dlatego próbował podjąć współpracę z Moskwą, ale podkreślam – nie była to współpraca natury agenturalnej, tylko rodzaj gry politycznej. Michnik tłumaczył to sobie zapewne mniej więcej tak, że idzie z tymi progresywnymi, liberalnymi towarzyszami spod znaku Gorbaczowa, żeby poprawić komunizm. Hasło Michnika i Gorbaczowa było przecież takie samo: socjalizm z ludzką twarzą.”

O wschodnim wywiadzie

„Panie profesorze, czy w swoich analizach nie przecenia pan roli tajnych agentów i służb?

Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby. (…)

Gomułka i Breżniew w NRD

Gomułka i Breżniew w NRD

Czyli służby naszego wschodniego sąsiada nadal działają na wielką skalę w naszym kraju?

To były i są najlepsze, najbardziej sprawne służby na świecie. Służby, które łączą bezwzględność z wielkimi koncepcjami i potrafią patrzeć daleko do przodu. Jak pisał Bułhakow: dokumenty nie płoną. Wszelkie palenie akt to zwykły teatr. Niszczy się zawsze jakieś duplikaty, bezwartościowe kwity administracyjne i tym podobne rzeczy. To co najważniejsze, to co ma prawdziwe znaczenie – zawsze się zachowuje. W przypadku PRL – w Moskwie. Nie jest tajemnicą, że kopie akt polskiej bezpieki szły do Moskwy. Oni mają wszystko i dzięki temu do dziś kontrolują wielu agentów. Agentury tej prędko nie odkryjemy. Dopiero teraz, po 60, 70 latach z trudem dokopujemy się do prawdy o agenturze sowieckiej w II RP. Ale warto mieć świadomość, że tacy ludzie u nas działają. I to na najwyższych szczeblach. Należy o tym pamiętać zawsze, gdy dochodzi do jakichś konfliktów czy sporów polsko-rosyjskich. Należy wówczas uważnie wsłuchać się w debatę publiczną: artykuły prasowe, wypowiedzi polityków. Od razu widać, kto reprezentuje rosyjski punkt widzenia.”

Źródło: „Napiszmy historię Polski od nowa” (część 2) /dostęp płatny/

Przedjesiennie

Mały Książe

„Sądzę, że dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków.”

Antoine de Saint-Exupéry – „Mały Książę”

Nie wiem, czy na planecie Małego Księcia wtedy była jesień. Świat opowieści jest jakby bez czasu, choć większość wydarzeń układa się w porządku chronologicznym. Jednak odejście Księcia z planety było zdarzeniem z kategorii rzeczy smutnych, jesiennych, i mam wrażenie że wędrowne ptaki spełniają tam podwójną rolę.

W naszym świecie zaczynają odlatywać bociany i wszelkie ptaki wędrowne. Melancholia. Koniec lata zdarza się co roku. Coś przemija, ale nie do końca. Połowicznie. Bociany odlatywały co roku, potem wracały. Smutek miesza się z optymizmem, nadzieją.

Czas linearny często przepełnia nas lękiem lub smutkiem, czas cykliczny nadaje sens istnieniu. Coroczna opowieść o porach roku jest opowieścią o wieczności. W tym roku koniec lata mnie zaskoczył. Tak jakbym zapomniała, że o tej porze pojawią się pierwsze symptomy jesieni.

Józef Chełmoński - "Bociany" (1900)

Józef Chełmoński – „Bociany” (1900)

O Krzyżu pod Pałacem Prezydenckim

Na stronie Stanisława Michalkiewicza znalazłam dwa obrazki, które mogą być historyczną aluzją do aspiracji, dążeń i działań „anty-krzyżowców” spod Pałacu.

Podpis pod pierwszą ilustracją głosi, że „Czerwona Moskwa nie powinna dłużej wyglądać w tak nieodpowiedni sposób”. Chodzi oczywiście o cerkiew pośrodku. Autor podpisu pod drugą ilustracja odgraża się, że „wypełnimy postanowienie KC WKP (b) – przebudujemy Czerwona Moskwę! Damy jej wygląd, jaki przystoi socjalistycznemu miastu!

Fragment tekstu Stanisława Michalkiewicza pt. „Czy Marc Chagall ilustrował ‚Bezbożnika’?” (www.michalkiewicz.pl)

Bezbożnik

moskwa

Większe wersje na Livejournal

„Przydrożny krzyż” Leszka Wójcika

Na przydrożnym krzyżu
Chrystus cierpi prostą męką
daleki mu kunszt Wita Stwosza
Donatella czy Berniniego

Zatrzymał się wśród pól
w czasach pańszczyźnianego folwarku
przeszedł kolektywizację i mechanizację
i nic co wiejskie nie jest mu obce

Wybaczył brak zapachu
sztucznym kwiatom u podnóża
i warkotowi aut częstszemu
niż dzwony na Anioł Pański

Wznosi drewniany wzrok do nieba
poranionego smugami odrzutowców
i płacze łuskami farby
nad losem ludzi
którzy mijają go w pośpiechu
bo nie wiedzą co czynią
.
napisał Leszek Wójcik
wyróżnienie w konkursie „Dać świadectwo” 2007 Kraków

Józef Chełmoński - "Krzyż", obraz
Józef Chełmoński – „Krzyż”

Chrońmy jeże

W ciągu ostatnich tygodni psy dwukrotnie urządziły straszny hałas w nocy. Z powodu znalezionych na ogrodzie jeży. Podniosły taki alarm, jakby to było prawdziwe zagrożenie. Tymczasem zagrożone są jeże.

W Polsce jest coraz mniej jeży. Ich liczebność maleje, mimo że są pod ochroną. Giną przede wszystkim na drogach. Jeż nie ucieka, tak jak inne zwierzęta, a zwija się w kłębek na środku drogi.  Trucizny stosowane na owady czy ślimaki, na działkach, także przyczyniają się do śmierci jeży. Są zagryzane przez psy właścicieli ogródków. Coraz częściej stają się też ofiarami lisów i srok. Albo giną w ogniu podczas wypalania stert liści czy gałęzi, gdzie robią swoje kryjówki. Zdarza się , że zaplątują się w reklamówki i sznurki, znalezione na śmietnikach.

Tylko w województwie podlaskim co roku ginie 1,5 tysiąca tych ssaków

/Informacje zaczerpnięte z artykułu: „Jeże tez chcą żyć”/

jeż zachodni (europejski), foto

Autor: Marek Szczepanek / źródło obrazka: Wikimedia Commons

Strona o jeżach: naszejeze.org