Żył jak chciał

zyl-jak-chcial

z nagrobka Krzysztofa Kąkolewskiego / źródło

„Żył jak chciał – K. K.” to końcówka z napisu nagrobkowego Krzysztofa Kąkolewskiego, reportażysty i pisarza, umieszczona na samym dole płyty nagrobnej pod epitafiami jego rodziców, którzy spoczywają w tym samym grobie.

Opis wzruszający, zwłaszcza w kontekście jego twórczości (trudne, bulwersujące i niepoprawne politycznie tematy), jego nonkonformizmu oraz swoistego pół-wygnania od pewnego punktu w jego biografii, co z kolei otoczyło jego późniejsze życie i dzieła autsajderskim klimatem.

„Żył jak chciał”. Może najpiękniejsza droga, jaką można podążać przez życie.

A tu słowa Kąkolewskiego z filmu dokumentalnego o autorze, filmu zawierającego rozmowy z pisarzem:

„Pytanie, kto to jest nienormalny, kto odbiega od normy… Ja napisałem, że ludzie przeciętni odbiegają od normy. Bo jest szaleństwem wybrać się jako człowiek przeciętny.”

„Spotkały mnie nieszcześcia, ale nie spowodowały tego że stałem się nieszczęśliwy… Istnieje pewien obowiązek szczęścia… By innych rozświetlić w swoim nastroju.”

/źródło:  „Errata do biografii – Krzysztof Kąkolewski” (2007) – cały dokument poniżej/

Reklamy

Puchatek, Prosiaczek i zima

Scenka z fotelem i zegarem. I jednocześnie scenka, kiedy jest odpowiednia pora na małe Conieco… Fragment z „Chatki Puchatka” A. A. Milne’a (The House at Pooh Corner; pierwsze wydanie w 1928, 1938 w Polsce). Ilustracje – E. H. Shepard; tłumaczyła Irena Tuwim.

chatka-puchatka-prosiaczek-w-fotelu

Kubuś Puchatek i Prosiaczek / źródło

– A teraz wiem, co zrobię – powiedział Puchatek. – Najpierw pójdę do domu zobaczyć, która godzina, włożę ciepły serdaczek, a potem pójdę do Kłapouchego i zaśpiewam mu nową Mruczankę.
Popędził z powrotem do domu, lecz po drodze głowę miał tak zajętą nową Mruczanką, którą miał zaśpiewać Kłapouchemu, że gdy nagle ujrzał Prosiaczka rozpartego w najwygodniejszym fotelu, jaki miał, stanął w drzwiach zdumiony. I drapiąc się w głowę, zastanawiał się, w czyim też on jest domu.
– Dzień dobry, Prosiaczku! – powiedział. – Myślałem, że wyszedłeś.
– Nie – odparł Prosiaczek. – To ty wyszedłeś, Puchatku.
Rozdział Iw którym powstaje Chatka Puchatka
– Masz rację – powiedział Puchatek. – Wiedziałem, że któryś z nas wyszedł.
To mówiąc, spojrzał na zegar, który przed kilku tygodniami zatrzymał się na pięć minut przed jedenastą.
– Dochodzi jedenasta – rzekł Puchatek wesoło. – Akurat nadszedł czas na małe Conieco. – I wsadził łebek do spiżarni. – A potem wyjdziemy, Prosiaczku, i zaśpiewamy Kłapouchemu moją nową Mruczankę.
– Jaką Mruczankę, Puchatku?
– Tę, którą zaśpiewamy Kłapouchemu.
Zegar wciąż jeszcze wskazywał za pięć jedenastą, gdy Puchatek z Prosiaczkiem ruszyli w drogę. Wiatr ustał i płatki śniegu kołowały w powietrzu…

puchatek-i-prosiaczek

A to już ilustracje z pierwszej części przygód Puchatka, z „Kubusia Puchatka” (Winnie-the-Pooh; pierwsze wydanie w 1926, 1938 w Polsce). Moment, gdy Puchatek z Prosiaczkiem odkryli coś na śniegu… i każdy, kto czytał książkę, pewnie pamięta co.

galeria z większymi kopiami – kliknij w obrazek / ilustracje z bloga BibliOdyssey

Przy okazji wyszukiwania ilustracji do „Kubusia Puchatka” przypomniałam sobie (znalazłam w sieci) wiele polskich ksiażek/książeczek dla dzieci. O nieocenionej wartości sentymentalnej, jak też o dużej wartości artystycznej i literackiej.

Ze śniegu

winter-night-laurxy-design-crush

„Zimowa noc” („Winter night”); Autor: Laurxy

Zima dała się we znaki… Wyczekiwana śnieżna zima, więc nie można zbyt dużo narzekać.

Ten śniegowy zwierzak jest trochę jak z „Zimy Muminków”. Np. wtedy gdy Muminek obudził się nagle ze snu zimowego i poszedł dziwić się światu. Grafika piękna, acz prosta i wyrazista, a jednocześnie niejednoznaczna – nie wiadomo, czy zwierzę nie narodziło się ze śniegu… 🙂

„Niebo było niemal czarne, lecz śnieg lśnił jasnoniebieskim blaskiem w świetle księżyca.
Morze spało pod lodem, a głęboko w ziemi, między korzeniami, wszystkie małe stworzonka śniły o wiośnie. Ale do wiosny było dość daleko, bowiem Nowy Rok minął dopiero co.
Właśnie w miejscu, gdzie dolina wznosiła się łagodnie ku górom, stał dom zasypany śniegiem. (…)
Wewnątrz domu było ciepło i przytulnie. Na dole w piwnicy tliły się wolno na ruszcie całe masy torfu. Księżyc zaglądał w okno oświetlając białe zimowe pokrowce na meblach i owinięty tiulem kryształowy żyrandol. A w salonie wokół największego kaflowego pieca rodzina Muminków spała długim zimowym snem. (…)
A potem zdarzyło się coś, co nie zdarzyło się nigdy, odkąd pierwszy troll* z rodziny Muminków zapadł w sen zimowy. Muminek obudził się i nie mógł już zasnąć.
Patrzył, jak świeci księżyc i kryształy lodu na szybie.
Słyszał buczenie pieca na dole w piwnicy i był coraz bardziej rozbudzony i zdumiony.”

/źródło: „Zima Muminków” (1957), tekst i ilustracje Tove Jansson, pierwsze polskie wydanie w 1969, tłumaczenie Irena Szuch-Wyszomirska/

Jedna z moich ulubionych książek dzieciństwa, i nastoletniości, w czasach gdy więcej czytano i bardziej żyło się książkami oraz całym światem w nich zawartym, bo bajeczek i filmów w telewizji było mało w tamtych czasach.

zima-muminkow

„Zima muminków” (1957), ilustracja – Tove Jansson

Nowy Rok 2017

Okres między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem jest wyjątkowy. Ma unikalny czar. Mam wrażenie, że powinien być prawie w całości poświęcony na kończące Stary Rok przemyślenia, na wewnętrzne podsumowania, rozliczenia. Na wyciszenie się, refleksyjne bądź tylko relaksacyjne. Na bycie sam na sam sobą, na ułożenie „duchowego” planu na Nowy Rok, zebranie sił i uporządkowanie tego, co trzeba uporządkować. Ten krótki końcowy okres mógłby być wyjęty ze zwykłego rytmu życia.

Przedwczoraj pukaliśmy do drzwi Nowego Roku. W przedsionku było nieco ciemno, jak w każdy Sylwestrowy Wieczór. Mrok niepewności. Podobno występuje tylko u ludzi przejmujących się datami – myślę że jest ich niemało. Jednak czasami chyba zbyt silnie przejmujemy się upływem lat. Irracjonalnie.

Wczoraj, po przebudzeniu, ujrzeliśmy pierwsze noworoczne światło, o ile nadal trwał biały dzień. Potem niektórzy usłyszeli noworoczną muzykę. Zawsze ta sama. A jeśli pozostajemy jeszcze w świątecznym nastroju, Nowy Rok można też zacząć od przypomnienia sobie starych bajek czy kreskówek, bo mi przypadkiem pierwsza z tych kartkek przywołała wigilijnego „Dziadka do Orzechów” E. T. A. Hoffmanna.

Pomyślnego Nowego Roku!

k-kuznetsov

Mysz z cukierkiem – pocztówka rosyjska z 1954 r. – Autor K. Kuznetsov / źródło

Nowy Rok - angielski wierszyk

Angielski wierszyk na Nowy Rok

nowy-rok-kartka-rosyjska

Kartka rosyjska na Nowy Rok z lat 50. / źródło

nowy-rok-kartka-rosyjska-2

Stara rosyjska kartka noworoczna / źródło

Zimowa radość na Święta

Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

***
Mistyczne zwierzęta przemawiają ludzkim głosem,
Człowiek odszyfrowuje najstarsze tajemnice,
Wymyśla legendy,
Okrywa przekazy z nieświadomości zbiorowej.
Zimowe światło nabiera mocy.

zima-zwierzeta-swieta

Jane Crowther – Woodland Creatures / kartka ze sklepu Moondragon

jelen-zima-swieta

Esther Remmington – Winter Wonder / kartka ze sklepu Moondragon

zima-kot-swieta

Jane Crowther – The Snow Bringer / kartka ze sklepu Moondragon

Śnieżny Kot – życie i cuda obok nas

„Śnieżny kot” zauroczył kolorami i kształtami oraz przyciągnął swoim niezwykłym losem. Do tego kojarzy mi się z „Dziewczynką z zapałkami” H. Ch. Andersena. Zwraca uwagę na los tych czasem niedostrzeganych – samotnych, porzuconych, głodnych, zmarzniętych, chorych… Zwierząt, ale nie tylko.

„Śnieżny kot” – obrazkowa historyjka japońska – pojawił się u mnie na blogu parę lat temu, w styczniu i lutym 2010 (w trzech wpisach, trzy obrazki). Teraz będzie więcej – osiem z czterdziestu czterech ilustracji. Potem można sobie obejrzeć wszystkie pod linkiem. Bo cała opowieść jest długa, częśćiowo baśniowa, częściowo fantastyczno-naukowa, trochę skrótowa i nie do końca jasna w dalszych częściach, przynajmniej dla mnie, i kończy się raczej smutno. Podpisy do obrazków są tłumaczeniem z oryginału. Autor ilustracji – T KONI (Takeo Konishi). Wykonane kredkami, opublikowane w październiku 2009.

Kot narodzony ze śniegu
„Illustration that depicted the world of imagination. Story of Mysterious cat that was born from snow’ It draws with the colored pencil. Story of fantastic travel of Snow Cat.” 

snow-cat-town-where-it-snows_4046401936_o

Miasto gdzie pada śnieg…

snow-cat-kitten-thrown-away_4045658689_o

Wyrzucony kotek…

snow-cat-disappearing-life_4045658741_o

Uchodzące życie…

snow-cat-silence_4046402098_o

Cisza…

snow-cat-reviving-moment_4045658853_o

Moment wskrzeszenia…

snow-cat-reproducing-life_4055552032_o

Odtwarzanie życia…

snow-cat-birth-of-snow-cat_4055552094_o

Narodziny śnieżnego kota…

snow-cat-new-departure_4054811337_o

Nowy kierunek… Nowe życie…

Po odrodzeniu śnieżny kot nabywa cudownych mocy.

„The Snow Cat” – wszystkie obrazki  >>

Zima w elementarzu Falskiego

Z pamiętnego, a nawet kultowego, „Elementarza” Mariana Falskiego wybrałam, i przycięłam, dwadzieścia najbardziej związanych z sezonem zimowym stron. To również mój elementarz.

W historii polskiej edukacji najbardziej doniosłym elementarzami okazały się podręczniki Mariana Falskiego, pod tytułem „Elementarz”. Pierwsze wydanie, pod tytułem: „Nauka czytania i pisania dla dzieci” ukazało się w roku 1910 i zrewolucjonizowało metodykę nauki czytania w Polsce. Był ilustrowany przez Jana Rembowskiego.

W okresie międzywojennym ukazywały się kolejne wersje elementarza dla dzieci, aktualizowane zgodnie z duchem czasów. Z powodu zapóźnień edukacyjnych sporej części ludności, w 1920 Falski opracował także na zamówienie władz dwie wersje „Elementarza powiastkowego”, dla dorosłych analfabetów oraz osób odbywających zasadniczą służbę wojskową. W 1945 roku prawa do wydawania „Elementarza” Falskiego pt. „Elementarz dla szkół wiejskich” uzyskały Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych (od 1974 Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne).

W 1949 ukazał się pierwszy powojenny elementarz dla dzieci, uwzględniający elementy obowiązkowej w tym czasie ideologii komunistycznej (aczkolwiek bez wymieniania postaci Stalina). Kolejna unowocześniona wersja elementarza ukazała się w 1957 i przetrwała siedemnaście lat. Ostatnia wersja ukazała się w 1974, opublikowana już po śmierci autora, z nowocześniejszymi ilustracjami Janusza Grabiańskiego. Zaktualizowano w niej też teksty. Wersja ta znajduje się w druku i spotyka się z popularnością aż do dnia dzisiejszego (stan na 2013).

Oprócz ostatniej wersji elementarza, w XXI wieku wznowiono też druk elementarza w wersji z 1971 roku. /źródło: wikipedia/

08408408484084848408417184084

Zimowe drugie śniadanie

08508508585085858508517185085

Choinka świąteczna, czyli jodełka

08608608686086868608617186086

Prezenty spod choinki

08908908989089898908917189089

Węgiel na zimę

09009009090090909009017190090

Zimowe zapasy

09109109191091919109117191091

Zwierzęta też robią zapasy na zimę

09209209292092929209217192092

Ślizgawka i łyżwy

09309309393093939309317193093

Ciężkie czasy

09409409494094949409417194094

Bałwanek

09509509595095959509517195095

Górka do zjeżdżania na sankach

09609609696096969609617196096

Bitwa na śnieżki

09709709797097979709717197097

Karmnik i dokarmianie ptaków

103103103103103103103103171103103

Odwiedzamy polskie góry zimą

104104104104104104104104171104104

Zimowy kotek na płotku

106106106106106106106106171106106

Odmrożenia i zimowe choroby

107107107107107107107107171107107

Zimowy szkolny spacer

113113113113113113113113171113113

Bajki opowiadane przez babcię

114114114114114114114114171114114

Zawiane pola i jazda saniami

119119119119119119119119171119119

Roztopy na polach

120120120120120120120120171120120

Skrzydlaci przyjaciele przy oknie i zbliżająca się wiosna

CAŁY ELEMENTARZ W FORMIE WIDEO

Woda w telewizorze

Woda w telewizorze, czyli lanie wody i stąd już blisko do robienia wody z mózgu… Ale tym razem chodzi o coś innego. Grafikę wyjęto z dawnego dwutygodnika satyrycznego „Karuzela” (1957-1992), a obrazek będzie od razu zrozumiały dla osób pamiętających zakłócenia w starych telewizorach – głównie w epoce PRL-u i trochę później.
„Fale” zamiast obrazu miały związek z ówczesną techniką emisji sygnału telewizyjnego (nie-cyfrową) oraz z nierzadkimi wówczas problemami z otrzymaniem dobrego sygnału z anteny. Tak mi się przynajmniej wydaje, na mój średniotechniczny rozum.

Zakłócenia obrazu telewizyjnego miewały różną reprezentację graficzną: najczęściej chyba typu „śnieg” lub „fale”. Śnieg w telewizorze występuje również obecnie, fal już nie widuję. A swoją drogą, śnieg pojawił się wczoraj wszędzie – mały początek zimy.

Systemy grzewcze w siedzibach ludzkich bywały w tamtych czasach zawodne.

tomasz-sobczak-karuzela

Autor: Tomasz Sobczak; z czasopisma „Karuzela”

Telewizor

Telewizor „Fala” – początek lat 60. / źródło: stare-telewizory.republika.pl

***
Systemy emisji sygnały telewizyjnego /wikipedia/

Maksymy z „Księgi niepokoju” Fernando Pessoi

Zamieszczam fragmenty z „Księgi niepokoju” Fernando Pessoi (1888-1935), portugalskiego przedstawiciela modernizmu, uważanego za jednego z najważniejszych osobowości literackich XX wieku. Wybrałam podrozdział „Maksymy”. Cała książka ma nietypową konstrukcję (cześć jest napisana pod heteronimem, część pod nazwiskiem autora), do tego niektóre zdania są, jak widać, „niepełne” – zda­nie w ory­gi­na­le było nie­ukoń­czo­ne, miało luki lub frag­men­ty nie­czy­tel­ne. Zaznaczenia wyrazów pochodzą ode mnie.
Tek­sty po­wsta­ły w la­tach 1910-1920 (wg wstępu do rozdziału). „Księga niepokoju” jest najwybitniejszym dziełem Pessoi, ale ukazała się dopiero w 1982 roku, prawie 50 lat po śmierci twórcy.

MAKSYMY

– Je­dy­na ko­rzyść z na­uki to ra­dość z tego, cze­go nie po­wie­dzie­li inni.

– Esen­cją sztu­ki jest izo­la­cja. Każ­dy ar­ty­sta po­wi­nien dą­żyć do izo­lo­wa­nia in­nych, do wzbu­dze­nia w nich pra­gnie­nia sa­mot­no­ści. Pi­sarz od­no­si naj­wyż­szy triumf wte­dy, gdy jego czy­tel­nik uzna­je, że woli po­sia­dać jego tekst, niż go czy­tać. Może nie dzie­je się tak aku­rat w przy­pad­ku pi­sar­skich sław, jest to jed­nak naj­wyż­szy hołd […]

– Być trzeź­wym zna­czy być źle uspo­so­bio­nym do sa­me­go sie­bie. Na­le­ży­ty stan umy­słu oso­by pa­trzą­cej w głąb sie­bie to stan […] ko­goś, kto oglą­da ner­wy i nie­zde­cy­do­wa­nie.

– Je­dy­na po­sta­wa god­na isto­ty wyż­szej to spo­koj­ne i chłod­ne współ­czu­cie dla wszyst­kie­go, co nią nie jest. Nie żeby ta po­sta­wa mia­ła naj­drob­niej­szy rys słusz­no­ści lub praw­dzi­wo­ści; jed­nak jest tak god­na po­zaz­drosz­cze­nia, że na­le­ży ją przy­jąć.

– Po­sia­da­nie okre­ślo­nych i nie­wzru­szo­nych opi­nii, in­stynk­tów, pa­sji, usta­lo­ne­go i uświa­do­mio­ne­go cha­rak­te­ru – wszyst­ko to w prze­ra­ża­ją­cy spo­sób czy­ni z na­szej du­szy pe­wien fakt; ma­te­ria­li­zu­je ją i uze­wnętrz­nia. Ży­cie to słod­ki i płyn­ny stan nie­świa­do­mo­ści rze­czy i sa­me­go sie­bie (to je­dy­ny spo­sób ży­cia, jaki przy­stoi mę­dr­co­wi i go ogrze­wa).

– Umieć się nie­ustan­nie wtrą­cać po­mię­dzy sie­bie sa­me­go i re­al­ność świa­ta to naj­wyż­szy sto­pień wie­dzy i roz­trop­no­ści.

– Na­sza oso­bo­wość musi być uta­jo­na, na­wet dla nas sa­mych: stąd bie­rze się nasz obo­wią­zek nie­ustan­ne­go ma­rze­nia i włą­cza­nia w na­sze ma­rze­nia sie­bie, tak aby­śmy nie mo­gli mieć na swój te­mat żad­nych opi­nii.

A przede wszyst­kim po­win­ni­śmy pil­no­wać, aby inni nie wdzie­ra­li się w na­szą oso­bo­wość. Każ­de cu­dze za­in­te­re­so­wa­nie na­szą oso­bą to bez­czel­ny nie­takt. Po­spo­li­te po­zdro­wie­nie nie jest nie­wy­ba­czal­nym cham­stwem tyl­ko dla­te­go, że naj­czę­ściej jest cał­ko­wi­cie pu­ste i nie­szcze­re.

– Po­ko­cha­nie in­nej oso­by do­wo­dzi zmę­cze­nia sa­mot­no­ścią: jest więc tchó­rzo­stwem i zdra­dą wo­bec sa­me­go sie­bie (jest rze­czą naj­wyż­szej wagi, aby­śmy ni­ko­go nie ko­cha­li).

Da­wa­nie do­brych rad to znie­wa­ża­nie zdol­no­ści do błę­du, jaką ob­da­rzył nas Bóg. Co wię­cej, po­win­ni­śmy ko­rzy­stać z tego, że inni po­stę­pu­ją ina­czej niż my. Moż­ną za­ak­cep­to­wać tyl­ko to, że pro­si się o radę in­nych – po to, aby­śmy po­stę­pu­jąc od­wrot­nie, niż nam po­ra­dzo­no, mie­li cał­ko­wi­tą pew­ność, że po­zo­sta­je­my sobą, w kom­plet­nej nie­zgo­dzie z In­no­ścią.

Autor – Fernando Pessoa 
Tłumaczył – Michal Lipszyc

stare-butelki-apteczne-i-leki

Stare butelki – chemikalia i jednocześnie leki, XIX w. / źródło