Bliźniacza planeta

Próżność ludzka nie zna granic. Poszukiwano nawet planety podobnej do Ziemi. Jeśli Ja-Człowiek naprawdę jestem tak wspaniały, jedyny, wyjątkowy i (prawie) ostateczny, trzeba to potwierdzić poprzez znalezienie albo bliźniaka Ziemi, albo jakiejś anty-Ziemi… Ileż człowiek może zyskać na wartości, jeśli gdzieś we Wszechświecie zostaną odnalezieni „drudzy Ziemianie”.

W końcu znaleziono. To już kolejna planeta ziemiopodobna, ale tylko ta położona jest w ekosferze gwiazdy podobnej do Słońca, a więc uznano ją za bliźniaczą. Ciekawe jakie to będzie miało konsekwencje natury ontologicznej czy religijnej.

„O ile bowiem zarówno metafizyka, jak i ontologia uznają się naukami o bycie, o tyle wedle metafizyki bytem jest to, co realne – substancja, zaś wedle ontologii, bytem jest to, co możliwe.” /źródło: wikipedia/

Artykuł o odkrytej planecie:
„Kepler-452b, kuzynka Ziemi – bardzo potrzebne odkrycie, które pewnych rzeczy i tak nie zmieni”

NASA-Kepler-452

Porównanie Układu Słonecznego z systemami Kepler-452 i Kepler-186

***
Nieco inna planeta….

„Planeta Burz”, „Planeta Bur”, rosyjski film z s-f z 1962 roku, mały fragment. Pierwowzór podobnych filmów amerykańskich z tamtego okresu.

Cały film z angielskimi napisami do włączenia >>

Advertisements

7 thoughts on “Bliźniacza planeta

  1. signe

    tak samo myślę, że próżność ludzka nie ma granic i że od tego właśnie możemy zginąć, ludzie.
    a w ogóle to cieszę się, że już jestes 🙂 chociaż jeszcze mnie tak naprawdę nie ma, ale może niedługo 🙂

    Lubię

    Odpowiedz
    1. Celia Autor wpisu

      Witaj! Człowiek pomyślał, że „człowiek to brzmi dumnie” i z tego może rozwinąć się coś nieciekawego, zresztą już było…
      Pozdrawiam i czekam 🙂

      Lubię

  2. Caligo

    Ogólnie to się zgadzam, jednak pierwszy akapit Twojego wpisu (o szukaniu bliźniaczej planety) dla mnie jest zaprzeczeniem próżności i antropocentryzmu – bo przecież ewentualnym „znaleziskiem” nie potwierdzilibyśmy swojej wyjątkowości czy jedyności.
    Może Cię opacznie zrozumiałam, ale tak odbieram sens (tych) Twoich słów.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie po długiej ‚niewizycie’.

    Lubię

    Odpowiedz
    1. Celia Autor wpisu

      Cyt.
      „jednak pierwszy akapit Twojego wpisu (o szukaniu bliźniaczej planety) dla mnie jest zaprzeczeniem próżności i antropocentryzmu – bo przecież ewentualnym „znaleziskiem” nie potwierdzilibyśmy swojej wyjątkowości czy jedyności.”

      Racja.
      Ale miałam w przekazie, że po odkryciu „bliźniaka” w kosmosie człowiek pozbędzie się śladów jakichkolwiek ziemskich kompleksów wobec innych istot – zwierząt czy Boga. Bo ludzie naprawdę są wyjątkowi w ziemskiej ewolucji czy/i ostateczni, skoro odnaleziono ich jako władców innej odległej planety.

      Pozdrawiam.

      Lubię

  3. Caligo

    Dziękuję, teraz rozumiem. Mogłabym snuć przypuszczenia, ale (tym razem) wolałam zapytać 🙂

    Bardziej nawet niż próżność pasuje mi do człowieka słowo pycha. Bo wydaje mi się, że można być próżnym, ale nie być szkodliwym, natomiast pycha kojarzy mi się z wynoszeniem się na piedestał, z uznawaniem się za lepszego (również bez podstaw ku temu) i – niestety – z agresją, chęcia podporządkowania sobie „gorszych”, zatem z podbojami różnej maści i z wojnami.
    To mnie przeraża.

    Lubię

    Odpowiedz
    1. Celia Autor wpisu

      Tak, pycha może jest stosowniejszych określeniem w pewnych kontekstach. Człowiecza pycha. U mnie miało to mieć w zamyśle zabarwienie nieco humorystyczne. Dlatego dałam „próżność”.

      Wojny są właśnie walką „lepszych” z „gorszymi”. Chory, pomylony świat. Ale to wina przemysłu zbrojeniowego, w dużej mierze przynajmniej, jak sądzę.

      Lubię

  4. Caligo

    Tak mi się skojarzyło a propos Twoich słów: ostatnio więcej przebywałam w domu i obejrzałam sporo programów na National Geographic o Hitlerze i III Rzeszy… Przemysł zbrojeniowy, także w przypadku Führera, był na jego usługach – a w zasadzie był przez niego na nowo pomyślany, wprowadzono zatem nowe technologie, wykorzystano tanią siłę roboczą (obozy) itd. Jednak robiono to po cichu, tak że nawet sam Krupp, baron przemysłu metalurgicznego nie wiedział z początku w co „wchodzi”, sypiąc pieniędzmi w nadziei na lukratywne kontrakty ze strony A. H. Co oczywiście go nie usprawiedliwia, bo potem bez problemów finansował NSDAP i wytwarzał broń dla Rzeszy.
    To jeden z wielu przykładów na to, że przemysł zbrojeniowy to narzędzie (i świetny biznes, oczywiście). Jednak za wszystkim stoi człowiek. 😦

    Lubię

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s