Archiwa miesięczne: Styczeń 2013

Robert Frost – „Pustkowia”

Śnieg pada, noc zapada, śpiesznie, och, jak śpiesznie,
Nad polem, które minę, gdy całkiem się zmierzchnie,
I prawie całą ziemię gładko śnieg okrywa,
Tylko badyle sterczą nad biała powierzchnię.

Bory dokoła mają na własność to rżysko.
Leśny zwierz śpi, zaszyty w ciepłe legowisko.
Zbyt nieobecny duchem, prawie się nie liczę;
Lecz samotność mnie włącza w swój krąg – mimo wszystko.

Jeśli w tej samotności cokolwiek się zmienia,
To tylko tyle, że więcej w niej osamotnienia:
Narasta pusta białość bezwiednego śniegu,
Co nic nie mówi – nie ma nic do powiedzenia.

Nie straszcie mnie kosmosem, gdzie próżnia jałowa
Międzygwiezdnych przestrzeni – bez życia, bez słowa.
O wiele bliżej – w sobie – mam tego dość wiele,
By mnie straszyły własne, prywatne pustkowia.

/napisał Robert Frost (1936)/
/tłumaczył Stanisław Barańczak/

Oryginalna, anglojęzyczna wersja wiersza>>

stare kartki noworoczne, po niemiecku

stara kartka noworoczna, 1913/1914, Europa

stare kartki noworoczne, wieczór

stara kartka noworoczna, 1912/1913, USA

Wiesław Kot o Jedwabnem, politykach i Kościele

Zapłon zapałki, foto

Autor: Sebastian Ritter (Rise0011) (Praca własna) [CC-BY-SA-2.5], via Wikimedia Commons

Wiesław Kot, publicysta tygodnika „Uważam Rze”, w felietonie pt. „Pusty ekran. O czym milczy polskie kino?” dotyka tematów omijanych przez polskich, z pozoru bezkompromisowych, filmowców. Spośród różnych kwestii polityczno-kryminalno-obyczajowych, wybrałam te:

„Rozzuchwaliliśmy się minionego roku. Film o tym, że polska zapałka podpaliła stodołę ze spędzonymi tam Żydami (‚Pokłosie’). Było czy nie było: do dyskusji.”

„Na ekranie to by się polityk przydał. Że i tak ich mamy od rana do nocy w telewizji? Ale to i tak w kółko te same gęby z partyjnej wierchuszki. Oni już przestali mówić, oni szczekają.”

„Co do Kościoła – żadnych napaści. To za łatwe, to zostawmy zdeklarowanym i wojującym. I komentatorom na Onecie. Nie chcemy oskarżać, chcemy zrozumieć. Ze spraw zaległych, sprzed 10 lat. Arcybiskup zdemaskowany przez ‚Rzeczpospolitą’. Ale spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, jak do tego doszło, że aktywny (mało powiedziane) homoseksualista doszedł do godności arcybiskupa? (…) Nagle – afera w ‚Rzeczpospolitej’! Że arcybiskup gej. A przez wcześniejsze półwiecze to on kto był? Wyskoczył jak diabeł z pudełka?”

„No i pieniądze. Aż się prosi: świeża sprawa Komisji Majątkowej, która akurat stanęła przed sądem. Na bezstronne oko jest tu powiązanie wysokich duchownych z najbogatszymi na Śląsku, są mataczenia sądowe i wielkie pieniądze. Toż to skarbnica dla każdego piszącego. (…)
Wyobraźcie sobie państwo tę scenę – matka przeorysza rozmawia o uzyskaniu maksymalnych kwot z człowiekiem z bezpieki. To jest scena! Tylko kto temu sprosta?”

Autor: Wiesław Kot
Źródło: Uważam Rze, nr 2 (102), 14 stycznia 2013.

Chytra baba z Ameryki

Chytra baba z Ameryki, czyli…

Jeśli ktoś nie słyszał o „chytrej babie z Radomia”, pod ostatnim linkiem może znaleźć teksty na ten temat (wyszukiwarka google).

Obrazki  z „babą” średnio mnie bawią. Może jednak lepiej śmiać się z „chytrych zwierząt”?

chytra baba z Ameryki, chytra-baba-z-radomia, wydra zabiera piwo, lolcat, mem