Archiwa miesięczne: Marzec 2011

Savoir vivre i futra

Mój post zatytułowany „Proletaryzacja” zaowocował repliką na blogu Pana Stanisława Krajskiego – „Savoir vivre, idea postępu i nowa klasa średnia”.

Zasadnicze dyskusje z konserwatystami, jak i z ateistami, są generalnie ponad moją cierpliwość. Z przyczyn światopoglądowo-zdroworozsądkowych: jestem agnostyczką.

Co do futer.

Od kiedy wynaleziono odpowiednie tworzywa syntetyczne, nie ma potrzeby zabijania zwierząt na futra. (Już wcześniej można się było bez tego obejść.) Teraz jest to niemoralne. Dzięki postępowi zmieniły się podstawy funkcjonowania człowieka w środowisku naturalnym.

A skoro niemoralne, to już nie savoir vivre tylko obrzydliwy snobizm.

Rene Magritte - "Fałszywe lustro"

Rene Magritte – „Fałszywe lustro”

Proletaryzacja

Cytaty pochodzą z bloga „Savoir vivre i nowa klasa średnia”, którego autorem jest Pan Stanisław Krajski.

„Proces odproletaryzowania to proces trudny, żmudny i długi, ale może doprowadzić do tego, że życie w każdym jego szczególe może naprawdę być piękne.”

Nie dajmy się sproletaryzować

„Wielmożność (po łacinie magnificentia) to cnota, którą posiada człowiek, dla którego savoir vivre jest sztuką życia. Człowiek, który nie jest wielmożny nie może zaliczać siebie do klasy średniej.”

„Człowiek wielmożny to zatem człowiek, który nie żałuje na wszystko to, co wyznacza eleganckie i ‚światowe’ życie … ”

Wielmożność i klasa średnia

„Podręczniki savoir vivre chórem w zasadzie podkreślają, że elegancki mężczyzna, mężczyzną z klasą zakłada kurtkę jak idzie na narty albo do lasu na grzyby. To samo dotyczy kobiet.

Kurtka i każde inne wierzchnie ubranie uszyte z ortalionu czy materiałów w jakikolwiek sposób ortalionopodobnych to sygnał, że mamy do czynienia z proletariatem.”

„Po prostu, tak mi się wydaje, po proletariacku, żałują na futra, tak jak żałują na autentyczną biżuterię, po proletariacku źle by się w nich czuły. Po proletariacku nie odczuwają ich potrzeby.”

Proletaryzacja, płaszcze i futra

A co z ideą postępu? Mam mieszane uczucia.

Proletariat (Wikipedia)

Trybuna Ludu, Tytuł

„Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”

Po trzęsieniu ziemi w Lizbonie

Świat trwał.
Jako wypadkowa astrologicznego fatum
i entropicznego chaosu.
Dynamiki newtonowskiej
i mechaniki kwantowej.
Wolnej woli i przymusu genetycznego.
Z Bogiem czy bez.
Niewzruszony.

***
Trzęsienie ziemi w Lizbonie miało miejsce 1 listopada 1755 roku o godzinie 9.40 rano; pozostawiło po sobie niemal zupełnie zrujnowaną Lizbonę oraz zniszczoną większą część południowego wybrzeża – aż do Algarve. Bezpośrednio po trzęsieniu ziemi wystąpiło zjawisko tsunami. Fale tsunami, według późniejszych obliczeń, mogły osiągać wysokość do 20 metrów. Na obszarze niedotkniętym przez morze szalały setki pożarów. Katastrofa pociągnęła za sobą ok. 100 tys. ofiar śmiertelnych.

Było to jedno z najtragiczniejszych (pod względem liczby ofiar) trzęsień ziemi w historii ludzkości. Współcześni nam geolodzy obliczają, że trzęsienie ziemi w Lizbonie miało natężenie 9 stopni w skali Richtera. Jego siła była tak wielka, że odczuwali je również mieszkańcy dalekiej Wenecji, co w swych pamiętnikach odnotował Giacomo Casanova.

Po tym kataklizmie Wolter sformułował słynne pytanie: ‚Dlaczego Lizbona?’, które zawarł w swoim ‚Poemacie o trzęsieniu ziemi w Lizbonie’. Wywołało ono polemikę i wymianę korespondencji między Wolterem i Janem Jakubem Rousseau.”

Wikipedia: Trzęsienie ziemi w Lizbonie

Entropia – termodynamiczna funkcja stanu, określająca kierunek przebiegu procesów spontanicznych (samorzutnych) w odosobnionym układzie termodynamicznym. Entropia jest miarą stopnia nieuporządkowania układu. Jest wielkością ekstensywną. Zgodnie z drugą zasadą termodynamiki, jeżeli układ termodynamiczny przechodzi od jednego stanu równowagi do drugiego, bez udziału czynników zewnętrznych (a więc spontanicznie), to jego entropia zawsze rośnie. Pojęcie entropii wprowadził niemiecki uczony Rudolf Clausius.”

Wikipedia: Entropia

Trzesienie ziemi w Lizbonie, grafika

Trzęsienie ziemi w Lizbonie w 1755

Per aspera ad astra

„To hope for nothing, to expect nothing, to demand nothing. This is analytical despair.”

— James Hillman (Suicide and the Soul)

Fragment artykułu Tomasza Stawiszyńskiego pt. Witaj Smutku”, opublikowanego w „Newsweeku”:

„Depresja konfrontuje heroiczne ego z całą iluzją jego mitu opartego na pragnieniu omnipotencji. Konfrontuje ego ze śmiercią, skończonością, poczuciem winy, rozbicia czy cierpienia. Przynosi świadomość ograniczenia, niemożliwości, a jednocześnie wprowadza bezruch tam, gdzie dominuje aktywność. W istocie, powiada Hillman, to raczej próby wyrwania się z depresji, odsunięcia od siebie głębokiego doświadczenia tragedii życia stanowią prawdziwe zagrożenie. Skutkują bowiem jednostronną, maniakalną postawą, która odżegnuje się od każdej formy słabości, fiksując się przy tym na sile i dążeniu do perfekcji. (…) „W depresji – pisze Hillman – wstępujemy w głębię, w głębi zaś odnajdujemy duszę. Depresja jest kluczowym doświadczeniem tragicznego wymiaru życia. Przynosi ucieczkę, ograniczenie, skupienie, powagę, ciężar i upokarzającą niemoc. Prawdziwa rewolucja zaczyna się tylko w kimś, kto gotów jest uczciwie przeżywać swoją depresję. Nie chodzi ani o wyrywanie się z niej – pozostawia nas to bowiem w zamkniętym kręgu nadziei i rozpaczy; ani o przeczekiwanie, aż przejdzie – chodzi o odkrywanie świadomości i głębi, których depresja się domaga. Tak zaczyna się rewolucja w imię duszy”.

Czy współczesny świat oszalał, dlatego że ludzie naużywają środków antydepresyjnych?

krajobraz zimowy