Archiwa miesięczne: Marzec 2010

Aborygeni i czas snu

O „czasie snu” przeczytałam na blogu Signe.

Czas snu (ang. Dreamtime, w językach aborygeńskich Malchera, Alcheringa, Mura-mura Tjukurrpa i inne) to mitologia australijskich Aborygenów. Legendy opisujące „czas snu” stanowią najstarsze istniejące przekazy ustne, szacuje się, że legendy Aborygenów mają ponad 50 000 lat.

Większość plemion aborygeńskich uważa, że wszystkie żywe stworzenia na Ziemi są ze sobą powiązane i tworzą jeden wielki system, który wywodzi się bezpośrednio od ich duchowych przodków z „czasu snu”. Według Aborygenów każde wydarzenie pozostawia za sobą jakiś fizyczny ślad, a cały świat fizyczny jest rezultatem działania metafizycznych stworzeń, które dzięki swojemu istnieniu wykreowały go.

„Czas snu” opisuje okres przed stworzeniem Ziemi, kiedy nie istniał jeszcze fizyczny, materialny świat. „Czas snu” według wierzeń nadal istnieje i można się do niego dostać lub też porozumieć się z żyjącymi tam duchami dzięki odpowiednim rytuałom magicznym.

(źródło:  Wikipedia)

Prawie co noc powracam do czasu snu. A właściwie, czas snu dostaje się do mojej realności. I nie jest to przenośnia, bo świat tych snów jest niezmienny – te same motywy, podobna fabuła i nastrój, te same czy podobne postacie. Odczuwam brak łącznika miedzy czasem snu a moim życiem. Może jest to osoba, może idea, może stan ducha, może określone działania. Czas pokaże. Czas mojego ziemskiego życia.

***
Odlotowy obrazek…

ludziki lecą w pudełku, explodingdog
„Dzisiejszy dzień będzie inny.” /oryginał-źródło

Blaszane ludziki

— „Wie pan, ja jestem taka inna”…
— „Wiesz, miałam taki dziwny sen. Śniło mi się bardzo dziwne schronisko”…
— „Czy wierzysz, kochany w świat blaszanych ludzików?”
— „Wiesz, gdy byłam taką małą, malutką dziewczynką, pragnęłam zamieszkać na księżycu, zupełnie sama”.
Tak albo podobnie brzmiały wyznania dziewczyn z drugiej połowy lat pięćdziesiątych. Chłopcy nie tylko brali je na serio, ale jeszcze odpowiadali na nie równie niewinnymi bzdurami, (…)

(fragment książki „Szpetni czterdziestoletni” autorstwa Agnieszki Osieckiej)

Jak widać na obrazku, świat blaszanych ludzików istnieje… W każdym razie romantycy XXI wieku czasem uciekają do niego w myślach.

Ten świat kojarzy mi się z sennym filmem w konwencji science-fiction, oglądanym bardzo dawno temu. I nie chodzi o „blaszane ludziki” typu Robocop czy Terminator, ale o coś w poetyce zbliżonej do tego obrazka. Może nawet widziałam niejeden taki film? A może to tylko fałszywe wspomnienia.

***
Blaszany ludzik solo pojawił się w powieści, i w filmie, „Czarnoksiężnik z krainy Oz” (Blaszany Drwal). Film z roku 1939 był niesamowity, ale to już zupełnie inny klimat.

i can make him love me / explodingdog /naprawia robota/
i can make him love me
„Mogę sprawić, że on mnie pokocha.” (gra słów: make = robić)

Oryginał obrazka>>

Szukajcie, a znajdziecie

RYCERZ: Podobno trzymałaś z diabłem?
TYAN: Czemu o to pytasz?
RYCERZ: Nie z ciekawości, lecz z powodów bardzo osobistych. Chciałbym go również spotkać.
TYAN: Dlaczego?
RYCERZ: Chciałbym go spytać o Boga. On przecież musi wiedzieć.
TYAN: Możesz go ujrzeć w każdej chwili.
RYCERZ: W jaki sposób?
TYAN: Uczyń, co ci każę.
TYAN: Spójrz mi w oczy.
TYAN: Czy widzisz go?
RYCERZ: W twoich oczach widzę tylko strach. Pusty, obezwładniający strach i nic więcej.

(fragment scenariusza filmu „Siódma pieczęć” autorstwa Ingmara Bergmana, tłum. z ang. Kazimierz Młynarz)

explodingdog

„Po prostu poczekam na ciebie.”

Oryginał

Odpryski dzieciństwa

Obrazek przypomniał mi żółte, może pomarańczowe, pionki o kształcie zbliżonym do stożka, używane w jakiejś grze planszowej w dzieciństwie. I radość z takich gier, w czasach, gdy nie było żadnych innych.

Zapomniane pionki. A także zapomniane nieco kreskówki, charakteryzujące się taką, jak na rysunku, dominacją kreski czy prostotą formy – „Żwirek i Muchomorek”, „Bolek i Lolek”, „Reksio”, „Zaczarowany ołówek”, i inne.

Nie wiem, dlaczego ten drugi ma karton na głowie czy też głowę pudełkowatą, i dlaczego ten pierwszy tak się cieszy z gry. Może również dlatego zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie.

wowthisisfun

wow this is fun…. „To jest zabawa…”

(Kliknij na obrazek, aby powiększyć.)

explodingdog.com

Dzień Kobiet

Lubię to święto ze względu na goździki, z którymi się kojarzy. I bez względu na to, czy dostaję goździki, ewentualnie inne kwiaty, w tym dniu, czy nie. Również ze względu na wspomnienia tych śmiesznych sytuacji, gdy bukiety były wręczane łodyżkami do góry, czyli niepoprawnie.

Dzień Kobiet jest dla mnie zdeideologizowany i zdemitologizowany. Ani lewicowy, ani prawicowy, ani postkomunistyczny, ani trendy, ani passe. Jest wartością samą w sobie. Ze względu na wspomnienia i skojarzenia.

***

Różowe były chyba najpopularniejsze w Międzynarodowym Dniu Kobiet.

goździki

goździki

Explodingdog

…czyli niesamowite poczucie humoru i liryzm w rysunkach Sama Browna. Inny, fascynujący świat.

explodingdog

Masz umówioną wizytę? Jeśli masz, twoje życie będzie naprawdę wspaniałe.

explodingdog.com

explodingdog

Cudowne Krzesło

explodingdog.tumblr.com

Zmęczenie wiosenne

Nadal nie jestem do końca zdrowa, ale się nie poddaję. Poza tym wygląda na to, że nastał okres zmęczenia wiosennego. Senność, brak chęci do czegokolwiek. Zastój.

***
To zdjęcie skojarzyło mi się z filmem „Myszy i ludzie” (z 1992 roku), nakręconym na podstawie powieści Johna Steinbecka. Film mnie nie zachwycił, ale zdołał poruszyć, powieści nie czytałam.

kotek

„bye bye bad man” by Rinksy (źródło)

Ten i inne śliczne koty są na moim Tumblr, który raz na jakiś czas aktualizuję.