Hans Kloss, bohater z dzieciństwa

„W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle”

Znowu to usłyszałam. Znowu oglądam „Stawkę większą niż życie” w telewizji. I znowu mam jakieś przeoczone odcinki. Oglądałam serial kilkanaście razy, ale nie pamiętam, aby kiedykolwiek udało mi się obejrzeć wszystko po kolei. W końcu będę musiała kupić DVD.

Aktorstwo w „Klossie” zachwyca. Najlepsi aktorzy, jacy byli w tamtych czasach. Nieplastikowi. Zupełnie inni niż współczesne polskie gwiazdy. I nawet jeśli poziom absurdu i niezgodności z realiami historycznymi jest w tym serialu wysoki, mogę go oglądać dziesiątki razy, podobnie jak wiele innych dzieł z tamtych czasów.

Natomiast ogromną większość współczesnych polskich produkcji fabularnych oglądam raz i mam dość na zawsze. Takie „Nigdy w życiu!”, na przykład, czy bardziej ambitne „Wesele”. Nawet zdecydowanie ambitne filmy, jak „Przemiany”, to nie do końca to. Mniej się orientuję w najnowszych polskich „wytworach” w tej dziedzinie, niemniej nie liczę na cuda. I dlaczego ciągle te same twarze na ekranie? Pewnie dla przyciągnięcia przeciętnego widza, któremu „podobają się melodie, które już raz słyszał”.

Współczesne kino, nie tylko polskie, mnie nie zachwyca. Zdaje się, że sztuka filmowa umarła, i nie pomogą jej żadne reanimacje, żadne Dogmy czy inne eksperymenty. Sztukę wyparło rzemiosło sprzężone z przemysłem filmowym i zasadami ekonomii.

hans_kloss

Reklamy

10 thoughts on “Hans Kloss, bohater z dzieciństwa

  1. jolienne Autor wpisu

    W większości dziedzin ludzkiej działalności obserwuje się dziś dążenie do maksymalizacji zysku za wszelką cenę. Takie są reguły gry w tej dziwnej fazie kapitalizmu, gdzie zasady postępowania dyktują korporacje. Stąd filmowa sieczka produkowana dla przeciętnego widza, i tak karmionego od dzieciństwa byle czym.

    Na szczęście czasami można się od tego odciąć. Mnie się nawet nie podoba sporo filmów (zachodnich) z ostatnich 20-25 lat, które zostały uznane za bardzo dobre, kultowe, itp. Nie wspominając już o masowo oglądanych głupich serialach. Nawet dość wybitny „Lost” często działał mi na nerwy, czy po prostu męczył.

    Lubię to

    Odpowiedz
  2. ajar63

    Moja żona wciąż ogląda „Daleko od szosy”. Za każdym razem, gdy leci to na jakiejś stacji – ogląda. A ja śmieję się i mówię jej, że chyba będzie tak robić do końca życia.

    Lubię to

    Odpowiedz
  3. Moon Autor wpisu

    „Daleko od szosy” oglądałam po raz pierwszy, jako dziecko, może dziesięcioletnie. Czasem jeszcze na to patrzę, przypomina mi dzieciństwo. Nie było wtedy zbyt wielu rzeczy do oglądania. Dzieci się cieszyły, gdy rodzice pozwolili obejrzeć film po godz. 20-tej 🙂

    Lubię to

    Odpowiedz
  4. Moon Autor wpisu

    Gdy będziesz starsza też będziesz lubiła pooglądać stare seriale z dzieciństwa 🙂 W moim przypadku dochodzi jeszcze wspomnienie zupełnie innego systemu społeczno-gospodarczego.

    Na marginesie. Epoka Edwarda Gierka (większa część lat 70-tych), to wcale nie były ciężkie czasy.

    Lubię to

    Odpowiedz
  5. Moon Autor wpisu

    Dziękuję. Dobrze, że ktoś zauważył.

    Nie wiem, skąd ten „Tadeusz”. Pewnie od Tadeusza Mikulskiego, historyka literatury.

    Lubię to

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s