Archiwa miesięczne: Listopad 2009

Wiersz Kingsleya Amisa

Gdybyś odwiedził nas znowu,
Pozostań trochę dłużej –
Rozejrzyj się.
I Doświadcz głodu,
Obłędu, choroby, wojny;
Słyszałeś o tym, to prawda,
gdy Byłeś tu ostatnio.
Na własnej skórze, to jednak co innego.
A może spróbujesz też, śmiało,
seksu, małżeństwa, dzieci?
Dobre to wszystko; lecz jakby z domieszką
pewnego ryzyka: wyrzutów i bólu,
i swoistego lęku:
swoistość, jaką to, znowu,
należy odczuć, nie tylko o niej zasłyszeć,
by zdobyć dyplom
eksperta rasy ludzkiej.
W sprawach lokalnych ufamy
raczej autochtonom,
a nie Królewskiemu Turyście.

Doświadczono gorszych
i bardziej trwałych krzywd,
niż Ty na Twoim Krzyżu
(Wiem, wiem – sam łatwo
bym się na nim nie znalazł),
i to bez większych perspektyw,
aby trzeciego dnia powstać,
jak świeżo narodzony,
i bez „Ja konam, lecz człowiek
żyć będzie”,
podnoszącego na duchu wiatyku.

***

A więc następnym razem
Spuść z tonu, Stary,
i Daj coś z Siebie,
i to dużo, dużo wcześniej,
nim Zaczniesz stanowić Prawo:
jeżeli wpierw nie Stracisz ochoty.
Przekaż to Swemu Tacie.
.
napisał Kingsley Amis
tłumaczył Krzysztof Zabłocki

Ścieżki rozpaczy

Rozpacz przychodzi i odchodzi. Czasem nie potrafi odejść na dobre. Wtedy zamienia się w zobojętnienie, apatię, gorycz. Rozpacz jest podświadomie przywoływana umysł, aby można było znieść to, co jest tak straszne, że nie da się tego płynnie włączyć w swój obraz świata. Rozpacz jest obroną przed szaleństwem, jest ucieczką od niego.

Paul Delvaux - "Nocny pociąg"
Paul Delvaux – „Nocny pociąg” (1957) / źródło

„Zmiana” – D. J. Enright

Czasy się zmieniły.
Przypomnij sobie bezradność
Pańszczyźnianych chłopów,
Niewytłumaczalną tyranię
Panów.

Lecz czasy się zmieniły.
Wszystko nam wyjaśniono,
Co do szczegółu.
Tropimy logikę naszych panów
Cal po calu.

Po chłopach zostały religie,
Smutne i użyteczne pieśni.
Chłopi czasem uciekali,
Było dokąd uciekać.
Czasy się zmieniły.
.
napisał D. J. Enright, 1965
tłumaczył Bohdan Zadura

paląca się świeca i ksiązka
źródło

Co ma kot do feministek

male kotki

Wzruszają mnie małe kotki, małe pieski, małe dzieci. Nie poruszają mnie uciśnione feministki. Nie do końca przemawiają do mnie ich idee. Nie chcę mieć prawa do pracy w kopalni. To przykład. I kilka innych dziwnych historii, nie pasujących do mojego widzenia świata. Bywa że lubię posłuchać feministek. I bywa, że mnie odrzuca od tego, co wyłania się z ich wywodów. Wyłania się coś kalekiego – świat zbyt sfeminizowany, nieprzyjazny, chory. Matriarchat zginął w mrokach dziejów. I niech tak pozostanie.

Nie każdy odcień feminizmu jestem w stanie zaakceptować. Między innymi nie widzę powodu, aby sztucznie regulować ilość kobiet w parlamencie.

To à propos wczorajszej dyskusji na Blipie.

„The worst is fear…” H. O. Zbierzchowskiej

Najgorszy jest lęk przed
zapadnięciem w sen
osunięciem się przepaść
nieistnienia
Najgorszy jest lęk przed
przebudzeniem
do czarnej rozpaczy i
czarnej beznadziei

The worst is fear of
falling asleep
of sinking into the abyss of
non-existence
The worst is fear of
awakening
into forlorn despair and
black hopelessness

***
napisała Hanna Olcha Zbierzchowska
tłumaczył Krzysztof Zabłocki

ciemność krajobraz

Noc

Ciemność zaciera wymiary i wyrównuje kolory,
Otwiera serce na lęk i niepokój,
Przytłacza umysł ciężarem nagłych myśli,
By je potem zamknąć w ciasnej szkatułce kilku słów.

Świat powraca do mrocznej chwili narodzin.
Zapadamy w przedwieczny letarg prostych organizmów
I na dnie głębokiego oceanu śnimy o przyszłych pokoleniach.

Rene Magritte - "Medytacja"

Rene Magritte – „Medytacja” (1936) / źródło

P.S.
Wkleiłam stary wiersz z 24 kwietnia 2008. T
rochę zmieniłam interpunkcję i wprowadziłam jedną poprawkę (również w tamtym starym poście).

„Koń” Stewarta Conna

Cały dzień koń pracował na brzegu.

Gdy jego kosze były już puste
Stanął dęba na molo i wskoczył.
Nikt nie wiedział jak powozić koniem pod wodą.
Wywlekliśmy go, podczas odpływu,
Przy pomocy bloku i takielunku.
Później,

Kiedy otwarliśmy czaszkę,
Ujrzeliśmy narośl wielkości piłki od tenisa.

.
napisał Stewart Conn
tłumaczył Piotr Sommer

morze

Swedenborg – świat ducha i koniec świata

Według Emanuela Swedenborga (1688-1772), szwedzkiego matematyka, fizyka, filozofa i mistyka, w 1770 nastąpić miało odnowienie czasów i nowe Królestwo Boże na ziemi.

„Im głębiej szukał, tym bardziej sobie zdawał sprawę, że cel jego badań się oddalał. Uznaje, że „im bardziej zagłębiamy się w naszym rozumie i umyśle, tym bardziej zbliżamy się do świata duchowego”. W swoich poszukiwaniach posługuje się metodą analogii jako drogi do poszukiwania prawdy.  Opracował tzw. teorię reprezentacji (korespondencji), wedle której świat widziany jest symbolem świata duchowego, ciało zaś jest analogią, reprezentantem widzialnym duszy. Aby poznać duszę nie wystarczy poznanie ściśle intelektualne. Duszę i świat duchowy można poznać tylko na zasadzie intuicyjnej. Według Swedenborga są dwa rodzaje prawdy: ta poznawalna zmysłowo i ta poznawalna intuicyjnie. Prawda świata widzialnego i prawda świata duchowego. Prawdy te nie przenikają się i nie tworzą jakiejś jednej prawdy same z siebie. Istnieje potrzeba medium łączącego obie prawdy. Tym medium jest ludzki rozum, który staje się mistycznym centrum kosmosu, gdzie dusza łączy się ze zmysłami. ”

„W roku 1757 Swedenborg ma doświadczenie Sądu Ostatecznego. Twierdzi, że go przeżył i przewiduje nadejście kresu czasów na rok 1770. Według niego ów Sąd Ostateczny miał charakter duchowy. Między życiem ziemskim a wiecznym jest stan pośredni. W stanie pośrednim funkcjonują duchy zmarłych. Ponieważ wśród zmarłych znajdowały się duchy diabelskie (Swedenborg twierdził, ze była większość), aby ratować przed nimi Ziemię trzeba było zorganizować nad nimi sąd. Koniec świata to nie zniszczenie świata a Pełnia Czasu. Świat to Kościół. Pełnia Czasu jest więc końcem Kościoła.”

Fragment artykułu „Emanuel Swedenborg” autorstwa Verba Docent ze strony www.kościół.pl

Emanuel Swedenborg, portretPo śmierci Swedenborga jego wyznawcy utworzyli Kościół Swedenborgiański, który istnieje do dziś. W XIX w. doktryna kościoła uległa silnemu wpływowi okultyzmu i stała się teozofią, a wyznawcy praktykowali alchemię i wróżbiarstwo.

Jak widać, niedaleko od chrześcijaństwa do okultyzmu. Jakkolwiek od katolicyzmu do ezoteryki chyba bardzo daleko, głównie ze względu na sztywne katolickie dogmaty, ograniczające swobodę przeżyć mistyczno-religijnych. Jednakże w Kościele Katolickim zdarzają się cuda. Co prawda cuda te muszą zostać uznane przez kościelną hierarchię.

Niedawny cud w Sokółce budzi moje przerażenie – według niektórych  odkryto tam „strzęp mięśnia sercowego w stanie agonalnym”. Niestety nie można było go poddać badaniom DNA. Zagadka póki co pozostaje nierozwiązana.

„Zgaś moje oczy” Rilkego

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.
.
napisał Rainer Maria Rilke
tłumaczył Mieczysław Jastrun

płatek tulipana, foto
(c)Tomo.Yun (www.yunphoto.net/pl)

Memento mori

Kilka dni temu przestawiono zegary. Powrót z czasu letniego do czasu środkowo-europejskiego. Dodatkowa godzinę ciemności. Dodatkowa godzina smutku. Zwłaszcza, że nigdy nie lubiłam tych kilku dni przed Świętem Zmarłych, jak i samego święta. Są ludzie, którzy lubią atmosferę corocznych rodzinnych spotkań nad grobami. Mnie ten dzień nie nastraja pozytywnie. Za dużo smutku i wspomnień. Nie znoszę też czarnego humoru, seriali o zakładach pogrzebowych, kostnicach i tym podobnych form „oswajania śmierci”. Są niesmaczne i bardziej idiotyczne niż inne popkulturowe objawienia.

Memento mori, pamiętaj o śmierci. Pamiętaj, ale nie bój się jej. Postaraj się zrozumieć, że musisz stąd odejść. Inaczej całe to życie nie miałoby sensu. Nic tak nie nadaje sensu życiu jak nieuchronność śmierci.