Archiwa miesięczne: Wrzesień 2009

Z Schulza

Wśród wielu prac naukowych, podejmowanych przez mego ojca w rzadkich chwilach spokoju i uciszenia wewnętrznego, pomiędzy ciosami klęsk i katastrof, w jakie obfitowało to życie awanturnicze i burzliwe – najbliższe jego sercu były studia nad meteorologią porównawczą, a zwłaszcza nad specyficznym klimatem naszej prowincji, pełnym jedynych w swoim rodzaju osobliwości. On to właśnie, mój ojciec, położył podstawy pod umiejętną analizę formacyj klimatycznych. Jego „Zarys ogólnej systematyki jesieni” wyjaśnił raz na zawsze istotę tej pory roku, która w naszym klimacie prowincjonalnym przybiera tę przewlekłą, rozgałęzioną, pasożytniczo rozrosłą formę, która pod nazwą „chińskiego lata” przeciąga się daleko w głąb naszych zim kolorowych. Cóż powiedzieć? On pierwszy wyjaśnił wtórny, pochodny charakter tej późnej formacji, nie będącej niczym innym, jak pewnego rodzaju zatruciem klimatu miazmatami przejrzałej i wyradzającej się sztuki barokowej, stłoczonej w naszych muzeach. Ta rozkładająca się w nudzie i zapomnieniu sztuka muzealna przecukrza się, zamknięta bez odpływu, jak stare konfitury, przesładza nasz klimat i jest przyczyną tej pięknej, malarycznej febry, tych kolorowych deliriów, którymi agonizuje ta przewlekła jesień. Piękno jest bowiem chorobą, uczył mój ojciec, jest pewnego rodzaju dreszczem tajemniczej infekcji, ciemną zapowiedzią rozkładu, wstającą z głębi doskonałości i witaną przez doskonałość westchnieniem najgłębszego szczęścia.

(początek opowiadania „Druga jesień” Brunona Szulca)

A więc jesień. Nieodwołalnie. Nieodwracalnie. Na długie miesiące. Być może znowu aż do wiosny. U mnie też ostatnio klimat tak przesłodzony, przekolorowany, że zima nie zawsze ma siłę się przebić ze swoją białą grozą.

Bruno Schulz "Refraktor astronomiczny"

Bruno Schulz „Refraktor astronomiczny”

Ilustracja do opowiadania Sanatorium pod Klepsydrą (1937)

Fraktale, amonity i homeopatia

O podobieństwach w naturze

Jakiś czas temu na blogu Zeruyi znalazłam poniższy fraktal.

fraktal, obraz

Fraktal /źródło

Skojarzył mi się ze skorupą amonita. O amonitach niewiele wiedziałam. Posiadałam tyle wiedzy o tych dziwnych stworzeniach, ile zapamiętałam z licealnych podręczników biologii i geografii, czyli niewiele. Pamiętam też czarno-białą fotografię amonita z jakiegoś starego podręcznika geografii fizycznej, z wielkim przejęciem przeglądanego przeze mnie we wczesnym dzieciństwie. Książka niestety już dawno gdzieś zginęła.

amonit, zdjęcie

Amonit /źródło

A teraz, ku swemu przerażeniu, doczytałam w Wikipedii, że amonity były drapieżnymi mięsożercami, a bywały nawet kanibalami – zjadały inne amonitowate. Wyginęły razem z dinozaurami, prawdopodobnie w wyniku upadku wielkiego meteorytu. Z kolei poprzez pewien obrazek „z życia amonitów” trafiłam na stronę z pięknymi ilustracjami autorstwa Heinricha Hardera, przedstawiającymi prehistoryczną florę i faunę. Rozśmieszyła mnie poniższa scenka.

glyptodon

Glyptodon (autor Heinrich Harder) / źródło

Wracając do fraktali…  Według bohatera niesamowitego filmu „Pi” natura ma strukturę spiralną, a według matematyka Mandelbrota – fraktalną.

Max Cohen (bohater filmu „Pi”) mówi:

„1. Matematyka jest językiem natury.
2. Wszystko wokół nas może być opisane i zrozumiane dzięki liczbom.
3. Jeżeli zbierzesz liczby z dowolnego systemu pojawi się wzór…
…a więc wszędzie wokół nas występują prawidłowości.”

„Pitagoras, grecki matematyk i filozof z VI wieku p.n.e. Wierzył, że cały wszechświat zbudowany jest z liczb. Jego największym osiągnięciem było odkrycie złotego podziału… którego najlepszą reprezentacją geometryczną jest złoty prostokąt. Wizualnie nie istnieje żadna zależność pomiędzy jego długością i szerokością. Ale po wydzieleniu kwadratu pozostaje mniejszy prostokąt o takim samy stosunku boków!
Tworząc coraz mniejsze prostokąty podział można kontynuować… w nieskończoność.”

„Leonardo da Vinci, włoski malarz, rzeźbiarz, uczony i myśliciel z XV wieku. Na nowo odkrył geometryczną doskonałość złotego prostokąta… i wkomponował go w swoje dzieła.
Prowadząc krzywą przez kolejne prostokąty można otrzymać mistyczną złotą spiralę. Pitagoras był zafascynowany tym kształtem odnajdując jego doskonałość w całym otaczającym go świecie.
Muszle ślimaków. Wiry wodne. Tornada. Odciski palców. DNA. Nasza galaktyka.”

spirala, kadr z fllmu „Pi”

Dominik Szczerba w artykule „Fraktalne oblicze natury” pisze:

„We fraktalach uderza piękno przypadkowych kompozycji – a jednocześnie wysokie samopodobieństwo i symetria. W swoich pracach Mandelbrot wyrażał pogląd, że cała przyroda ma strukturę fraktalną, a twory czysto geometryczne w ogóle nie istnieją, są jedynie stworzonymi przez ludzi uproszczeniami.

Jeśli popatrzymy na wzburzone morze o zachodzie słońca lub zamarzniętą na szybie parę wodną, to wydaje się, że Mandelbrot miał dużo racji…”

fraktal, obraz

Fraktal /źródło

Na dodatek „porządkowanie fraktali” to hipotetyczny sposób działania homeopatii:

„Być może sposobem wyjaśnienia działania leków homeopatycznych jest opis zjawisk przyrodniczych przy użyciu fraktali – samopodobnych struktur. Struktury organizmu takie jak sieć naczyń płucnych, czy nerkowych wykazują cechy fraktalne, co więcej – powierzchnie, przynajmniej niektórych białek mają wymiar fraktalny, a dynamikę przebiegu wielu procesów chemicznych w organizmie można opisać właśnie za pomocą fraktali. Zaznaczmy to raz jeszcze – istotą fraktala jest samopodobieństwo, a więc w jego najmniejszym fragmencie zawarta jest idea całości. Gdzie jednak może mieścić się ta najmniejsza część? Być może krokiem do odkrycia tej zagadki jest jedna z nowych wersji kwantowej teorii grawitacji opisana przez Jana Ambjørna, Jerzego Jurkiewicza i Renate Loli w artykule „Samoorganizujący się kwantowy wszechświat” (ŚN 8/2008). Zacytujmy autorów badania: „Obecnie badamy obszary o jeszcze mniejszych rozmiarach. Być może Wszechświat jest w nich fraktalny, co oznaczałoby, że nie składa się z żadnych niepodzielnych cegiełek w rodzaju strun lub atomów czasoprzestrzeni, lecz jest nieskończenie podzielny: struktury pojawiające się tuż po przekroczeniu pewnej granicznej skali powtarzają się bez końca w skalach coraz mniejszych.”

Jeżeli cała czasoprzestrzeń sprowadza się do struktur fraktalnych, w praktyce mogłoby to znaczyć, że sposób, w jaki są przygotowywane leki homeopatyczne – polegający na rozcieńczaniu i wstrząsaniu substancji pierwotnej np. pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego może prowadzić właśnie do uporządkowania fraktalnego wzorca czasoprzestrzeni charakterystycznego dla danej substancji. Istnieje zatem teoretyczna możliwość, że lek homeopatyczny wzmacnia i przekazuje informację o fraktalnym wzorcu materii pierwotnie w nim zawartej. Być może to porządkowanie ma naturę sinusoidalną, podobną do fali, czego dowodem może być sposób detekcji wysokich rozcieńczeń poprzez układy białkowe. Ostatnio zaczynają się pojawiać badania wskazujące na możliwy fizyczny wymiar działania leków homeopatycznych.

Na obraz i podobieństwo – czyli co jest do czego podobne

Gdyby w leku homeopatycznym rzeczywiście udawało się zawrzeć jakiś fundamentalny, fraktalny wzorzec, co by to mogło oznaczać w praktyce? Być może zbliżamy się tu do platońskich idei – matematycznych bytów opisujących „wyższą” rzeczywistość. Nie można wykluczyć, że fraktalny wzór np. jakiejś rośliny, tożsamy dla całego gatunku takich roślin, współgra z jakimś dynamicznym stanem naszego organizmu. W istocie nie ma substancji chemicznych, które przyjęte nie wpływałyby w charakterystyczny dla siebie sposób na nasz organizm, na psychikę i emocje. W większości przypadków potrafimy szybko i bez problemu wyczuwać i klasyfikować analogiczne stany emocjonalne u innych ludzi. Być może jest tak, że każdy z nich można opisać konkretnym wzorem – zgodnym dla całej grupy podobnych stanów. Jednocześnie ze stanem emocjonalno-psychicznym wiąże się odpowiadający mu stan fizjologiczny.”

Lek. med. Tomasz Kokoszczyński – „Medycyna a zdrowie” (pdf)

fraktal, Zbior_Mandelbrota

Przybliżone samopodobieństwo zbioru Mandelbrota / Autor: António Miguel de Campos, via Wikimedia Commons

Pieniądze, zwróćcie mi moje dziecko

„Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.”

(pastor Martin Niemöller – działacz antynazistowski)

Obrzydliwa historia z odszkodowaniem za złe urodzenie i kolejnymi odszkodowaniami związanymi ze sprawą. Kolejny wyrok sądu i kolejne pieniądze. Niesmaczne.

fraktal-healdion
Wygląda na to, że ta kobieta nie ma dziecka. Ma płód, któremu przytrafiło się pojawić się na tym świecie, bo przecież dziecku nie mówi się przecież rzeczy typu: „Mamusia chciała Cię usunąć, ale nie pozwolili, a potem mamusia dostała odszkodowanie za tę krzywdę”. A mówić będzie musiała. Jeśli nie ona, opowiedzą o tym obcy ludzie.

 

Poudawajmy

Ten lolcat jest chyba najzabawniejszy z wszystkich, jakie widziałam.

A więc poudawajmy…
Że życie jest proste.
Ludzie dobrzy.
Mężczyźni wierni.
Kobiety się nigdy nie starzeją.
I że wszystko jest jeszcze przed nami.
(A może jest?)

„A czemu nie udać, że to się nigdy nie wydarzyło?”

Jesienna depresja

Planowałam napisać o kilku rzeczach, miałam ułożone w głowie dwie-trzy notki, ale dopadło mnie jesienne zmęczenie. Chciałabym położyć się, zasnąć i przespać całą tę jesień.

Na szczęście mam nowy preparat witaminowo-mineralny. Jak na razie działa całkiem dobrze, może wkrótce mi przejdzie. Wierzę w witaminy i minerały. Właściwie dobrane mogą zdziałać cuda. Trzeba tylko umieć znaleźć spośród dziesiątków preparatów. Lata doświadczeń, kilogramy połkniętych drażetek 😉 A może tylko autosugestia?

kolorowe jesienne liście, foto
źródło

Forget me not

Czyli niezapominajka… W grze Klotski, kolejne poziomy mają często nazwy kwiatów. A poziom Forget-me-not był kiedyś odrębną łamigłówką i jest najtrudniejszy do pokonania. Chodzi tylko o to, aby wyprowadzić na zewnątrz czerwony kwadrat. W ciągu ostatnich kilku miesięcy udało mi się pokonać ten poziom trzy razy. Oczywiście nie grałam w to bez przerwy, i nie oglądałam też filmiku z rozwiązaniem, który można znaleźć w sieci. Pisałam już o tej grze po pierwszym moim zwycięstwie kilka miesięcy temu. Można spróbować w to zagrać po ściągnięciu na komputer stąd (cała gra Klotski), ale trzeba mieć dużo cierpliwości, jeśli nie posiada się naturalnego daru do tego rodzaju gier.

P.S.
Strona gry Klotski na Facebooku. Dziś odniosłam czwarte zwycięstwo nad tą układanką, jednak nadal nie pamiętam całego rozwiązania. Zbyt dużo ruchów.

gra Klotski, zrzut z Forget-me-not

Aby Polska rosła w siłę

Na Salonie 24 znalazłam zaskakujący cytat z wypowiedzi Magdaleny Środy

„Myślę, że nie ma nic złego w szerokim dostępie do matur. Im więcej młodych ludzi będzie miało maturę, tym bardziej wykształcone będzie nasze społeczeństwo.”

(Magdalena Środa, 2009)

O, tak. Będzie bardzo wykształcone.

Nie ma w tym nic złego, zaiste. Im głupsi będą posiadacze matur i absolwenci wyższych uczelni, tym większą ciemnotę będą im mogli wcisnąć rządzące post-elity, usłużni dziennikarze i tacyż naukowcy

„Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej.” Hasło, które pamiętam z dzieciństwa.

4e62f2cfe1524db20183dd710495aa3e

„A potem pies powiedział: Podzielisz się ze mną cheesburgerami?”

Przyhamuj, nie chamuj

Internet bez chamstwa? Nie ma mowy. Chamstwo bez internetu? Jak najbardziej, w dużych ilościach. Chamstwo z internetem? Też dostępne.

Po ostatnich dyskusjach, jakie śledziłam czy w jakich brałam udział, wracam do poruszanego już tematu. Powszechnym zjawiskiem w sieci są ludzie zwalczający ciemnotę, zwykle rzekomą, dla których chamstwo jest głównym narzędziem używanym wobec wszystkich, mniej czy bardziej, „ciemnych” oponentów. Jednak, co dość oczywiste, każde chamskie słowo, każda chamska zagrywka wskazuje na brak argumentów i związane z tym poczucie merytorycznej bezsilności dyskutanta, a czasami na niepohamowaną chęć dokuczenia „głupszemu”. Niemniej jakiś rodzaj niedojrzałości psychicznej nie pozwala owym chamowatym internautom zdać sobie sprawy z tej oczywistości. A jako że w przypadku wielu poważnych tematów dyskusja z dziećmi jest bezcelowa, najlepiej ją sobie darować.

kotsee more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony) „Jaki czerwony sweter?”

Rilke – „Dzień jesienny”

Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.

Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
znaglij je do spełnienia i wypędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.

Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.
.
/napisał Rainer Maria Rilke/
/tłumaczył Mieczysław Jastrun/

jesien, las, droga, fotografia