Archiwa miesięczne: Maj 2009

Tam dokąd zmierzamy

Dla mnie to najsmutniejsza scena filmowa, ale tylko z towarzyszącą jej muzyką. Symbolizuje samotność człowieka w Kosmosie. Samotność istnienia, które nie zna swojego Stwórcy. Cały film to wielki traktat o Bogu.

Kadr z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka

"2001: Odyseja kosmiczna"

Kadr z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka

Blogerka

Inteligentna kobieta napotyka zło w życiu zawodowym. Nie umie sobie z tym poradzić, nie jest w stanie tego przetrawić, więc poufnie pozyskane informacje opisuje anonimowo na swoim blogu. Obnaża zło. Po jakimś czasie staje się legendą; bojowniczką walczącą o prawdę, o wyjaśnienie kulis negatywnych zjawiska życia polityczno-gospodarczego. W końcu nadchodzi nieunikniony moment, gdy przestaje być anonimową blogerką. Wszyscy dowiadują się, kim jest tajemnicza bohaterka. Przeżywa dramat.

Natura dała jej dar analizowania sytuacji, w jakich uczestniczyła. A także dar werbalizowania tego, dar głoszenia swojego przesłania w sieci. Zabrakło jej mądrości. Zabrakło jej instynktu samozachowawczego i umiejętności odróżniania rzeczy ważnych od mniej ważnych. Inteligentne kobiety powinny nauczyć się zostawiać swoją inteligencję na boku. Inteligencja przeszkadza. Zwłaszcza gdy nie towarzyszy jej mądrość. Kobieta winna była zmienić pracę, nie pisać bloga.

[opowieść fikcyjna]

kot i komputersee more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)

„Mój bohater!”

Zabijcie mnie tytułem

Dziennik.pl zaintrygował wczoraj czytelników takim nagłówkiem:
„Słynna anorektyczka: Jestem szkieletem”

Propozycje tytułów dla Dziennika.pl:

Słynna cukrzyczka: jestem najsłodszą kobietą świata.
Słynny hipochondryk: umarłem rok temu.
Słynny neurotyk: odkryłem jądro ciemności.
Słynny schizofrenik: wczoraj spotkałem się z moim drugim ja.
Słynny histeryk: jestem krejzolem.
Słynny bankrut: jestem goły.

Dla Gazety.pl:

Słynny alkoholik: w Magdalence przechlalismy Trzecią RP.

„Przybywam obrabować Twój salon.”

Cywilizacja śmierci

Stwierdzono, że jestem zła. Tylko dlatego, że nie chcę oddać swoich narządów, gdy „już mi nie będą potrzebne”. Jestem też głupia. Broniłam prawa płodów ludzkich do dalszego rozwoju, a to przejaw skrajnej głupoty, bo galareta to galareta, żaden przyszły człowiek.

Po sieci krążą tabuny czarnych aniołów cywilizacji śmierci. Zwykle są to ludzie nie do końca świadomi lub chorzy. Na wspominanym już blogu osoba z zespołem Aspergera nawoływała do mordowana ludzi z zespołem Downa, w łonie matki lub zaraz po narodzinach.

Śmierć mózgu >>
Bojące serca zwłok >>

„Proszę, pozwólcie mi zostać – ja nie zajmuję zbyt dużo miejsca.”

Omnis moriar

Nie będę nosić bransoletki. Nie powiem „Tak” transplantologii. Gdy umrę, chcę umrzeć permanentnie, duszą i ciałem. Niech dusza odejdzie spokojnie w zaświaty, przestrzeń kosmiczną, tam dokąd tęskni. Niech nie błąka się w okolicach moich przeszczepionych, na nowo ożywionych kawałków. Taka, pokrótce, jest  przyczyna mojej odmowy. Przyczyna etyczna. Istnieje również przyczyna estetyczna, związana z ceremoniałami pogrzebowymi, mniej ważna.

Nie odbierajcie mi prawa do odmowy. Nie chcę później żyć w żadnym z Was. Niczego Wam nie zawdzięczam. Moja odmowa jest w pełni uzasadniona. Nie wprowadzajcie komunizmu ciał na tym łez padole. Życie jest wartością nadrzędną tylko do granicy nieuniknionej śmierci. Nie odbierajcie duszy jej godności. „Prochem jesteś i w proch się obrócisz.” I nie będziesz czerpał z prochu innych.

niebieska_róża

Po napisaniu tekstu odkryłam poprzez Google, że tytuł tego wpisu jest także tytułem jednego ze zbiorów wierszy tej poetki. Zbieżność jest przypadkowa.

Wybory emocjonalne

Trzymałam dziś w rękach niespełna miesięcznego kotka. Ufny, odważny, towarzyski, ale oczy miał przestraszone. W końcu nie wiem, czy dobrze się czuł podczas swojej pierwszej wizyty w domu. Z ludźmi czasami mam podobnie. Rozgryzam, rozpracowuję, a potem wyłazi z kogoś „dusza naga” i dramatycznie rozsypuje się obraz tej osoby. Przyjaciel okazuje się wrogiem, przyjaciółka wredną żmiją, a ulubiony mędrzec paranoikiem. Wybrani ludzie tracą przypisaną im rolę.

A wybierać trzeba, bo trzeba żyć.* Jak za egzystencjalistami powtarza Tatarkiewicz.  Nie ma ucieczki od wyborów. I to jest najgorsze w życiu. Bo nikt nie uwolni od tych wszystkich lat, gdy żałuje się takiego a nie innego wyboru.

/Władysław Tatarkiewicz, „Historia filozofii”, t. III/

„Nie, Mamo, nie jedliśmy żadnych serowych chrupków, dlaczego pytasz?”

Kompetencje

Księża zajmują się problem aborcji. Źle, bardzo źle. Wiadomo. Ani nie rodzą, ani nie płodzą, przynajmniej teoretycznie. Ale gdy o dopuszczalności aborcji chcą decydować aktywiści gejowscy czy w ogóle geje, to dobrze. To super. Wszak ci rodzą i płodzą na potęgę. A na manifestacji, razem z lesbijkami, domagają się prawa do aborcji. Dla kobiet i transgenderów.

***
Komentarz z kopalni szokujących cytatów, czyli z pewnego bloga:

„Ten uśmieszek w dolnym lewym to te słynne oczka płodu?”

„Piekielny kotek słucha wiadomości zapisanych od tyłu…”

O logice i homeopatii

»Na początek zauważmy, że żywa dyskusja wybuchająca od czasu do czasu między zwolennikami homeopatii a jej przeciwnikami zdaje się przypominać spór prowadzony przez instrumentalistów i zwolenników realizmu na gruncie filozofii nauki. Argumenty instrumentalistów można krótko ująć parafrazując Iana Hackinga: jeżeli możemy użyć jakiejś rzeczy (np. leku), za pomocą którego możemy wpływać na naturę, to ta rzecz musi być realna. Realiści zaś twierdzą (parafrazując tym razem Nancy Cartwright), że jeżeli akceptujemy wyjaśnienie, że coś (np. poprawa zdrowia) jest spowodowana przez daną rzecz, to musimy akceptować realność tej rzeczy; a tak przecież być nie musi. Istota sporu zdaje się sprowadzać do dwóch odmiennych stanowisk: pierwsze głosi, że teorie mają być użyteczne (“To działa!”); drugie natomiast, że to prawda jest ich celem (“To nie ma prawa działać!”, bo przyczyna nie musi być realna). Długotrwałość sporu o homeopatię świadczyć może o trudności uzgodnienia powyższych wyjściowych założeń.«

Fragment pochodzi z artykułu dr n. filoz. Doroty Rybarkiewicz: „O logice i homeopatii”

homeopathy-1

homeopatia – leki / źródło

Odrzucona

Drugi raz obejrzałam „Plac Zbawiciela”. Pisałam już kiedyś o filmie. Po moim pierwszym kontakcie z tym dziełem przeżyłam wstrząs. Wstrząs, który przeszedł w smutne zdumienie, gdy następnego dnia dowiedziałam się, że historia oparta jest na faktach. Wczoraj odbierałam ją już mniej emocjonalnie.

Niektórzy uczą się życia dopiero po skrzywdzeniu kogoś. Aż nazbyt wyraźnie zostało to ukazane.

Dariusz Twardoch, pastel, 1994

Dariusz Twardoch, pastel, 1994 / źródło

Nie istniało

Z komentarzy na pewnym blogu:

„Ale te co aborcji nigdy w życiu, to przeważnie maja mózgi przekarmione obrazkami pokawałkowanych płodów, opisami tych rączek i nóżek, i tak dalej (sama miałam coś takiego w szkole) […]”

Nie płakałam po moim zarodku. Tej akcji jeszcze nie było. W Nowym Idiotycznym Świecie możemy jej doczekać.

maly kotek, rudy
/źródło/ (obrazek zmniejszony)
„Całe mleko poszło. Teraz ciasteczko?”