Archiwa miesięczne: Marzec 2009

Mężczyzna, przyjaźń i seks

Mężczyźni nie umieją przyjaźnić się z kobietami. Zwłaszcza ze swoimi życiowymi partnerkami. „Ale o jakiej Ty przyjaźni mówisz?” – rzekła kiedyś moja starsza przyjaciółka. „Facet najbardziej potrzebuje seksu. I jedzenia. Na tych dwóch paliwach działa ta maszynka. Wtedy nic się w niej nie psuje. Potrafi pracować na dwa etaty i nie narzeka. I jeszcze jest zadowolony z życia.” Naprawdę biedna istota z tego faceta, pomyślałam. Ale to było wieki temu. Teraz nie trzeba mi już takich uświadomień.

tygryski, przyjaźń
„Przyjaźń. Twój kolor nie ma znaczenia.” /obrazek zmniejszony/

Śmieciowisko

Ileż się trzeba nażyć, aby poznać nędzę ludzką. Nędzę, egoizm, niezdolność do empatii. Ileż się trzeba nażyć, aby skończyć stojąc samotnie na środku tego wszechświata z walizką pełną najpotrzebniejszych przedmiotów i pustym sercem. Pustym, bo żyjesz, żyjesz i żyjesz, i coraz większymi oczami patrzysz na porażającą niedojrzałość pacynek, jakie spotykasz na swojej drodze. Ludzi raczej nie spotykasz. Gdzieś tam przemykają od czasu do czasu, ale wystraszeni jacyś, niepewni siebie. Zamiast człowieka pacynka, konsument dóbr wszelakich.

A tu w tym blogowym półświatku występuje on pod postacią obmierzłej baby opisującej na blogasku swój obecny stan skonsumowania wszystkiego, co tylko da się skonsumować. Albo przerażającego facia, który relacjonuje, jak z dnia na dzień coraz bardziej zbliża się do wyższej kasty konsumenckiej. Gdy się człowiek przespaceruje po takich pamiętniczkach ludzkiej głupoty, z chęcią rzuciłby w diabły ten cały blogowy interes, i schował w kąciku, jak najdalej stąd. Ale nie… Powiedzą. Ty nie siedź w kącie, Ty się promuj, jak i oni. Tak więc tkwisz dalej na blogowisku i torujesz sobie drogę poprzez chłam.

kot na kanapie

see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)

„Tak, kupiłeś tę kanapę, ale w tamtym momencie naprawdę skończył się Twój udział.”

Samotność i Mały Książę

Chcesz zamknąć się w sobie, skryć przez światem i ludźmi, delektować się swoją samotnością. Ale Ci nie pozwolą… Przyjdzie taki jeden i mówi: „Uśmiechnij się.”, „Odpowiedz na moje pytanie.”, „O popatrz na mnie. Uśmiecham się do Ciebie”. Wtedy nie da się już dłużej ukrywać. Trzeba wyjść ze swojego wnętrza i popatrzeć na delikwenta. A może nawet mu coś odpowiedzieć, albo jeszcze odwzajemnić te jego zaczepne uśmiechy…

Taki Mały Książę nadmiernie zatroskany o swoją Różę. Swego rodzaju mutacja Małego Księcia. Nie tylko przepycha wulkany, wyrywa baobaby i przykrywa kwiat kloszem na noc. Nie tylko wpadnie w zadumę nad faktem, że jego Róża ma kolce, ale jeszcze powie jej od czasu do czasu: „Różyczko moja prześliczna, masz piękny kolor.” Całkiem empatyczny wariant Małego Księcia. I całkiem empatyczne to tłuczenie klosza samotności. Tylko dlaczego kobieta czasem tęskni, aby nałożyć nowy klosz? Lubi oglądanie świata przez szkło? Kolorowe szkiełko? Szkło pomniejszające?

pastel - Dariusz Twardoch
autor: Dariusz Twardoch

Wiosenna udręka

„Wiosną ogarnia mnie jakaś dziwna tęsknota. Wciąż czegoś chcę, smutno mi, zastanawiam się nad przemijającym życiem, dużo śpię, wstaję osowiały i rozbity.”

(opowiadanie „Przeklęta Północ”, Jurij Kazakow, tłum. Witolda Jurkiewicz)

Przypomniał mi się ten fragment w związku z moim obecnym złym nastrojem, czy może raczej brakiem jakiegokolwiek nastroju. To, co mi ostatnio towarzyszy, nie jest w ogóle nastrojem, jest egzystencjalną męka. Świat taki piękny w te dni, a ja snuję się w nim niczym ubrana na czarno żałobnica w cudownym ogrodzie. Nie chcę się cieszyć tym pięknem, nie chcę ulegać powszechnej miłości. Nie chcę nawet zobaczyć krokusa, który pewnie wyrósł pod drzewem, jeśli już nie przekwitł. Skłonność do nielubienia życia ma ma teraz swoje mocne pięć minut.

kot i paragon sklepowy, lolcat
źródło (obrazek zmniejszony)
„Tak jak myślałem! Kupujesz tanie kocie jedzenie!”

Dziwni ludzie

Albo to zmęczenie wiosenne, albo zmęczenie siecią i sieciowymi lanserami. W każdym razie, nie mam siły niczego napisać, ani nawet przepisać.

kot i maskotka
more animals (obrazek zmniejszony)
„Co masz na myśli mówiąc, że on nie jest prawdziwy?”

Derek Mahon – „Nieme fenomeny”

według Nervala

Oto twój wielki błąd: nie cenisz satyry
Rzuconej między nieme fenomeny.
Bądź silny, jeśli musisz, twa szorstka hegemonia
Ch… znaczy dla ospałego słonecznika
Lub wygasłego wulkanu. Czy wiesz cokolwiek
O teoriach rewolucyjnych przedstawionych
Przez rzepę albo o życiu seksualnym sztućców?
Wszystko jest dopuszczalne, tak mówił Pitagoras.

Jakiś zwyczajny ogrodowy murek z cegieł, taki
Z którym można pogadać albo bić weń głową,
Ma ci do zarzucenia twą politykę i kiepską kreskę.
Bóg żyje i mieszka pod kamieniem.
Już w porzuconym deklu ma początek
Idealne społeczeństwo, które zastąpi nasze własne.

/napisał Derek Mahon/
/tłumaczył Piotr Sommer/

czarny elektro-kotek, lolcat
/źródło/
„Elektro-kotek kasuje dane z twojego twardego dysku.”

Zapomniana mądrość

Wróciłam do zagadki logicznej, którą rozwiązałam jakiś czas temu, Forget me not, i za nic nie mogę rozwiązać jej na nowo. Pokonałam potem wiele poziomów, dokładnie 16 – wszystkie oprócz ostatniego, i zupełnie zapomniałam jak rozwiązałam ten najtrudniejszy. A zagadka wydała mi się wtedy taka prosta. Mogę teraz stwierdzić, że wspomniany poziom jest wyjątkowo trudny. Znajduje się on w Klotski dla Windows. W Klotski dla środowiska GNOME tym najtrudniejszym będzie pewnie Pennant Puzzle. Takie jest przynajmniej moje wrażenie po pobieżnym przeglądzie tej gry w Ubuntu. I jest tam o wiele więcej „układanek”.

Ta niezwykle uciążliwa zagadka może posłużyć za metaforę trudnej do osiągnięcia mądrości życiowej. Jak żyć, aby żyć naprawdę, a nie egzystować, czy staczać się? Raz znasz odpowiedź, a potem jak dziecko znowu nie wiesz, jak się poruszać w tym świecie. Ta wiedza o życiu, wbrew pozorom, wcale nie jest dana raz na zawsze.

rudy kot
more animals (obrazek zmniejszony)
„To się nazywa kocia misa… Człowiek szybko się uczy.”

Miłość, seks i romantyzm

Przyszli egzegeci i, pół żartem pół serio, stwierdzili, że kremowe ciastko z mojego snu to demon seksu… Miłość i seks. Seks i miłość. To przecież w życiu najważniejsze. Sama jego esencja. Czyste przełożenie praw biologii na naszą egzystencję. Nic ponadto niestety. Nie potrafię dostrzec w tym romantyzmu. Naczytałam się zbyt wiele newsów dotyczących odkryć ewolucjonistów i innych naukowców. Do tego, z natury jestem mało romantyczna.

Romantyzm wymyśliliśmy sobie sami, a potem jeszcze, w XIX wieku, umocniliśmy to zjawisko. Służy ono głównie kobietom i wrażliwym mężczyznom. Czasem całkiem dobrze służy. Na przykład umożliwia przetrwanie związku mimo wygaśnięcia fizycznego przyciągania między osobnikami, albo ułatwia tzw. pierwsze kroki, gdy nie wiadomo jak podejść płeć piękną, aby nie zniechęcić jej do siebie. Nadmiar romantyzmu jednak nie jest wskazany, może zanudzić na śmierć.

kot w czapce
more animals (obrazek zmniejszony)
„No, i z czego się śmiejesz? Babcia robi jeszcze jedną dla ciebie.”

Ciastko z kremem

W jednym z moich powracających snów ciągle nie mogę dojść do kontuaru, lady, stolika, kawiarni, sklepu, itp., gdzie mam dostać jakiegoś rodzaju kremowo-śmietankowe ciastko, kawałek tortu, a czasem jakiś inny deser. Do tego niekiedy ma być kawa albo herbata. I we śnie odczuwam silną, niezaspokojoną ochotę na taki słodki kremowy, czy kremowo-czekoladowy, wyrób.

Bardzo symboliczny sen, nieprawdaż? Klasycznie. Symbolizuje to, czego nie mogę w życiu osiągnąć. Tej słodyczy i beztroski. Tylko czy można tłumaczyć sny w ten sposób? Mały diabełek sceptycyzmu się uśmiecha. A może to senne pragnienie słodyczy jest objawem jakiejś ukrytej choroby somatycznej, która tylko w ten sposób może zamanifestować swoje istnienie?

czarny kotek
źródło (obrazek zmniejszony)
„Przepraszam. Czy widziałeś może ogonek? Taki mały czarny?”

Słowo objawione

Piszę, bo lubię. Lubię, że piszę. Lubię, gdy piszę. Grafomania. Wypisywanie mniejszych i większych głupot, wynikające najprawdopodobniej z jakiejś głębokiej (neurotycznej?) potrzeby. Codzienna odkrywanie tajemnicy słów, ich nieskończonego potencjału, objawiającego się nieskończoną ilością ich kombinacji, tworzących nowe warianty semantyczne. Ta ilość kombinacji byłaby skończona, gdyby nie możliwość tworzenia neologizmów, wykorzystywana również przeze mnie. Tak więc rachunek prawdopodobieństwa nie ma tu większego zastosowania.

Po cóż odkrywać tę tajemnicę? Bo w jakiś dodatkowy sposób zbliża to do Tajemnicy Istnienia, podobnie jak pewne tajemnice ujawnia tzw. pismo automatyczne, wykonywane w transie… Mnie ta analogia zupełnie wystarcza za wyjaśnienie, bo niejednokrotnie, choć wcale nie tak często, zaczynam pisać z mętnym, albo nawet żadnym, zarysem tekstu. W trakcie pisania wszystko się samo wytwarza, układa, klaruje, dopasowuje do siebie. Słowa stają się tekstem, i powstaje coś, czego wcześniej „nie wiedziałam”. Podświadomość, albo i nieświadomość, znajduje szersze pasmo przekazu.

zatroskany kot
żródło

„Zatroskany kotek jest naprawdę bardzo zatroskany.”