Archiwa miesięczne: Luty 2009

Bez końca

Przybywa mi ostatnio rzeczy niedokończonych, spraw niezałatwionych, nawet drobiazgów, które kiedyś robiłam z przyjemnością. Początki zmęczenia wiosennego, zdaje się. A i ludzie mnie niektórzy zaczęli męczyć, i to tacy, dla których zwykle miałam dużo cierpliwości. Może właśnie zbyt cierpliwa byłam. To nic dobrego.

Zrobiłam skanowanie całego komputera, znalazłam trojana TR/Crypt.XPACK.Gen. Nie wiem, jaką drogą go otrzymałam, i jakie jest jego przeznaczenie. Nie pierwsze to takie znalezisko w moim komputerze.

koty przy oknie
more animals (obrazek zmniejszony)
„Miałeś pod górkę w obie strony, dziadku? – Tak, synu.”

„Bajka” Johna Fullera

Ten wstyd. Nikt po jej stronie nie stał. Uciekała
Od gwizdów, poklepywań, farmerskiego brzucha
Barchanowych perspektyw. Nie mogła już słuchać
Zrzędzenia ojca ani przekleństw sióstr. Płakała,
Zaniedbała się w pracy śniąc o Księciu, w końcu
Uciekła stamtąd; jednak nie na długo: straszny
Był las jak sędzia, wrogi jak piec w domu własnym,
Wnet znów brnęła przez maski we mgle się czające.
Dostrzegła poruszenie, serce jej zadrżało:
Zziajana sfora księcia w krąg obsiadła ganek,
W pyskach — łyżki do butów. Ktoś uniósł kaganek.
Wstrzymując oddech biegła tam, nie dowierzając —
Lecz gorszy był od lasu chichotów straszliwych
Książę, co czekał — blady, brzydki, poczciwy.
.
napisał John Fuller
tłumaczył Bohdan Zadura

Bajka, grafika, Fairy Tale by Marius
„Bajka”, autor: Marius, źródło grafiki

Cud natury

Miałam tu w okresie noworocznym zdjęcie kotka, które nazwałam „umiseczkowiony”, potem były koty rasy doniczkowiec wylegliwy, a teraz pojawia się kot „pottid”, czyli mniej więcej „udoniczkowiony”.

Widok takiego ślicznego przytulaczka to remedium na ludzkie paskudy…

„Kot-doniczkowiec wypuszcza pędy!”

kot w doniczce

źródło / obrazek zmniejszony

Święto miłości. Walentynki.

Od dawna nie odczuwam magii jakichkolwiek świąt, a tym bardziej tych „miłosnych”, walentynkowych. Te są szczególnie skażone duchem konsumpcjonizmu. Dzisiejsze święto wywodzi się od dnia Świętego Walentego, którego uważa się także za patrona zakochanych.

Rzadko kiedy bywa tak, że to, co się wydaje miłością, jest nią naprawdę. Zwłaszcza teraz, w tych przerażających czasach pomieszania wszelkich wartości i pseudo-wartości. Nie szukam miłości. Ludzie, którzy usilnie szukają, często jej nie znajdują. Pewnie nadmiar oczekiwań odstrasza ją od nich.

walentynkowy kotek (w pudełku-sercu)

New Age i chrześcijaństwo

Jedni wierzą w Boga, inni w new-age’owe moce, jeszcze inni wierzą w siebie.

Na New Age’u dobrze się zarabia, tak samo jak na Bogu. Napotykam coraz więcej stron traktujących o szeroko rozumianej duchowości. Dobrze się to sprzedaje, podobnie jak ludowa odmiana katolicyzmu.

A oto miejsce >> (newage.info.pl), gdzie dokonano podziału na New Age twardy i miękki… Pomoc w wyzwalaniu się z niekorzystnego wpływu tego ruchu mają przynieść chrześcijańskie modlitwy.

Wydaje się, że żadna ze stron konfliktu nie ma racji. Prawda jak wiadomo  „leży pośrodku”, w miejscu którego nie znamy, a które na pewno musi istnieć.

kot przy laptopie
źródło (obrazek zmniejszony)
„Tak, tak… Opieka zdrowotna dla dzieci, energia odnawialna… Ale jaka jest jego polityka dokarmiania kotów?”

Siła przyzwyczajenia

Gram czasami w Klotski (albo w wersji dla GNOME, albo wersji dla Windows) i dostrzegłam jak zgubne może być schematyczne myślenie. Przechodząc do wyższego poziomu często próbuję stosować rozwiązania z poprzedniego. A tam prawie każdy poziom wymaga nowych pomysłów. Obecnie zatrzymałam się na poziomie Forget-me-not i już mi się śnił w nocy. Ale się nie poddaję. W podobnej grze, w Box World, w wersji na stary „czarno-biały” telefon komórkowy, pokonałam wszystkie 40 poziomów.
***
10.02.09. Rozwiązałam „Forget-me-not”. Oczywiście okazało się to bardzo proste. W sieci jest film z wyjaśnieniem tego problemu, co dopiero potem odkryłam. Nie jest ze mną tak źle, inni też mieli z tym kłopot.

kotek pociesza kolegę
more animals (obrazek zmniejszony)

„Powiedz mi. Może ci pomogę.”

Emocje do ukrycia

Miałam napisać o kilku rzeczach. Od czasu do czasu pojawia się taki nadmiar tematów, że nie wiadomo od czego zacząć.

Albo pojawia się coś, o czym z jednej strony chce się napisać, a z drugiej jednak wolałoby się zachować to tylko dla siebie.

zima we młynie
Stelios Koutouvides „Winter at the Mill”