Skąd ja cię znam…

„Wielonickowiec”, czyli osoba używająca kilku nicków w celu zwiększenia siły rażenia. Obserwowałam to zjawisko na forach. Jakiś czas temu dostrzegłam je również na blogach. Jestem wyczulona na przeróżne style literackie i mniej literackie.

Pewna pani, czy pewien pan, dochodzi do wniosku, że samotnie nie może zbyt wiele zdziałać  „na blogach”, bo w pojedynkę nie jest w stanie dostatecznie kogoś obrazić, poniżyć, jak i nie jest w stanie skutecznie zdyskredytować czyichś poglądów czy podważyć sensu wypowiedzi danej osoby. Wpada więc na szatański pomysł i zakłada dwa-trzy konta z różnymi awatarami, albo po prostu używa kilku pseudonimów, bez zakładania konta. I tak krąży z bloga na blog, pod różnymi nickami, pod obiema płciami niekiedy, załatwiając swoje porachunki i zaspokajając swoje dziwne potrzeby.


Ha! I teraz już nie pojedziemy do weterynarza!

Reklamy

18 thoughts on “Skąd ja cię znam…

  1. Filu

    To kolejne z sieciowych schorzeń, diagnoza nie jest łatwa, jednak mozliwa. Po raz pierwszy rozpoznane w 1998 roku. Leczenie długotrwała i nie zawsze przynoszące efekty, notowano nawroty tym silniejsze im dłużej pacjent pozostawał nieaktywny. Jednym z silnieszych znanych leków na tą przypadłość jest olewatrex, łatwo dostępny na rynku.

    Lubię to

    Odpowiedz
  2. Moon Autor wpisu

    Bardzo skuteczny lek ten „olewatrex”… Trochę gorzki.

    Stosuję go od jakiegoś czasu, ale niektórzy strasznie się klonują… Trudno nadążyć za nowymi wcieleniami.

    Lubię to

    Odpowiedz
  3. Filu

    Klony to przekleństwo sieci, niestety z tym trzeba po prostu nauczyć się żyć i jednego po drugim eliminować marnując swój czas.

    Lubię to

    Odpowiedz
  4. Filu

    Emocje trzeba czasem do kieszeni schować, za krótko człowiek żyje, żeby się kilkoma znakami na ekranie monitora przejmować 🙂

    Lubię to

    Odpowiedz
  5. Filu

    Twardym trzeba być, nie miętkim 🙂 Trochę sobie żartuje, ale „ceglany mur” oddzielający od świata to czasem dobra rzecz.

    Lubię to

    Odpowiedz
  6. Moon Autor wpisu

    A jak mam sobie zbudować ten mur?

    A swoją drogą, myślę czasem, że powinnam zburzyć mur pomiędzy mną a światem, bardziej ufać ludziom… Choć z zaufaniem też nie należy przesadzać.

    Lubię to

    Odpowiedz
  7. talcio

    Dla mnie paradoksalnie tym murem jest właśnie otwartość, może też ufność. Czasami żeby kogoś poznać i stwierdzić czy nam opowiada, potrzeba czasu. Z tym, że póki nie będziemy pewni, że to „dobra” osoba, nie warto się za bardzo angażować. Ja nie nazywam miesięcznej znajomości przyjaźnią. Nie robie z nikogo przyjaciela na siłę. Jestem sobą, nie udaję lepszego, więc od razu widzę kim ta osoba może byc dla mnie w przyszłości.

    Lubię to

    Odpowiedz
  8. Filu

    Talcio ma rację, dziś trafiłem na taki tekst:
    “Ludzie często bywają nierozsądni, nielogiczni i zapatrzeni w siebie;
    Tak czy owak, wybaczaj im.

    Kiedy jesteś miły, ludzie mogą oskarżyć cię o samolubne, ukryte motywy;
    Tak czy owak, bądź miły.

    Sukces w życiu może zyskać Ci fałszywych przyjaciół i przysporzyć prawdziwych wrogów;
    Tak czy owak, dąż do sukcesu.

    Jeśli jesteś szczery i otwarty, ludzie mogą to wykorzystać i Cię oszukać;
    Tak czy owak, bądź szczery i otwarty.

    Coś, czego zbudowanie zajęło Ci lata, ktoś może zniszczyć z dnia na dzień;
    Tak czy owak, buduj.

    Jeśli odnajdziesz spokój i szczęście, znajdą się zazdrośnicy;
    Tak czy owak, bądź szczęśliwy.

    Dobro które czynisz dziś, jutro przez większość zostanie zapomniane;
    Tak czy owak, czyń dobro.

    Daj światu to co masz najlepszego, choć nigdy nie będziesz w stanie dać wystarczająco dużo;
    Tak czy owak, daj światu to co masz najlepszego.”
    Kent M. Keith

    Co więcej mówić, chyba każdy ma te słowa w sobie, czasem tylko przesłaniają nam je własne emocje.

    Lubię to

    Odpowiedz
  9. Moon Autor wpisu

    @talcio

    Ja też nie nazywam miesięcznej znajomości „przyjaźnią”.

    @filu

    Zgadzam się niektórymi z tych przykazań, które zacytowałeś, ale nie z wszystkimi. Np. tu w sieci raczej nie można być do końca szczerym i otwartym…

    Ktoś pisze na blogu, że chce się zabić, odebrać sobie życie, i że myśli o tym coraz częściej…

    Idziesz mu doradzać, mówisz mu wprost, że lekarz u którego ma terapię jest nieodpowiedni, że powinien był wypisać mu leki, a za szczere porady spotyka Cię złe traktowanie ze strony chorego (to zrozumiałe), a także ze strony innych „doradzaczy”, co mniej zrozumiałe… Choć tu w sieci masa specjalistów od wszystkiego, więc niby też nie powinno dziwić.

    Nie ma sensu podchodzić zdroworozsądkowo do sieciowych rozważań na temat: „chcę się zabić”?

    Lubię to

    Odpowiedz
  10. Moon Autor wpisu

    Całkiem słusznie piszesz, głównie w trzech pierwszych akapitach…

    Ale ja jestem na tyle świadoma i doświadczona, że potrafię odróżnić osobę naprawdę chorą od kogoś, kto chce tylko wzbudzić trochę współczucia, czy zainteresowania…

    Czasem trafiam na blogi ludzi poważnie chorych nerwowo, czy psychicznie, i wtedy czuję się pokonana… Bo tacy ludzie w gruncie rzeczy nie powinni pisać blogów, natomiast powinni uzyskać wszechstronną terapię z wykorzystaniem kilku różnych metod.

    Lubię to

    Odpowiedz
  11. talcio

    Recepta jest prosta.
    Ofiaruję komuś swoją pomoc, jeśli ktoś ją przyjmie to pomagam mu dalej, jak nie to się nie narzucam, niech się nawet zabije. Po co się w to od początku angażować, nawiązywać jakieś więzi emocjonalne?

    Bardzo często widzę u ludzi jak przejmują się losem innych bardziej niż swoim. Głęboko przeżywają każde słowo. Jeśli ktoś mnie olewa, to ja jego też. Smutne lecz prawdziwe. Każdy dąży do czegoś innego, więc nie ma sensu przekierowywać go na cele naszym zdaniem słuszne.

    Podejrzewam, że jakieś 90% osób piszących o samobójstwie na blogu, nawet nie miałoby odwagi tego zrobić. Ale to świetny pomysł, aby zwrócić na siebie uwagę, przeczytać pocieszające komentarze. Nic dziwnego, że jak ktoś wyjeżdza z lekarzem i lekami jest natychmiast przeganiany, nie o to chodzi tym niedoszłym samobójcom.

    Niemniej jednak taka groźba popełnienia samobójstwa, to jak anonimowy telefon o bombie w szpitalu. Reakcja może być tylko jedna- ewakuacja, a w naszym przypadku te kilka słów o lekarzu. Z życia wiemy, że te alarmy i tak na ogół są fałszywe…

    Lubię to

    Odpowiedz
  12. Moon Autor wpisu

    Potrafię rozpoznać chorą osobę po paru istotnych/znaczących stwierdzeniach, niekoniecznie po paru wpisach.

    „A jeśli nie potrafi, ani nie ma obok siebie nikogo kto mu w tym pomoże, to niech znika. Z każdym dniem ubywa miejsca dla słabych jednostek.”

    Jakieś faszystowskie poglądy wyznajesz… To straszne. Z drugiej strony masz rację – ludzie sami powinni walczyć o swoje przetrwanie. Wtedy stają się silniejsi.

    P.S.
    „Są chorzy albo takich udają, ale to bez znaczenia. Jeśli widzą, że ich zachowanie znacząco odbiega od norm społecznych to znaczy, że coś z nimi nie tak. W tej sytuacji nawet człowiek chory potrafi odpowiednio zareagować.”

    Nie rozumiem, co tu chciałeś wyrazić…

    Lubię to

    Odpowiedz
  13. talcio

    Na prawdę uważa się Pani za świadomą i doświadczoną na tyle, że po paru/parunastu wpisach potrafi Pani rozpoznać osobę chorą? Jeśli tak, to podziwiam, tylko nie wiem czy tę umiejętność czy wysoką samoocenę.

    Ostatnią rzeczą którą się przejmuję, jest los obcych mi ludzi wypisujących bzdury na blogach. Mnie oni kompletnie nie interesują. Są chorzy albo takich udają, ale to bez znaczenia. Jeśli widzą, że ich zachowanie znacząco odbiega od norm społecznych to znaczy, że coś z nimi nie tak. W tej sytuacji nawet człowiek chory potrafi odpowiednio zareagować. A jeśli nie potrafi, ani nie ma obok siebie nikogo kto mu w tym pomoże, to niech znika. Z każdym dniem ubywa miejsca dla słabych jednostek.

    Na całe szczęście to tylko moja opinia, wiele osób uważa inaczej i robią coś w kierunku poprawy sytuacji takich osób. Bóg im zapłać, jeśli istniejesz.

    Lubię to

    Odpowiedz
  14. talcio

    Jeśli nigdy mnie gardło nie bolało i nagle zaczęło i nie przestaje, to ide do lekarza. Jeśli nigdy nie miałem myśli samobójczych i nagle myśle o tym cały czas, to tez warto się gdzieś zgłosić.
    Z drugiej strony jednym z objawów takiej choroby jest to, że chory bagatelizuje problem i uważa, że go nie ma.

    „Jakieś faszystowskie poglądy wyznajesz… To straszne. Z drugiej strony masz rację”
    Czyli Pani też takie poglądy po części wyznaje? Bo jeśli tak, to straszne.

    Lubię to

    Odpowiedz
  15. Moon Autor wpisu

    Choroby nerwowe i psychiczne to bardziej skomplikowany problem. Większość chorych właśnie się NIE zgłosi do lekarza samodzielnie. Tylko nieliczni mają resztki „zdrowej” świadomości.

    Nie wyznaje faszystowskich poglądów w najmniejszym stopniu…

    Chodziło mi tylko o to, że jeśli ktoś sam się nauczy się walczyć o siebie, jednorazowa pomoc innych osób niewiele mu pomoże, a nawet zupełnie nic mu nie pomoże.

    Lubię to

    Odpowiedz
  16. Moon Autor wpisu

    @Talcio

    W każdym razie miałeś rację, że nie należy angażować się w doradzanie ludziom chorym w sieci…

    Cały wpis, pod którym udzielałam całkiem fachowych i wiarygodnych porad osobie piszącej o swojej chorobie nerwowej/psychicznej, został wyrzucony „na zbity pysk”, a tym samym dyskusja została przerwana…

    Lepiej słuchać bajeczek od innych, średnio mądrych internautów, niż spojrzeć trzeźwo na swoją chorobę, i poszukać nowego lekarza, co doradzałam. Pewne klasyczne objawy rozpoznaje nawet laik.

    Lubię to

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s