Archiwa miesięczne: Styczeń 2009

William Peskett – „Gwiazda i morze”

Ta gwiazda, którą widzę teraz
wmieszaną w jasny telegraf nocy,
dawno się wypaliła
i wybuchła.
Powolna wędrówka oparów jej światła
przez przestrzeń pozwala
na moment zajrzeć w przeszłość.
Radosny podróżnik w czasie
zapominam, co dzieli mnie od prawdy.

Chłodna woda z południa
wytapia się mrocznie
z połyskliwej czapy.
Siedem lat minie, zanim prądy
płynące z wolna na północ ochłodzą mnie,
dosięgną swoim pradawnym osadem
z dna oceanu: dość czasu
by zmieniło się morze i skóra;
nowy człowiek czytający stare informacje.
.
napisał William Peskett
tłumaczył Jarosław Anders

szron na szybie, foto
źródło grafiki

Silny mężczyzna

Nie lubię mężczyzn w typie Bogusława Lindy. Zbyt chłopięcy. Ni facet, ni dzieciak. Ja pewnie też nie jestem w jego typie. Generalnie dostrzegam, że mitologizuję mężczyznę. Chciałabym, aby był jednocześnie mężem, ojcem, bratem, i do tego jeszcze synem. Niestety, czy może raczej na szczęście, nie ma takich uniwersalnych facetów.

Zmitologizowany czy nie, mężczyzna jest solą tej ziemi, i żadna feministka go nie zastąpi, choćby nie wiem jak gorliwie przekonywała: „A do czego ci facet?!”.

Lyman Byxbe "Winter Snow"

Lyman Byxbe – „Winter Snow” / źródło

Romans Marcinkiewicza

Niczego tak nie lubię u mężczyzn, jak bezinteresownej zawiści. Kilku naszych wordpressowych blogerów postanowiło napisać o romansie „Kazia”, jak go poufale nazywają. Piszą o tym w taki sposób, jakby im było żal, że oni nie mogą sobie tak poromansować. A jeden z nich napisał na ten temat z niebywale zjadliwą ironią, co bardzo razi u mężczyzny i nie najlepiej o nim świadczy. Od zjadliwej ironii są kobiety. Facet jest przecież sumieniem i sercem tego świata. Obrońcą, twórcą, i zdobywcą. I nie powinien być małym zawistnikiem, dokuczającym bliźnim.

Swoją drogą, ironia może być całkiem sympatyczna, jednak nie zależy to pewnie od wyrobienia sobie takiego stylu pisania, ale od tego, co komu w duszy gra, albo i nie gra.

drzewo i śnieg

Nie zabijaj mojego spokoju

Coraz więcej gazetowych newsów mnie poraża. To w końcu zrozumiałe w dobie kryzysu. A dziś przeczytałam o samobójstwie na czacie Interii. Druzgoczące dla tych, którzy musieli to obejrzeć. Wszechpotęga Internetu.

A Świat milczał.

płatki śniegu - pastillage

płatki śniegu – pastillage

 

Gdy nic nie jest tak, jak być powinno

Są dni kiedy wszystko wydaje się smutne. Nie udaje się rozwiązać starych problemów, a nowe nagle zaczynają wydawać się większe. Dawne sprawy odżywają, choć chciałoby się, aby całkiem umarły. Uderzyłam w stół, odezwały się nożyce. Teraz żałuję, że uderzałam. Nożyce nie mają zbyt subtelnego dźwięku. Dobrze, że tylko się odezwały, a nie przycięły mi palca.

Od razu też powróciłam do jedynego lolcata, który mnie nie rozbawia, ale dziwnie smuci. Bo smutnie wygląda ten kot, niemniej gdy zdałam sobie sprawę, że to fotomontaż zrobiło mi się trochę lżej. Trudno żyć w świecie, w którym istnieją smutne dzieci i smutne koty, a najgorzej wtedy, gdy świadomość tych faktów zaczyna wyraźnie przeszkadzać.

A skoro są lolcaty na każdą okazję, moja lingwistyczno-psychologiczno-socjologiczna analiza tego zjawiska robi się coraz bardziej kompleksowa, choć nie osiągnęła jeszcze etapu werbalizacji.

kot na kaloryferze
 /źródło/ (obrazek zmniejszony)
„Kot jednoszynowy. Teraz z ogrzewanym wagonem.”

„Systemy” Toma Paulina

Pulsary nadają za plecami gwiazd
Do przyszłych anten.
Usłyszymy pulsowanie tamtych czarnych przestrzeni.
Zamarznięty gaz przedrze się do nas.

W drewnianych chatach na zmarzlinie
Pod owym nigdzie, którego się wyparto,
Gniją ciała zesłańców.
.
napisał Tom Paulin
tłumaczył Piotr Sommer

"Winter cabin", Sarah. B. Douglas, obraz
Sarah B. Douglas „Winter Cabin” (fragment)

Nie zaśmiecaj swojego naturalnego środowiska

Zbankrutowała, przynajmniej tymczasowo, idea minibloga, podobnie jak  wcześniej idea mikrobloga. Być może przyjdzie dzień, gdy okaże się wypłacalna. Miniblog był czynny wczoraj, miałam tu nawet link, ale po jednym-dwóch zdaniach przychodzą do głowy następne, więc nie ma sensu prowadzenie odrębnego bloga. Na tym blogu będą czasami dwa, a może nawet trzy, wpisy dziennie, choć pewnie nie za często. Wczoraj na przykład opublikowałam dwie notki w obrębie jednej godziny.

Bankructwo mikroblogowe to przełożenie bankructwa mojej nagłej zachcianki, aby stać się kolejnym zaśmiecaczem Internetu… Po dyskusji pod jednym z ostatnich wpisów doszłam do wniosku, że mniej czy bardziej szczegółowe opisywanie każdego swojego dnia, ciągłe rzucanie w sieć swoich myśli, to nie tylko zwykły ekstrawertyzm, ale ekshibicjonizm, a często i egotyzm, lub wprost narcyzm. Może jeszcze zweryfikuję ten pogląd i uruchomię kiedyś jakiś bezustanny pamiętniczek… Wtedy będę już skrajnie egotyczna, albo tylko chora na sieć.

kot-w-cappuccino

Gdzie ci mężczyźni…

Mężczyzna zawodzi kobietę. Ona ma go dość, mówi mu, aby się jej więcej nie pokazywał na oczy. Do niego to nie dociera. Musi wpaść i powiedzieć: „A moja obecna to taka jest… A ona to, ona tamto…” I wypatruje z utęsknieniem oznak zazdrości u tej, która miała go dość. To chyba najgorsza kategoria faceta.

Kobieta znowu ma dość i mówi mu  poważnie: „Nie chcę cię znać.” Ale on przychodzi i „truje”, starając się wzbudzić zazdrość. Często bywa tak toksyczny, że zatruta kobieta naprawdę zaczyna wierzyć, że jej na nim zależy. I jeśli nie jest ostrożna, może wpaść w pułapkę jego pseudo-męskości, która polega na wykorzystywaniu jej potrzeby akceptacji poprzez próby wzbudzenia zazdrości.

kot i komputer, serwis randkowy
/animals/ (obrazek zmniejszony)
Te sieciowie randki, to jednak nie jest to…

Nie rozmieniaj się na drobne

Próbowałam oddać się idei mikro-blogowania, ale nie wyszło. Nie potrafię tak po prostu opisywać tego, co w danej chwili robię, czuję, o czym myślę… Z introwertyka nie da się na siłę zrobić radosnego ekstrawertyka. Coś sprawiło, że jesteśmy tacy, a nie inni. Geny, doświadczenia życiowe, jedno i drugie? I czy istnieje jakikolwiek powód, aby próbować siebie zmieniać, gdy jest nam ze sobą całkiem dobrze? Kolejne trudne, i bardzo ważne, pytanie.

Choć może jeszcze nie wszystko stracone… Zamknę chyba swój malutki blog na Identica, i otworzę podobny mikroblog, czy miniblog, tu na WordPressie.

funny pictures of cats with captions
more animals (obrazek zmniejszony)
Podoba mi się ta nowa miska, jednak przystrojenie trochę za duże.