Archiwa miesięczne: Grudzień 2008

Ostatni dzień roku

Nie lubię ostatniego dnia w roku. Coś odchodzi bezpowrotnie. Nie tylko charakterystyczna kombinacja cyfr w kalendarzu. Coś więcej. Trudno to zdefiniować. Traci się jakby kolejny rok z życia. Potem przez pewien czas nie można przyzwyczaić się do nowej daty. Muszę się do końca oduczyć linearnego pojmowaniu czasu. Zbyt dużo smutku niesie to ze sobą.

***
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

Noworoczny bałwanek i bombki

Nie tak miało być

Stop wariatom sieciowym. To właśnie przychodzi mi do głowy, gdy pomyślę o moim ponad rocznym pobycie na pl.wordpress.com. Nie przyszłam tu bynajmniej po to, aby krytykować innych blogerów czy ich komentatorów. Samo wyszło. Sieciowe życie nie spełniło moich oczekiwań, a nie były one wcale zbyt wygórowane — trochę normalności w tym blogowym szaleństwie.

Z drugiej strony, nadal tu piszę.

świąteczne świece

Mistyka słowa w Google

W religii Google najważniejsze jest słowo. Adekwatne słowo. Właściwe słowo na właściwym miejscu. Słowo słowu słowem, a człowiek sługą słów. To najważniejsze przykazanie. Tak jak przykazanie miłości bliźniego w chrześcijaństwie.

Nie ma tu wyższej formy doskonałości słów niż oryginalna, pełnowartościowa treść we właściwym miejscu sieci. Treść odpowiednio nasycona dobrze zlokalizowanymi słowami kluczowych. Do tych cennych treści prowadzą wszechmocne linki umieszczone w uświęconych strefach Googlowego Wszechświata.

Wiara w Google ma doprowadzić do socjalizmu internetowego, czyli do raju w sieci, a kiedyś może także i do raju na ziemi… Aby się to spełniło trzeba słuchać przykazań tej religii:

Jam jest Pan Twój Google, który Cię wywiódł z mroków Internetu.

Nie będziesz pisał czarno na czarnym, ani biało na białym. Nie będziesz kłamał w tekście alternatywnym obrazka swego. Nie będziesz ukrywał słów kluczowych na witrynie swojej. Albowiem słowo kluczowe święte jest, zatem nie będziesz używał go nadaremno. Nie będziesz wydawał fałszywego świadectwa o witrynie swojej. Zachowasz umiarkowanie w wymienianiu się linkami z innymi wiernymi. Nie będziesz nabywał  linków w celu podniesienia PageRanka swego. A na posiadaczy szemranych linków płatnych donosił będziesz. Nie będziesz spamował na stronach przejściowych, ani innych. Nie będziesz powielał treści świętych po witrynach mnogich. I ostrożność zachowasz wielką wobec nieczystych sił SEO. A przed sługą Naszym umiłowanym Googlebotem klękał będziesz. Nie będziesz oszukiwał Pana Googla swego. A linkował będziesz. Teraz i zawsze.

świąteczne logo Google

Cicha noc

Noc cicha i święta jak każda inna. A ja nie mogę się pogodzić ze swoim „wyobcowaniem” i z tym, że nie cieszę się już Świętami tak jak dawniej. Odezwało się we mnie małe dziecko, i popłakuje. Nie ma Mikołaja w pięknym, czerwonym płaszczu, ani wielkiej kolorowej choinki, ani tej niezwykłej radości. Nie ma dzieciństwa. Odeszło prawie bezpowrotnie.

Święty Mikołaj przy kominku

Nie wiara czyni człowieka

Nie napiszę, że mam nadzieję, iż jutro Bóg narodzi się w sercach wszystkich chrześcijan, bo mam świadomość, że istnieją ludzie, którzy „Boga w sercu” nie mają, i nigdy mieć nie będą. A że i wśród ateistów nie brakuje osób złych, czy głupich, chciałabym, aby przestano etykietkować ludzi według tej linii podziału.

W tej sytuacji nie bardzo widzę, co świętować. Głównie chyba coroczne składanie życzeń…

***
Wszystkiego Najlepszego. Spokojnych Świąt.

wesołych świąt
(Takie życzenia też wysyłają.)

Pozbawiona wiary

Boli mnie gardło. Może dlatego, że lubię czasem pić zimną wodę z kranu, bo ta z butelek mi nie smakuje. Za miękka, za mało zmineralizowana? Jestem odporna na bakterie i nie boję się zarazy kranowej, ale dorobiłam się bólu gardła. Nie lubię Świąt, pewnie dlatego tak łatwo imają mnie się teraz przeróżne choroby.

Odebrano mi wszystko. Wiarę w Świętego Mikołaja, wiarę w chrześcijaństwo, wiarę w ludzi na koniec. A wiara w samą siebie wcale aż tak monstrualnie nie urosła po tych wszystkich deprawacjach. A powinna była chyba.

santa-claus-arrives

William Peskett – „Łodyga życia”

Nie chcę
żeby mi ciągle mówiono o moich kościach
albo pokazywano
barwny przekrój wnętrza
mojego ludzkiego ciała.
Nie chcę wiedzieć, co moje flaki,
jak moje flaki ani dlaczego moje flaki.
Nie chcę już słyszeć
o nikłej łodydze życia
o której wciąż nic nie wiemy,
tej łodydze życia
z ziarna czasu
która jakimś cudem wiąże ciało
z kością.
.
napisał William Peskett
tłumaczył Piotr Sommer

schemat rosliny, kwiat, rysunek