Archiwa miesięczne: Październik 2008

Stay on These Roads

Pozostaną na zawsze na tamtych drogach, prowadząc swoje szybkie motocykle i samochody. Odjechali przecież po to, by nie wrócić, jakkolwiek trudno w to uwierzyć.

A-ha „Stay On These Roads” (1988)

Tam, gdzie rosną poziomki

Wybierać się tam w momentach, gdy życie się nam zaciemnia, zawęża i kurczy… Jednak nie sposób tam trafić, mimo najgłębszych chęci… Ważne, abyśmy mieli tę leśną słoneczną polanę gdzieś w sobie. Podobnie jak nadzieję na lepsze czasy, prawdziwą miłość, piękniejszy świat. Nieistotne, że to wszystko może nigdy nie nadejść.

Yazoo „Happy People” (1983)

Nie daj się zwariować

Jeśli jesteś w nastroju depresyjnym, w żadnym wypadku nie przeglądaj w tych dniach Top Posts/Top Blogs na WordPressie. W przeciwnym wypadku, narażasz się na całkowitą utratę kontroli nad swoją psychiką.

Poza moim blogiem (mniej groźne), napotkasz kilkanaście blogów pompatycznych, przynudzackich, grafomańsko-literackich, oraz, co jeszcze bardziej niebezpieczne, zwierzenia hodowcy kur, wynurzenia fetyszystów, kabotynów (czasem kabotynek), a w końcu blogi typu: „pamiętnik umierania w sieci”, czy też „odkrywanie głębi mojej duszy”.

Coraz więcej również blogów szalonych fotografików z dziełami w rodzaju: „Oto moja brudna filiżanka po kawie. Niech cieszy Wasz wzrok”, albo „Patrzcie, jak ta brzydka pani pięknie wygina szyję…” Do tego dochodzi około 10% blogów typowo spamowych, blokujących miejsce blogom legalnym. Tego wszystkiego może być aż nadto.

R.E.M „Shiny Happy People” (1991)

Nieopowiedziane

Chciałam napisać o wielu, wielu rzeczach. Jeszcze niedawno. Sama się trochę dziwiłam, jak wiele można chcieć powiedzieć, gdy się już zacznie pisać. Teraz od niedawna, wskutek rozmaitych akcji tych, którzy wiedzą lepiej i myślą lepiej, trochę mniej chce mi się dochodzić do tajemnic duszy i osobowości. Jedna z moich koleżanek, w podstawówce, powiedziała mi kiedyś, że „zaskorupia” się czasami w sobie. Nie chcę na sobie żadnych dodatkowych skorup. Miałam nawet nadzieję rozbić którąś z dotychczasowych.

Ten utwór był do płaczu, i jest do płaczu…

The Waterboys „A Girl Called Johnny” (1983)

Zmiana czasu

Brakuje mi ostatnio czegoś. Bardziej niż zwykle. Słońca, ciepła, nadziei? Słońca i ciepła ostatnio trochę mniej. Nadziei miałam zawsze w nadmiarze. Może to wszystko przez odchodzące dopiero teraz przeziębienie?

Całe popołudnie chciało mi się spać… Liczę na zniesienie „zmian czasu” w najbliższych latach. Rujnują zdrowie, nie przynosząc, jak słyszałam, spodziewanych oszczędności. Koszmar zniewolenia ludzi przez idiotyczne regulacje, wymyślone przez tych, którym się wydaje, że pomagają temu światu.

Tak się przypomniało…

Marillion „Lavender” (1985)

Scatman

To jedna z moich ulubionych radosnych piosenek… Utwór zabrzmiał wczoraj w tle wieczornej komedii, i w ten sposób przypomniałam sobie o jego istnieniu. Ze względu na pewne zawirowania czasowe, lata dziewięćdziesiąte wydają mi się czasami bardziej odległe niż lat osiemdziesiąte.

A z owych lat dziewięćdziesiątych pamiętam dużą popularność muzyki dance. Ja też w swoim czasie w jakiś sposób to lubiłam, ale aby przypomnieć sobie nazwy tamtych wykonawców musiałam zajrzeć do Wikipedii. Obok Scatmana Johna, Mr. President i DJ BoBo zabrzmiały najbardziej znajomo, i jednocześnie najbardziej dance‚owo.

Scatman John „Scatman (Ski-Ba-Bop-Ba-Dop-Bop)” [1994]

Osip Mandelsztam – „Książki tylko dziecinne czytywać…”

***
Książki tylko dziecinne czytywać,
Myśli tylko dziecinne hołubić,
Wszystko wielkie gdzieś w dali pogubić,
Z głębin smutku się wciąż wydobywać.

Jestem życiem śmiertelnie zmęczony,
Ja od życia już nic nie przyjmuję,
Ale biedną tę ziemię miłuję,
Przecież na niej zostałem zrodzony.

Ja huśtałem się w parku przy stawie
Na zwyczajnej huśtawce drewnianej
I rozrosłe wyniosłe kasztany
Widzę – nie wiem czy w śnie, czy na jawie.

/napisał Osip Mandelsztam, 1908/
/tłumaczyła Maria Leśniewska/

Lewitan, Zarosnięty Staw,
Izaak Lewitan – „Zarośnięty staw” (1887)

Blogi pompatyczne

Bardzo nie lubię blogów, których autorzy zwykle w rozwlekły, często także nudny lub niepoprawny, sposób piszą o rzeczach ważnych, istotnych, ważkich… Zwykle natury filozoficznej, psychologicznej, czy politycznej. Nie są to prace naukowe, takie sobie amatorskie rozważania. A komentarze pod tego typu wpisami są jeszcze nudniejsze, i tworzą się tam czasami kółka wzajemnej adoracji.

Albo ludzie ci mają niepoukładane w myślach, i muszą sobie wszystko szczegółowo wypisywać, aby samych siebie zrozumieć w najprostszych kwestiach, albo po prostu chcą zabłysnąć swoim, niejednokrotnie płytkim, intelektem. Ewentualnie, szukają w tą drogą przyjaciół. Jedno, drugie, czy trzecie, nie przepadam za tą częścią blogosfery i jej twórcami.

The Jam „That’s Entertainment” (1981)

Kryzys

Znowu miałam przeziębienie. Na szczęście powoli dobiega końca. Za oknem piękna pogoda, jednak nie mogę wychodzić z domu.

Mam też problem z pocztą GMail. Nie mogę odpowiadać w tym samym wątku, bo wiadomość nie jest wysyłana. Muszę zakładać nowy. Ten i inne problemy z komputerem zmuszają mnie do zrobienia kolejnego formatowania dysku.

Jestem ogólnie skryzysowana, ale się nie poddaję.

The Jam „Going Underground” (1980)