Czerwień

Co na mnie czeka na zamglonej polanie, za gęstym, czerwonym lasem? Jeśli kiedykolwiek się tam znajdę… Moje drugie ja? Moje poprzednie wcielenie? Śliczny szary kotek łaszący się do nóg?

A może jest tam wysoki dom z pokojem ozdobionym czerwonymi tkaninami… Mieszka w nim brzydki, łysy gnom. Wchodzę, a on stoi i w milczeniu patrzy na mnie. Wygląda tak, jakby mnie oczekiwał. Kościstymi rączkami wyjmuje z kieszeni mały notesik i coś w nim pisze, po czym wyrywa kartkę i wręcza mi ją.

„Czy właśnie na to czekałaś całe życie? ” – czytam słowa napisane czerwonym atramentem. Zaczynam płakać. Łzy spadają na karteczkę i rozmywają litery. Papier rozmięka i zamienia się w kleistą masę, wżerającą mi się rękę. Boli coraz bardziej. Karzeł patrzy mi prosto w oczy i milczy, a do mnie dociera, że aby zabić ból, muszę odpowiedzieć: „Tak. Właśnie na to czekałam.” Wypowiadam te słowa, ale nie słyszę swojego głosu. Z moich ust wydobywa się przerażający, skrzekliwy głos gnoma. Po chwili zamiast niego widzę siebie płaczącą grubymi, czerwonymi łzami…

Wtedy wyczuwam, że ktoś za mną stoi. Odwracam się. Gnom znowu pisze w notesiku. Podaje mi drugą kartkę i skrzeczy: „To imię osoby, którą skrzywdziłaś swoją obojętnością. Jeśli odczytasz je głośno, będziesz mogła zacząć odbywać swoją pokutę”. „Jaka będzie ta pokuta?” – mówię już swoim głosem. „Zobaczysz…” – odpowiada z tajemniczą zadumą.

Karzeł wypisuje karteczki z kolejnymi imionami. Podaje mi je szybko. Po pewnym czasie nie mieszczą się już w dłoniach. Upadają na czerwony dywan i na moje buty, które też stały się czerwone. Gnom podchodzi bliżej i mówi zachęcającym tonem : „Przecież czekałaś na tę pokutę? Potem już nic nie będzie Cię dręczyć… Nie bój się. Zacznij czytać…”.

Kocham czerwone kwiaty, ale nie lubię czerwonego koloru.

Jan Vermeer van Delft - "Dziewczyna czytająca list przy otwartym oknie"

Jan Vermeer van Delft – „Dziewczyna czytająca list przy otwartym oknie” (1658) / źródło

Advertisements

7 thoughts on “Czerwień

  1. lunetarius

    @skem
    Nie czepiaj się szczegółów. rzeczywistość nie jest tak uładzona, że nie ma w niej miejsca na kurz, bałagan, czy nawet na kotka, który gdzieś tam się zawieruszył. Ten kotek to taka plamka na szybie. Może jego obecność w jakiś tam sposób kłóci się konstrukcją całego obrazu, ale przyznasz, że czytając jest o czym pomyśleć.

    Lubię to

  2. Moon Autor wpisu

    Śliczny szary kotek ma swoje znaczenie, i celowy został użyty. Obecność kotka się tam z niczym nie kłóci, Lunetariusie.

    Lubię to

  3. lunetarius

    W tej chwili nie mam porównania z tym, co było w wersji pierwotnej. Spieszę tylko wyjaśnić, że odnosiłem się do tego co napisała skem. Mnie kotek absolutnie nie przeszkadzał.

    Kotek ocieplał i obłaskawiał niewiadomą, która jawiła się w odpowiedzi na stawiane pytanie, co jest na zamglonej polanie. Poza tym tekst ma charakter otwarty i czytelnik może podłożyć swoje sensy i znaczenia, gdyż jest to rzeczywistość literacka, Autor uruchamia machinę słowa i pozostawia czytelnika z nią sam na sam.

    Lubię to

  4. Moon Autor wpisu

    Ostatecznie tekst pozostał taki, jaki był w wersji pierwotnej. Masz więc porównanie.
    Druga wersja zmieniała tylko dwa zdania na początku. A kotek był w obu wersjach. I w obu pasuje tak samo. Nie będę objaśniać tego, co chcę przekazać w swoich utworach literackich, jak to już kiedyś mówiłam 😐

    Sprawa kotka zamknięta.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.