Archiwa miesięczne: Grudzień 2007

Sieciowa fikcja

Co mi działa na nerwy na blogach i w ogóle w Web 2.0? Wiele rzeczy, a najbardziej brak autentyczności, czyli kreowanie się rozwinięte ponad niezbędne minimum, udawanie kogoś kim się nie jest, co można zaobserwować zwłaszcza na niektórych blogach kobiecych, ale nie brakuje tego i na „męskich”. Już od dawna nie śledzę takich blogów, a i w przeszłości nie byłam ich wierną czytelniczką. Udawanie na blogach trudniej rozpoznać niż udawanie w życiu, ale da się to dostrzec. Prawdopodobnie niektórym blogerom i ich czytelnikom są potrzebne dwie sfery – rzeczywista i czysto wirtualna, jednak mnie to po prostu odstręcza. A może część czytelników wierzy we wszystko, o czym czyta? Podobnie jak widzowie popularnych seriali często mylą aktorów z ich rolami.

Myslovitz „Długość Dźwięku Samotności” (1999)

Na obczyźnie

Byłam dziś zszokowana tym, w jak pogardliwy sposób Irlandczycy traktują Polaków na swej Wyspie. Widziałam to w reportażu TVP; jakaś nadęta Irlandka kazała Polakowi podnieść papierek, który upuścił na ulicę, a po wszystkim nazwała go jeszcze „polaczkiem”. Nie wyobrażam sobie siebie na emigracji w takich krajach… Nie podniosłabym żadnego papierka, gdy zdarzyło mi się go upuścić, i gdyby ktoś nakazywał mi podniesienie owego.

T. Rex Children of the Revolution” (1972)

Blogerzy

Gdy na jednym z blogów na polskim WordPress pożaliłam się, że nie umiem wstawić śniegu na moim blogu, pozostało to bez odpowiedzi. Gdy pożaliłam się przy blogerach z innych krajów, uzyskałam pomoc, choć nikogo konkretnie o nic nie prosiłam.

Cream „White Room” [1968]

Wspomnienia z dzieciństwa i Marc Bolan

Kolejne muzyczne zauroczenie z dzieciństwa. Nie, rodzice nie puszczali mi takiej muzyki. Stykałam się z nią poprzez moje młode niańki, z którymi spędzałam prawie całe dnie i które prowadzały mnie do swoich koleżanek i kolegów, tu i tam. Piło się tam kawę, paliło papierosy i opowiadało o trudnym „dorosłym” życiu. Wszystkiemu towarzyszyła muzyka. No i były plakaty z gwiazdami brytyjskiego rocka. Najbardziej utkwił mi w pamięci  Marc Bolan. Mark niestety nie dożył nawet do swoich trzydziestych urodzin. A jak śpiewał…

T. Rex „Get It On” ( 1971)

Na żywo, w niemieckim TOTP

Krwawa podchoinka

Jeśli się nie lubi Świąt, to za karę przysyłają tak wyglądające pocztówki… Wiadomość miała taki sam nagłówek, jak tytuł tego wpisu 😦 Nie gram w tego rodzaju gry, jak większość kobiet, więc tym bardziej się przestraszyłam.

Tacy byliśmy

Nie potrafię już słuchać takich utworów…

Co z tego gatunku pozostało do dziś? Nie znam się na muzyce na tyle dobrze, aby odpowiedzieć na to pytanie. Słuchałam takich i podobnych rzeczy, gdy byłam bardzo młoda, właściwie gdy byłam jeszcze dzieckiem, ale zawsze działały one na mnie mniej lub bardziej przygnębiająco.

Joy Division „Love Will Tear Us Apart”