Z pożółkłej kartki

Czemu cierpieć?

— Nie chcę, abyś był inny niż jesteś…
— Lecz jeśli mam być sobą, nie zrobię tego, czego ode mnie żądasz… Zrobiłbym to pod przymusem, nie byłym sobą; to nie jest mój gest.
Spojrzeli na siebie i z jakiegoś powodu uśmiechnęli się.
— Istotnie, nie wiem, co chcę zrobić. Wiesz, życie wcale nie jest takie proste…
A muzyka grała dalej, kojąc i uspokajając. Wszystko będzie dobrze, mówi muzyka. Życie jest tak łatwe, tak łatwe… Czemu cierpieć?
Taka sama muzyka gra w cyrku, gdy słonie wchodzą, aby napić się z butelek. Wtedy wbiegają klowni, zabierają butelki i sami je opróżniają.

(fragment „Dziennika” Katherine Mansfield (1888-1923), tłum. Teresa Tatarkiewiczowa)

***
Czytałam to po raz pierwszy 20 lat temu. Dziwnie smutny fragment. Odbieram go tak samo, jak kiedyś.

koty i książki

Camus i zaraza

„Wolność to nic więcej, niż szansa na bycie lepszym.”

(Albert Camus)

Camus, poza wszystkim innym, jest autorem wielu chwytliwych i zwykle naprawdę mądrych „złotych myśli”. A co do powyższej, cóż znaczy „bycie lepszym”?

***
Kilka z myśli Alberta Camus:

„Być wolnym, to móc nie kłamać.”

„Nie wolno być po stronie zarazy.”

„Jestem w ciemności i próbuję widzieć jasno.”

„Aby istnieć, człowiek musi się buntować.”

„Zło na świecie płynie niemal zawsze z niewiedzy.”

„Prawdziwą namiętnością XX wieku jest niewola.”

„Piękno, które pomaga żyć, pomaga również umierać.”

„Śmierć nadaje kształt miłości, jak nadaje go życiu – przekształcając ją w los.”

„Miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości.”

„Człowiek to jest idea i idea mizerna od chwili, kiedy odwraca się od miłości.”

„Cechą egzystencji ludzkiej jest troska, musi on wciąż bronić się przed światem i przed własnymi myślami.”

„Wielkość człowieka polega na jego postanowieniu, by być silniejszym niż warunki czasu i życia.”

„Trzeba ratować człowieka. Trzeba go wyzwolić ze wszelkiego niewolnictwa i umożliwić mu szczęśliwe przeżycia niewielu lat życia.”

„Ale zawsze nadchodzi godzina w historii, kiedy ten, co ośmiela się powiedzieć, że dwa i dwa to cztery, jest karany śmiercią.”

„Honor świata żyje dla mnie w uciskanych, nie zaś w możnych – w nich jest tylko hańba.”

„Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.”

„Zawsze są powody do zabicia człowieka. Nie sposób za to udowodnić, że powinien żyć.”

„Ludzie sądzą, że zrobili dość nie zabijając nikogo. W rzeczywistości żaden człowiek nie może umierać w spokoju jeśli nie zrobił wszystkiego co trzeba, aby inni żyli.”

„Trzeba tylko iść naprzód, w ciemnościach trochę na oślep i próbować czynić dobrze. Jeśli zaś idzie o resztę, trwać i zdać się na Boga.”

***
Jak się mają przedwojenno-powojenne idee egzystencjalistów (również tych z lewicowego nurtu) do dzisiejszego liberalnego piekła?

W niektórych miastach wystawy anty-aborcyjne musi ochraniać policja. Przed ludźmi.

Zabija się w imię „wolności” innych ludzi. W obecnych czasach walką o wolność tłumaczy się najbardziej odrażające działania.

W cieniu Boga

Teza,  że Bóg istnieje jest tak samo oczywista i prawdziwa jak teza, że Bóg nie istnieje. Ten paradoks to konsekwencja braku niezbitych dowodów na istnienie bądź nieistnienie pra-elementu boskiego w tym, co postrzegamy jako Świat. Wobec takiego stanu rzeczy, jedni wierzą, inni nie wierzą. I jak na razie mamy wolność wyrażania swojej wiary czy niewiary. Można też założyć, że wiara „stwarza” Boga, czyli że im więcej ludzi wierzy, tym więcej jest tego Boga w sercach i umysłach ludzi a poprzez to w całym świecie. Nie wiem tylko, czy w ten sposób ludzkość będzie mogła zbliżyć się do Boga sensu sticto, czyli tego, którego istnienie czy nieistnienie nie jest jeszcze dowiedzione.

Abstrahując od tej hipotezy, niczego nie wiemy na pewno. Albo nasze możliwości postrzegania i poznania są ograniczone permanetnie, albo jeszcze nie doszliśmy do punktu, w którym odkryjmy to, co ukryte, czyli Boga lub jego brak. Nie wierzę w moment odkrycia braku Boga. To byłoby nielogiczne. Nie można odkryć braku czegoś, czego nie znamy, o czym nie mamy wyobrażenia, więc ten moment po prostu nie nastąpi. Albo odkryjemy Boga, albo nic nie odkryjemy. I chyba nie ma prawdziwych ateistów wśród ludzi rozumnych. A logiczną konsekwencją takiego Momentu Odkrycia będzie bądź koniec świata, bądź tylko koniec tego świata, który znamy. Może więc lepiej nie odkrywać? A może wręcz przeciwnie – koniecznie trzeba to odkryć, aby poznać inne, lepsze życie. A może Bóg sam steruje procesem odkrywania, i to On zdecyduje, kiedy nastąpi ta chwila prawdy? A może każdy będzie miał swoją osobistą chwilę prawdy?

Wschód Księżyca nad Obserwatorium Lick - foto

Wschód Księżyca nad Obserwatorium Lick / źródło: APOD

Ateiści błądzą, agnostycy mniej

Nie trzeba długo szukać, aby spotkać ludzi agresywnie i naiwnie propagujących ateizm. Takich, którzy zachłysnęli się antyteistycznymi poglądami Richarda  Dawkinsa, podobnie jak kiedyś dzieci komunizmu zachłystywały się wyczytanymi w prasie „osiągnięciami” Polski Ludowej.

Ewolucja, dobór naturalny, geny. Wszystko racja. Memy? Nie. Tu już zaczyna się fantazjowanie u Dawkinsa. Cała nieudowodniona teoria memetyki.

Ale wiara w teorię ewolucji nie wyklucza wiary w Boga. Jakiś inteligentny byt transcendentny wprawił kiedyś w ruch ten mechanizm ewolucji. Wymyśliłam to sobie. Prawdopodobnie wiele innych osób też sobie to wymyśliło. Niemniej doszli do tego także naukowcy – fizycy, astrofizycy, kosmolodzy. To, co każdy rozsądny człowiek przeczuwa, wyjaśnia zasada antropiczna. Oto fragmenty pracy pt. „Zasada antropiczna a kosmos” autorstwa profesora Jerzego Sikorskiego z Instytutu Fizyki Teoretycznej i Astrofizyki na UG:

„Przez około 500 lat nowożytnej historii nauki uważano, że zasadniczym celem nauk przyrodniczych jest rozpoznawanie podstawowych praw rządzących otaczającym nas światem.”

„Jest jednak kilka podstawowych pytań, na które nauka — jak dotychczas — nie próbowała odpowiedzieć. Pytania te brzmią — dlaczego prawa te są takie jakie są, skąd się wzięły i czy ewentualnie mogłyby być inne.

„Człowiek wykształcony stosunkowo łatwo potraktuje opis stworzenia w „Genesis” jako pewną metaforę i przyjmie opis ewolucji świata dawany przez współczesną kosmologię, geologię i nauki biologiczne, lecz fundamentalne pytania o pochodzenie praw przyrody oraz o sens i cel istnienia pozostają dla niego niezgłębioną tajemnicą. Jednak nawet na obszar tych pytań zaczyna powoli wkraczać współczesna fizyka. Są to dopiero pierwsze i dość jeszcze nieporadne kroczki, ale — gdy przypomnimy sobie historię — to tak było za każdym razem, gdy nauka zaczynała penetrować nowy obszar.”

„Każdy z nas, bez względu na obecną profesję i zakres wykształcenia, przypomina sobie zapewne ze szkolnych lekcji fizyki, że w omawianych teoriach fizycznych występowały tzw. podstawowe stałe, takie jak np. stała grawitacji, prędkość światła, stała Plancka, elementarny ładunek elektryczny i jeszcze kilkanaście innych. Zwykle zebrane były razem gdzieś na końcu podręcznika i można było odczytać tam ich wartości liczbowe. Nie zwracało się natomiast szczególnej uwagi na fundamentalny fakt, że te wartości liczbowe stałych nie wynikają z żadnej teorii fizycznej, lecz są rezultatem pomiarów. Żadna teoria nie przewiduje ile ma wynosić prędkość światła czy stała grawitacji i dlaczego wynosi akurat tyle, ile wynosi. Na szczęście już od kilku ostatnich dziesięcioleci zaczęto wśród fizyków stawiać sobie takie pytanie. Mało tego, zaczęto poszukiwać odpowiedzi na pytanie, a co by było, gdyby tak wartości tych stałych trochę pozmieniać.”

„Krótko mówiąc, dostrojenie tych około dwudziestu stałych fizycznych wydaje się dość sztywne i nie pozwalające na żadną niemal dowolność. W przeciwnym razie otrzymujemy świat, w którym nie ma miejsca na znany nam obraz z gwiazdami, planetami, pierwiastkami, chemią organiczną, życiem biologicznym, nie ma wreszcie miejsca dla nas samych. Wygląda więc na to, że prawa fizyki zostały niejako dopasowane do tego, abyśmy w ogóle mogli zaistnieć. Z tych rozważań i rezultatów wziął się pewien program intelektualny zwany zasadą antropiczną.

„Nauka nie mogła tak całkiem zignorować otrzymanego rezultatu. Jakoś należało się do tego ustosunkować. Próbowano oszacować szansę czysto przypadkowego doboru takiego zestawu stałych fizycznych, który warunkuje znaną nam postać świata. Niezależnie od podejścia do tych oszacowań, otrzymywano prawdopodobieństwo tak absurdalnie małe (rzędu 10–230), że praktycznie nie nadające się do żadnych sensownych rozważań.”

„Nieskończona gęstość nie ma przecież fizycznego sensu. L. Smolin, odwołując się do pewnych wstępnych rezultatów i prób kwantowej grawitacji, sugeruje, że osobliwość taka jest początkiem nowego Wielkiego Wybuchu i generuje nowy wszechświat — „wszechświat niemowlęcy”. Oczywiście ów nowy Wielki Wybuch nie zachodzi w naszej przestrzeni lecz tworzy nową własną czasoprzestrzeń, w której ewoluuje nowy wszechświat. Jego dalsza ewolucja przebiegać już może mniej lub bardziej podobnie do znanego nam standardowego scenariusza. Tak więc, według tej śmiałej hipotezy, czarne dziury, te sarkofagi umierających gwiazd, byłyby kolebkami nowych światów. Także nasz wszechświat byłby światem potomnym wygenerowanym przez zapadającą się czarną dziurę w innym, macierzystym względem niego, wszechświecie. Czyż nie fascynująca odpowiedź na często zadawane pytanie — „co było przed Wielkim Wybuchem?”

galaktyka nieregularna NGC55
źródło

Seamus Heaney – „Zbyteczne dziecko”

Znaleziono go w kurniku, gdzie
go więziła. Nie potrafił powie-
dzieć nic.
.
Kiedy paliła się lampa,
Żółtko światła
W tylnej części domu,
Dziecko w komórce
Przystawiło oko do szpary ―

Mały chłopcze z kurnika,
O rysach ostrych jak zapamiętany
Nów księżyca, twoje zdjęcie
Wciąż jeszcze przebiega jak szczur
Po podłodze mojego umysłu,

Księżycowy człowieczku
Chowany w budzie
na końcu podwórka, i wierny,
Twoja krucha postać, jaśniejąca,
Nieważka, podnosi pajęczyny,

Kurz, zaschnięte odchody kur,
Leżące pod grzędami
I mdłe zapachy resztek
Które wsuwała ci przez drzwiczki
Rano i wieczorem.

Odgłosy tamtych kroków, cisza;
Czuwanie, samotność, posty,
Nie chrzczone łzy
I zagadkowa miłość do tego światła,
Lecz teraz mówisz w końcu

Jakimś nieznanym głosem
O czymś poza wytrzymałością,
Swym rozdziawionym niemym świadectwem
Lunarnych przestrzeni
Przebytych poza punkt miłości.
.
/napisał Seamus Heaney/
/tłumaczył Piotr Sommer/
„Bye-Child” (wiersz w oryginale)

kadr z filmu Film "Bye-Child", reż. B. MacLaverty
film „Bye-Child”, reż. B. MacLaverty

Wesołek w różowych stringach

Pan Rafał się zdenerwował, uderzył pięścią w stół i krzyknął „Won!”. Precz mają sobie pójść geje, którzy obnoszą swoją „dumę gejowską” po ulicach i którzy robią inne naganne rzeczy. Gdybym była mężczyzną, pewnie też by mnie denerwowali poprzebierani zniewieścielcy podważający etos i sens mojej męskości. Pewnie dlatego wśród osób niechętnych paradom równości więcej jest mężczyzn. Ziemkiewicz używa odważnego języka: „obrzydliwy pedryl”, „przegięta ciota”, „perwers”. A co, nie wolno? Wolno. Skoro innym wolno biegać półnago po ulicy i epatować erotycznymi gestami często poza granicami dobrego smaku. Nadto Ziemkiewicz buntuje się przeciw przyjętemu nazewnictwu:

Trudny do spolszczenia „gej” (zwykło się go tłumaczyć jako „wesołek”, ale to mylące, bo „wesołek” to po polsku „dowcipniś”, a tu chodzi o „człowieka, który prowadzi wesoły tryb życia”) sugeruje, że każdy homoseksualista musi być pajacem pokazującym publicznie zadek, lewicowym aktywistą i osobnikiem seksualnie niewyżytym; w istocie obraża ono większość homoseksualistów.

(Rafał Ziemkiewicz – „Won!”, fragm.)

Inny prawicowy publicysta, Tomasz Terlikowski, poszedł dalej. Nie ograniczył się tylko do defensywy, przystąpił do ofensywy z taką koncepcją:

Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunkach dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a zoofilską.

(Tomasz Terlikowski – „Rewolucja homoseksualna”, fragm.)

Odrobinę przesadził. Zwierzę nie mówi. Zwierzę nie myśli abstrakcyjnie. Nie można się zakochać w jego pięknych i mądrych słowach, szlachetnych czynach, w jego dobroci. Po prostu nie ma tam prawdziwej miłości, nawet tej „zboczonej”. Poza tym homoseksualista oddaje się czynnościom seksualnym dobrowolnie, a zwierzę jest wykorzystywane przez człowieka. Na marginesie, uważam, że zoofilia powinna być karalna właśnie z tego względu. A może to ostre wystąpienie miało na celu przywołanie „wesołków” do porządku, było wezwaniem do spoważnienia?

Mapa Gomberga

… czyli jak nie wierzyć w teorie spiskowe?

Poniższy obrazek przedstawia mapę z 1942 roku. Była wydrukowana jako mapa ścienna w wymiarach 100 na 71 centymetrów.

mapa Gomberga

Mapa Gomberga (luty 1942) / źródło: Wikimedia Commons

/a tu kopia kopia mapy w rozmiarze 3972 x 2832 pikseli >>/

»Napis na niej informuje, że chodzi tu o „Zarys powojennej mapy Nowego Świata” (Outline of Post-War New World Map). Autorzy mapy, stanowiący bliżej nieznaną grupę, usiłowali wywrzeć wrażenie, że przemawiają w imieniu rządu USA, umieszczając na mapie napis: „My, U.S.A., we współpracy z Demokracjami Ameryki Łacińskiej, Brytyjską Wspólnotą Narodów i Zjednoczonymi Sowieckimi Socjalistycznymi Republikami, przyjmujemy światowe przywództwo dla ustanowienia Nowego Światowego Moralnego Porządku w celu trwałego pokoju, wolności, sprawiedliwości, bezpieczeństwa i rekonstrukcji świata.” U spodu mapy znalazł się także program zawarty w 41 punktach, który zaczyna się od słów „Taka będzie nasza polityka” (Our Policy shall be this) ([1] str. 208).«

»Mapa została wydana w 1942 roku w Filadelfii, jednakże w jej lewym górnym rogu odbito pieczęć z napisem „COMPLETED OCTOBER 1941″. Oznacza to, że inicjatorzy „nowego moralnego porządku świata” ustalili swoje plany jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny. Wydawcą mapy, zastrzegającym sobie prawa przedruku, był niejaki Maurice Gomberg, o którym A. Gella pisze ([1] str. 208), że „wedle dawnych znajomych czy przyjaciół p. Gomberga, był on emigrantem „gdzieś ze wschodniej Europy”. Z zawodu był zegarmistrzem. Formalnego wykształcenia nie posiadał, nie mniej jednak uważano go za wybitnie inteligentnego. Podobno nie był członkiem, a jedynie sympatykiem Komunistycznej Partii Ameryki.«

Powyższe fragmenty pochodzą z tej strony, gdzie można również znaleźć większą ilość informacji o mapie. A tu z kolei wpis na anglojęzycznym blogu poświęcony tej mapie: The New World Order (1942).

Z postulatów zawartych pod mapą:

„World wide limitations of interest rates to a maximum of two percent” (Ogólnoświatowe ograniczenie stóp procentowych do maksimum 2%.)

Sny

W wyniku przedawkowania środka przeciwbólowego (tylko dwa ibupromy max w ciągu doby) nawiedziły mnie dziwne sny. Nie sny na jawie, ale takie zwykłe, nocne. Zbyt realne, zbyt kolorowe, zbyt niepokojące, abym mogła być z nich zadowolona; a także nieopisanie tajemnicze i symboliczne.

Generalnie mam szczęście do niezwykłych snów. Niestety nie potrafię ich tłumaczyć. I wątpię, aby w ich zrozumieniu pomogła mi dokładna znajomość Freuda, Junga czy innych badaczy. Wątpię też, aby sny spełniały jakąś funkcję psychoterapeutyczną, jak ktoś twierdził. Sądzę, że są związane ze zjawiskiem prekognicji, jednak aby umieć odczytywać z nich przyszłość wymagana jest zaawansowana wiedza czymkolwiek ona jest. Z rzadka tylko pojawiają się w tych snach wydarzenia, które następują w jakiś czas po przebudzeniu. I dobrze, bo na dłuższą metę byłoby to męczące. Współczuję jasnowidzom.

dziwaczny sen wizja
źródło grafiki i artykuł o przyczynie dziwnych snów