Magiczna kraina fotografii tilt-shift

To nie miniaturowy model pociągu ani zabawka, a prawdziwa lokomotywa, której fotograficzny obraz przekształcono w wyniku użycia techniki tilt-shift. Wrażenie „miniaturyzacji”, efekt makiety, można osiągnąć dzięki fotografowaniu przy pomocy specjalnego obiektywu, jednak dziś częściej osiąga się je poprzez wykorzystanie edytorów obrazu i tak otrzymano pierwsze trzy zdjęcia. Niektóre z tych fotografii przypominają mi klimat lalkowej adaptacji książki „O czym szumią wierzby” (Wind in the Willows) Kennetha Grahame’a.

Pociąg w Busch Gardens. Tampa, Floryda, fałszywy tilt-shift

Pociąg w Busch Gardens. Tampa, Floryda, fałszywy tilt-shift / Autor przeróbki: rolohauck + Autor oryginału: etrusia_uk (licencja CC BY-NC-SA 2.0)

Elan Valley, Walia, UK,  fałszywy tilt-shift

Elan Valley, Walia, UK,  fałszywy tilt-shift / Autor: Frosted Peppercorn (licencja CC BY-NC-SA 2.0)

Royal wedding in tilt shift

Ślub królewski w Szwecji, fałszywy tilt-shift / Autor: Royal_Wedding_Stockholm_2010_0c176_7963.jpg: Janwikifotoderivative work: I99pema (Royal_Wedding_Stockholm_2010_0c176_7963.jpg) [CC-BY-SA-3.0-2.5-2.0-1.0 lub GFDL], undefined

pociagi podmiejskie, tilt-shift lub fałszywy tilt-shift

Pociagi podmiejskie, tilt-shift lub fałszywy tilt-shift

Tenis, Sharapova wygrywa US Open 2006, tilt-shift

Tenis, Sharapova wygrywa US Open 2006, tilt-shift / Autor: Vincent Laforet

Kilka fotografii tilt-shift w wykonaniu Vincenta Laforet >>>
50 przykładów fotografii z efektem tilt-shift >>
Teoria fałszywego tilt-shift (angielski) >>
A tu fotografie prawdziwych makiet z efektem tilt-shift, udające zwykłe fotografie tilt-shift >>

Czy w moim elementarzu były Święta?

Słyszę, że podniosło się oburzenie spowodowane brakiem nazwy „Boże Narodzenie” w nowym, darmowym elementarzu dla pierwszoklasistów. Że padają w nim tylko słowa: „święta”, „prezenty”, „Mikołaj”, „karp w galarecie”, itp.

I oto, po protestach, MEN przyznaje się do błędu oraz umieszcza słowa „Wigilia” i „Boże Narodzenie” w nowym Naszym Elementarzu.

A czy w moim ukochanym „Elementarzu” Falskiego było choćby słowo „święta”? Nie. Okres świąteczny wyglądał tam, jak poniżej, na dwóch kartkach. I takie były wtedy wymarzone prezenty…. Może nie do końca, bo to wersja elementarza z roku 1957, używana przez co najmniej 17 lat.

Czy czuję się pokrzywdzona emocjonalnie lub moralnie z powodu takiego elementarza? Absolutnie nie. To była najpiękniejsza książka mojego życia. I każdy wiedział, co znaczyła ta choinka i te prezenty. Przecież nie żadne islamskie święto. Nawet nie było wtedy religii w szkole, jednak skądś wiedza o świętach religijnych musiała się wziąć. Poza tym, może miejsce religii jest w sferze sacrum? Czyli raczej nie w szkole, ani w urzędzie (lekcje religii w szkołach, krzyże w urzędach). Notabene, w czasach gdy sacrum mieszało się z profanum, czyli w zasadzie do niedawna, papieże miewali kochanki i dzieci.

Elementarz Falskiego - Choinka, karta

Elementarz Falskiego – Choinka

Elementarz Falskiego – Prezenty, karta

Elementarz Falskiego – Prezenty

Byłam ostatnim, ewentualnie przedostatnim, rocznikiem, który używał elementarza Mariana Falskiego z ilustracjami Jerzego Karolaka (pierwsze wydanie – rok 1957). Zaraz potem pojawiło się wydanie z nowocześniejszym ilustracjami Janusza Grabiańskiego (1974), i ze zaktualizowanymi tekstami, oraz zupełnie inny elementarz pod nazwą „Litery” (1974), autorstwa Ewy i Feliksa Przyłubskich z ilustracjami Mieczysława Kwacza. „Litery” były elementarzem mojego brata.

A tak wyglądają Święta w najnowszym elementarzu, już po poprawce, ze słowami „Wigilia” i „Boże Narodzenie”…

elementarz "Nasz elementarz" - Boże Narodzenie

Nowy „Nasz elementarz” – Boże Narodzenie / źródło

Punk rock z lat 60 i Carlos Saura

The Keggs. Garażowy rock, proto-punk z lat 60. Jedyny singiel grupy pochodzi roku 1967. Zawiera utwory „To Find Out” i „Girl”. Znalazłam tę muzykę poszukując filmu „Mrożony Peppermit” Carlosa Saury, również z roku 1967. Grupa nie posiada nawet strony w Wikipedii. Wiadomo, że powstała w Detroit, a jej członkami byli Art Lenox, Steve Cool, Bob Rich i Pat Amboyan /źródło/. Jeśli wierzyć temu wpisowi, wytłoczono tylko 75 kopii płyty, a cześć z nich została zniszczona w czasie zamieszek rasowych w Detroit w roku 1967, zaś wokalista grupy zginął w wypadku motocyklowym.

Trzeba przyznać, że film Saury zgrywa się z muzyką „The Keggs”.

The Keggs – „To Find Out” (scena z filmu „Peppermint Frappé” Carlosa Saury”) – 1967

Głośniejsza wersja nagrania – The Keggs – „To Find Out”

The Keggs – „Girl”

Adam i Ewa z okładki „Galaxy”

Ewa zrywa jabłko z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego. Potem skusi Adama, by je zjadł. I tak zostali na naszej planecie.

Ilustracja pochodzi z okładki magazynu „Galaxy Science Fiction”, z kwietnia 1954 roku, z opowiadaniem Frederika Pohla pt. „The Midas Plague”. Tekst opowiadania wraz małym skanem całej okładki znajduje się tutaj >>.

Galaxy-Magazine_The-Midas-Plague

„Galaxy”, kwiecień 1954, ilustracja z okładki / źródło

Plazma z epoki atomowej

To co wydaje się nowatorskie i nowoczesne istniało już wcześniej, choć może trochę niedoskonałe, zwłaszcza z dzisiejszego punktu widzenia.

Amerykańskie telewizory Philco Predicta, wyłącznie czarno-białe, 17″ lub 21″, produkowane w kilku modelach, w latach 1958-1960. Ten typ wzornictwa zalicza się do stylu mid-century modern, nazywanego też czasem retro-modern, z epoki design’u zwanej Atomic Age. Jak widać poniżej, animowany serial „Jetsonowie” (1962-1963) miał jakieś oparcie w rzeczywistości, nie tylko w wyobraźni.

Ciekawe, że taki rodzaj telewizora był przez przeciętnych konsumentów uważany za zbyt radykalny, jednak wiele egzemplarzy sprzedano do moteli i barów. Słaba sprzedaż, bardzo duża zawodność oraz brak kolorowych modeli, przyczyniły się do bankructwa i sprzedaży Philco w 1960 roku. Obecnie oryginalne modele Philco Predicta są bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów, w związku z ich dawnym charakterystycznym stylem oraz małą ilością działających urządzeń. Telewizory pojawiały się wiele razy filmach, telewizji i klipach muzycznych. W ostatnich latach firma Telstar wyprodukowała niewielką ilość reprodukcji starych modeli z większym kolorowym ekranem i nowoczesną elektroniką.

Philco Predicta - stary telewizor

Philco Predicta Holiday, ok. 1959 / źródło

Philco Predicta Tandem - stary telewizor

Philco Predicta Tandem/Penthouse, ok. 1959 / źródło

Philco Predicta - stara reklama

Philco Predicta – stare zdjęcie, 1959 / źródło

Philco Predicta Corona -stara reklama

Philco Predicta Corona – stare zdjęcie / źródło

Philco Predicta Townhouse -stary telewizor

Philco Predicta Townhouse, stare zdjęcie, 1960 / źródło

Philco Predicta - stary telewizor

Philco Predicta Princess, ok. 1959 / źródło

Philco Predicta - stary telewizor

Philco Predicta Pedestal / źródło

Philco Predicta Siesta - stary telewizor

Philco Predicta Siesta, 1960 / źródło

Philco Predicta Chalet - stary telewizor

Reprodukcja Philco Predicta Chalet / źródło

Jedna ze starych reklam telewizora Philco Predicta – „Philco Predicta – TV Today from the World of Tomorrow”

Miesięcznica czy miesiącznica?

A w ogóle, to żadna „miesięcznica”, a „miesiącznica”…

Miesiącznica (Lunaria L.) – rodzaj roślin należący do rodziny kapustowatych. Należą do niego tylko 2 gatunki. Gatunkiem typowym jest Lunaria annua L. /wikipedia/

miesiącznica roczna

Morfologia (miesiącznica roczna)

Pełną poczucia humoru opinię o słowie „miesięcznica” wygłosił językoznawca profesor Mirosław Bańko:

Organizatorzy miesięcznic powinni mieć jednak na uwadze możliwy odbiór tego słowa, uwarunkowany podobieństwem do innych nazw. Z jednej strony wieczornica (to dobrze), z drugiej np. męczennica (to gorzej), a z trzeciej nerwica, pląsawica (to już całkiem źle). Można się pocieszać, że miesiączka byłaby jeszcze gorszą nazwą.
Czasem warto sięgnąć po terminy łacińsko-greckie, które na ogół wywołują mniej niepożądanych skojarzeń. Po łacinie miesiąc to mensis albo luna. Ten kierunek jednak jest też ryzykowny, bo na horyzoncie widać już menstruację i lunatyków.
Myślę, że z dobrą nazwą dla miesięcznicy będziemy się męczyć jeszcze długo.

Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski / Cała opinia: poradnia.pwn.pl

Boris Vian, zabawa językiem i sensem

Początek „Czerwonej trawy” (1950) Borisa Viana. Tak mnie kiedyś zachwycił, że przeczytałam całość powieści, nawet dwa razy. Gra słowem, zabawa znaczeniem. Poezja prozy, absurd treści. Muzyka słowa i wibracja znaczeń. Coś wpadającego w surrealizm.

„Wiatr, ciepły i senny, uderzał w okno pękiem liści. Zafascynowany Wolf przyglądał się skrawkowi dnia, który od czasu do czasu odsłaniała poruszana wiatrem gałąź. Bez powodu drgnął nagle, oparł ręce o brzeg biurka i wstał. Przechodząc zaskrzypiał klepką parkietu, po czym dla wyrównania efektu cicho zamknął drzwi. Zszedł po schodach, znalazł się na dworze i jego stopy zetknęły się z ceglaną aleją obrzeżoną pokrzywami o dwudzielnych liściach, prowadzącą do Kwadratu poprzez czerwoną trawę tej okolicy.

Sto kroków dalej maszyna wrzynała się w niebo konstrukcją z szarej stali, znacząc je nieludzkimi trójkątami.”

/tłum. Elżbieta Jogałła/

Z Wikipedii:

„W swoich utworach Vian chętnie posługiwał się absurdem i czarnym humorem. Jego teksty są pełne surrealistycznych scen oraz błyskotliwych gier słownych.” /źródło/

A po co to wszystko? Może dla formy samej? Ale gdy jest forma, to zaraz pojawia się treść. I potem trzeba ją zinterpretować.

Franciszka Themerson - Concord (1962), rysunek

Franciszka Themerson – „Concord” (1962)

Franciszka Themerson, ilustracja do tekstu "Pan Tom buduje dom" Stefana Themersona, rysunek

Franciszka Themerson, ilustracja do tekstu „Pan Tom buduje dom” Stefana Themersona (1950) / źródło

O stole, który uciekł do lasu" / Stefan Themerson ; il. Franciszka Themerson. Okładka.

Okładka – „O stole, który uciekł do lasu” / Stefan Themerson ; il. Franciszka Themerson. – Warszawa ; „Nasza Księgarnia” (1963) / źródło

Sztuka Andy’ego Kehoe

Sztuka Andy’ego Kehoe jest dla mnie trochę jak skrzyżowanie twórczości dwóch polskich malarek młodego pokolenia. Jedna maluje specyficznie ujęte zwierzęta, m.in. jelenie i koty, a druga straszne stwory w dziwnych okolicznościach natury (Agata Kleczkowska i Aleksandra Waliszewska). Poza tym, malarstwo Kehoe jest ładniejsze.

Strona malarza: andykehoe.net >>. Strumień jego obrazów: Flickr >>.
Poniższe reprodukcje pochodzą z profilu artysty w sklepie Etsy.

andy_kehoe4

Andy Kehoe

andy_kehoe

Andy Kehoe

andy kehoe

Andy Kehoe

andy kehoe

Andy Kehoe

andy_kehoe

Andy Kehoe

„Nie trzeba zapominać, że obraz powinien zawsze być odbiciem głębokiego doznania i że głębokie doznanie znaczy – dziwne, dziwne zaś znaczy – mało znane lub nieznane. Aby dzieło sztuki było naprawdę nieśmiertelne konieczne jest, aby wykraczało poza ludzkie ograniczenia. W ten sposób upodobni się do marzenia sennego i umysłu dziecka.”

Giorgio de Chirico (1888–1978) – włoski malarz

W oczekiwaniu na Boga

Czy wolno czcić Boga, którego nikt na oczy nie widział? Można. Nie wolno zaś walczyć z religiami innych czczących swego Boga, którego na oczy nie widzieli. Nie wolno, bo zaprzeczałoby to naszemu prawu do kultywowania własnej religii.

Kontynuując, nie wolno zwalczać ani islamu, ani Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, choć obie religie wydają się równie bezsensowne, a ta druga jest w dodatku parodią religii. Ale przecież islam krzywdzi kobiety, ustanawiając je niewolnicami, nawet nie córkami, Boga. W tej sytuacji, wolno walczyć z niektórymi, szkodliwymi, religiami, a może nawet ze wszystkimi religiami, bo szkodliwość poszczególnych religii zawsze można wykazać znajdując tylko odpowiedni punkt widzenia.

Żyjemy więc w świecie, w którym jedni pielęgnują swoje religie, a inni z nimi walczą. Granica swobód religijnych i anty-religijnych jest płynna. A o „mocy” danego boga decyduje poziom sakralizacji mitologii z nim związanej, występujący w określonej społeczności. Kwestia istnienia samego Boga, w oderwaniu od wszelkich religii, nadal jest nierozwiązana.

***
„A Raj? Czy istnieje Raj?”
„Myślę, że tak, proszę pani, lecz win słodkich
nikt już więcej nie chce.”

Eugenio Montale, luźne wiersze z cyklu „Xenia” /1963/, tłum. Urszula Kozioł

  • – Może króciutką modlitwę? – zaproponował.
    – Kto niepomny na skutki samochodzik swój sprzedał…
    – Na próżno, biedaczyna, ciśnie potem na pedał…
    – W rzeczy samej. Amen – zakonkludował ksiądz.
  • Na stacji Mysiadło piętnaście gęsi wsiadło… I my z nimi też. Amen.

Boris Vian, powieść „Jesień w Pekinie” /1946/ (fr. L’Automne à Pékin); tłum. Krystyna Dolatowska /źródło: Wikicytaty/

"Jesien w Pekinie" - Boris Vian, okładka

Boris Vian – „Jesień w Pekinie”, okładka jednego z pierwszych oryginalnych wydań powieści / źródło

Przedwyborczy Dzień Świra

Maj 2014. Zbliżają się wybory do Europarlamentu. Ilość partii startujących w tych wyborach oraz przaśność reklam i bloków przedwyborczych przypominają mi początek lat 90-tych ubiegłego wieku. We wrześniowych wyborach do Sejmu w 1993 roku zarejestrowanych było 35 komitetów wyborczych, do Senatu trochę mniej. W obecnych wyborach zarejestrowano tylko 9 komitetów wyborczych, jednak w obrębie niektórych komitetów startują członkowie innych partii i stowarzyszeń – w sumie naliczyłam 17 różnych środowisk politycznych, w tym jedno węgierskie: Jobbik, reprezentowane przez jedną osobę startującą właśnie w Polsce, bo to wybory do Parlamentu Europejskiego.

Dlaczego obecne reklamy i audycje wyborcze wydają się przaśne i prymitywne? Politycy na czas krótkiego występu klipie wyborczym przekształcają się w aktorów o manierze kilkulatków występujących w przedszkolu lub przed gośćmi na domowej uroczystości. Aktorstwo niedojrzałe, jak dla idiotów, uzupełnione pustymi frazesami i zgranymi hasłami tyczącymi „najlepszości” danej partii lub świetlanej wizji Polski pod jej rządami.

Zastanawiam się, co decyduje o ciągłym używaniu takich metod? Brak materiału politycznego, czyli samych polityków, czy przekonanie o mentalnej gnuśności polskiego społeczeństwa? Nie wiem, może wszystkiego po trochu. W każdym razie za „szklanym okienkiem” widzisz za pół-idiotę, mającego Cię za jeszcze większego idiotę. Wprawdzie coraz rzadziej zdarza się agresja, jaka była charakterystyczna dla polityków z początków III RP, politycy okrzepli, jeszcze bardziej się wycwanili, ale jej echa słychać nadal pod przykrywką swoistych, niedojrzałych manier politycznych.

Wspomniałam, że wybory te przypominaną mi wybory z roku 1993. Również powrót Janusza Korwin-Mikke, przywołuje tamten czas, jednak decydujące jest wrażenie ogólnego zacofania politycznego w Polsce, jakiś zastój od czasów zaraz po Okrągłym Stole; jak za Księcia Piasta, co przy Okrągłym Stole jadał… a głównie wódkę pijał.

Dla porównania całej sytuacji jeszcze słynne sceny parlamentarne z „Dnia świra” Marka Koterskiego z 2002 roku. A potem filmik z prawyborów we Wrześni w roku 1993.

„Prawybory 1993 we Wrześni – UPR uzyskało 8,1%”