Forbis i Tilby, artystyczna animacja kanadyjska

Jak sen i bajka. I nieistniejące wspomnienia.

I
„When the Day Breaks” (Gdy wstaje dzień) kanadyjski film animowany autorskiego duetu Amanda Forbis i Wendy Tilby, z roku 1999. Film, jak ja to nazywam, międzygatunkowy, czyli ukazuje zwierzęta jako ludzi, choć tu nie do końca, i staroświecki – przypomina lata 50-te i 60-te, ale piosenki są w stylu lat 30-tych lub 40-tych. Staroświeckość filmu została wzmocniona przez użycie specjalnej techniki animacji dającej wrażenie filmu ze „starego kina”, ponadto stworzone kredką i farbą.

Animacja dostała około 40 nagród, w tym Złotą Palmę i nominację do Oscara, niemniej dla mnie jest jakby nieskończona, niepełna, albo jej do końca nie rozumiem.

II
„Stings” (polski tytuł: To co łączy i dzieli) autorstwa Wendy Tilby, jednej z pań ze wspomnianego duetu autorskiego, film wcześniejszy, z roku 1991, podobnie staroświecki, ale z ludźmi jako ludźmi. Jest mniej nowatorski artystycznie, jednak przemawia do mnie o wiele bardziej, do tego przypomina mi trochę malarstwo Dudy-Gracza. Film ma moc oczarowywania. Również wielokrotnie nagradzany. Technika animacji – farba na szkle.

III
„Wild Life” z roku 2011. Jeszcze jeden film tej samej pary autorek, nominowany do Oscara i innych nagród. Ten jest z dialogami, bez tłumaczenia. Technika animacji – kadry malowane gwaszem.

Dodatek
Reklamy wody Suntory przygotowane przez artystki dla Japonii: Rain i Wind.

Krakatau, eksplozja bólu

„Krakatau”, 10-minutowa impresja-ekspresja filmowa Mariusza Grzegorzka z roku 1986, wielokrotnie nagradzana. Tzw. etiuda filmowa. Po raz pierwszy obejrzałam film w drugiej połowie lat 80-tych, jako młoda dziewczyna, w nocy. W późniejszych latach czasami powracał do mnie obraz cierpiącej kobiety, wybuchającego wulkanu Krakatau… i swoiście przygnębiające wrażenie jakie zrobił film. Nie miałam jednak zupełnej pewności, że naprawdę to oglądałam. Może mi się śniło? Nie wiedziałam, gdzie znaleźć film. Potem jakby zapomniałam. A teraz po raz pierwszy od tamtego czasu zobaczyłam „Krakatau”, tydzień temu w nocy z soboty na niedzielę. Gdy zauważyłam tytuł w programie telewizyjnym, postanowiłam poczekać do nocy.

I co jeszcze stało się tym razem? Pojawiający się w filmie obraz samolotu oglądany przeze mnie w dwa dni po zestrzeleniu malezyjskiego boeinga nad Ukrainą.

„Krakatau”, reż. Mariusz Grzegorzek (1986), muzyka Dad Can Dance – De Profundis

Napis kończący film „Krakatau”:

„28 VIII 1883 roku w wyniku najpotężniejszego z odnotowanych w historii wybuchu wulkanu wyspa Krakatau przestała istnieć. Powstała w wyniku wstrząsów fala morska wysokości trzydziestu ośmiu metrów, zabiła trzydzieści pięć tysięcy ludzi na Jawie i Sumatrze. Odgłosy katastrofy słyszano w Australii odległej o pięć tysięcy kilometrów. W wielu rejonach ziemi obniżyła się nagle temperatura. Przez kilka lat po wybuchu w Anglii i USA obserwowano wyjątkowo piękne zachody słońca (niebieskie) i księżyca (zielone)”.

Na marginesie, pewne sceny kojarzą mi się z powstałym dużo później amerykańskim filmem „The Ring”.

Na tej stronie znajduje się wyraźniejsza wersja filmu, oryginalna, w innej technice zapisu: http://filmpolski.pl/fp/index.php?etiuda=322363

Magiczna kraina fotografii tilt-shift

To nie miniaturowy model pociągu ani zabawka, a prawdziwa lokomotywa, której fotograficzny obraz przekształcono w wyniku użycia techniki tilt-shift. Wrażenie „miniaturyzacji”, efekt makiety, można osiągnąć dzięki fotografowaniu przy pomocy specjalnego obiektywu, jednak dziś częściej osiąga się je poprzez wykorzystanie edytorów obrazu i tak otrzymano pierwsze trzy zdjęcia. Niektóre z tych fotografii przypominają mi klimat lalkowej adaptacji książki „O czym szumią wierzby” (Wind in the Willows) Kennetha Grahame’a.

Pociąg w Busch Gardens. Tampa, Floryda, fałszywy tilt-shift

Pociąg w Busch Gardens. Tampa, Floryda, fałszywy tilt-shift / Autor przeróbki: rolohauck + Autor oryginału: etrusia_uk (licencja CC BY-NC-SA 2.0)

Elan Valley, Walia, UK,  fałszywy tilt-shift

Elan Valley, Walia, UK,  fałszywy tilt-shift / Autor: Frosted Peppercorn (licencja CC BY-NC-SA 2.0)

Royal wedding in tilt shift

Ślub królewski w Szwecji, fałszywy tilt-shift / Autor: Royal_Wedding_Stockholm_2010_0c176_7963.jpg: Janwikifotoderivative work: I99pema (Royal_Wedding_Stockholm_2010_0c176_7963.jpg) [CC-BY-SA-3.0-2.5-2.0-1.0 lub GFDL], undefined

pociagi podmiejskie, tilt-shift lub fałszywy tilt-shift

Pociagi podmiejskie, tilt-shift lub fałszywy tilt-shift

Tenis, Sharapova wygrywa US Open 2006, tilt-shift

Tenis, Sharapova wygrywa US Open 2006, tilt-shift / Autor: Vincent Laforet

Kilka fotografii tilt-shift w wykonaniu Vincenta Laforet >>>
50 przykładów fotografii z efektem tilt-shift >>
Teoria fałszywego tilt-shift (angielski) >>
A tu fotografie prawdziwych makiet z efektem tilt-shift, udające zwykłe fotografie tilt-shift >>

Czy w moim elementarzu były Święta?

Słyszę, że podniosło się oburzenie spowodowane brakiem nazwy „Boże Narodzenie” w nowym, darmowym elementarzu dla pierwszoklasistów. Że padają w nim tylko słowa: „święta”, „prezenty”, „Mikołaj”, „karp w galarecie”, itp.

I oto, po protestach, MEN przyznaje się do błędu oraz umieszcza słowa „Wigilia” i „Boże Narodzenie” w nowym Naszym Elementarzu.

A czy w moim ukochanym „Elementarzu” Falskiego było choćby słowo „święta”? Nie. Okres świąteczny wyglądał tam, jak poniżej, na dwóch kartkach. I takie były wtedy wymarzone prezenty…. Może nie do końca, bo to wersja elementarza z roku 1957, używana przez co najmniej 17 lat.

Czy czuję się pokrzywdzona emocjonalnie lub moralnie z powodu takiego elementarza? Absolutnie nie. To była najpiękniejsza książka mojego życia. I każdy wiedział, co znaczyła ta choinka i te prezenty. Przecież nie żadne islamskie święto. Nawet nie było wtedy religii w szkole, jednak skądś wiedza o świętach religijnych musiała się wziąć. Poza tym, może miejsce religii jest w sferze sacrum? Czyli raczej nie w szkole, ani w urzędzie (lekcje religii w szkołach, krzyże w urzędach). Notabene, w czasach gdy sacrum mieszało się z profanum, czyli w zasadzie do niedawna, papieże miewali kochanki i dzieci.

Elementarz Falskiego - Choinka, karta

Elementarz Falskiego – Choinka

Elementarz Falskiego – Prezenty, karta

Elementarz Falskiego – Prezenty

Byłam ostatnim, ewentualnie przedostatnim, rocznikiem, który używał elementarza Mariana Falskiego z ilustracjami Jerzego Karolaka (pierwsze wydanie – rok 1957). Zaraz potem pojawiło się wydanie z nowocześniejszym ilustracjami Janusza Grabiańskiego (1974), i ze zaktualizowanymi tekstami, oraz zupełnie inny elementarz pod nazwą „Litery” (1974), autorstwa Ewy i Feliksa Przyłubskich z ilustracjami Mieczysława Kwacza. „Litery” były elementarzem mojego brata.

A tak wyglądają Święta w najnowszym elementarzu, już po poprawce, ze słowami „Wigilia” i „Boże Narodzenie”…

elementarz "Nasz elementarz" - Boże Narodzenie

Nowy „Nasz elementarz” – Boże Narodzenie / źródło

Punk rock z lat 60 i Carlos Saura

The Keggs. Garażowy rock, proto-punk z lat 60. Jedyny singiel grupy pochodzi roku 1967. Zawiera utwory „To Find Out” i „Girl”. Znalazłam tę muzykę poszukując filmu „Mrożony Peppermit” Carlosa Saury, również z roku 1967. Grupa nie posiada nawet strony w Wikipedii. Wiadomo, że powstała w Detroit, a jej członkami byli Art Lenox, Steve Cool, Bob Rich i Pat Amboyan /źródło/. Jeśli wierzyć temu wpisowi, wytłoczono tylko 75 kopii płyty, a cześć z nich została zniszczona w czasie zamieszek rasowych w Detroit w roku 1967, zaś wokalista grupy zginął w wypadku motocyklowym.

Trzeba przyznać, że film Saury zgrywa się z muzyką „The Keggs”.

The Keggs – „To Find Out” (scena z filmu „Peppermint Frappé” Carlosa Saury”) – 1967

Głośniejsza wersja nagrania – The Keggs – „To Find Out”

The Keggs – „Girl”

Adam i Ewa z okładki „Galaxy”

Ewa zrywa jabłko z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego. Potem skusi Adama, by je zjadł. I tak zostali na naszej planecie.

Ilustracja pochodzi z okładki magazynu „Galaxy Science Fiction”, z kwietnia 1954 roku, z opowiadaniem Frederika Pohla pt. „The Midas Plague”. Tekst opowiadania wraz małym skanem całej okładki znajduje się tutaj >>.

Galaxy-Magazine_The-Midas-Plague

„Galaxy”, kwiecień 1954, ilustracja z okładki / źródło

Plazma z epoki atomowej

To co wydaje się nowatorskie i nowoczesne istniało już wcześniej, choć może trochę niedoskonałe, zwłaszcza z dzisiejszego punktu widzenia.

Amerykańskie telewizory Philco Predicta, wyłącznie czarno-białe, 17″ lub 21″, produkowane w kilku modelach, w latach 1958-1960. Ten typ wzornictwa zalicza się do stylu mid-century modern, nazywanego też czasem retro-modern, z epoki design’u zwanej Atomic Age. Jak widać poniżej, animowany serial „Jetsonowie” (1962-1963) miał jakieś oparcie w rzeczywistości, nie tylko w wyobraźni.

Ciekawe, że taki rodzaj telewizora był przez przeciętnych konsumentów uważany za zbyt radykalny, jednak wiele egzemplarzy sprzedano do moteli i barów. Słaba sprzedaż, bardzo duża zawodność oraz brak kolorowych modeli, przyczyniły się do bankructwa i sprzedaży Philco w 1960 roku. Obecnie oryginalne modele Philco Predicta są bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów, w związku z ich dawnym charakterystycznym stylem oraz małą ilością działających urządzeń. Telewizory pojawiały się wiele razy filmach, telewizji i klipach muzycznych. W ostatnich latach firma Telstar wyprodukowała niewielką ilość reprodukcji starych modeli z większym kolorowym ekranem i nowoczesną elektroniką.

Philco Predicta - stary telewizor

Philco Predicta Holiday, ok. 1959 / źródło

Philco Predicta Tandem - stary telewizor

Philco Predicta Tandem/Penthouse, ok. 1959 / źródło

Philco Predicta - stara reklama

Philco Predicta – stare zdjęcie, 1959 / źródło

Philco Predicta Corona -stara reklama

Philco Predicta Corona – stare zdjęcie / źródło

Philco Predicta Townhouse -stary telewizor

Philco Predicta Townhouse, stare zdjęcie, 1960 / źródło

Philco Predicta - stary telewizor

Philco Predicta Princess, ok. 1959 / źródło

Philco Predicta - stary telewizor

Philco Predicta Pedestal / źródło

Philco Predicta Siesta - stary telewizor

Philco Predicta Siesta, 1960 / źródło

Philco Predicta Chalet - stary telewizor

Reprodukcja Philco Predicta Chalet / źródło

Jedna ze starych reklam telewizora Philco Predicta – „Philco Predicta – TV Today from the World of Tomorrow”

Miesięcznica czy miesiącznica?

A w ogóle, to żadna „miesięcznica”, a „miesiącznica”…

Miesiącznica (Lunaria L.) – rodzaj roślin należący do rodziny kapustowatych. Należą do niego tylko 2 gatunki. Gatunkiem typowym jest Lunaria annua L. /wikipedia/

miesiącznica roczna

Morfologia (miesiącznica roczna)

Pełną poczucia humoru opinię o słowie „miesięcznica” wygłosił językoznawca profesor Mirosław Bańko:

Organizatorzy miesięcznic powinni mieć jednak na uwadze możliwy odbiór tego słowa, uwarunkowany podobieństwem do innych nazw. Z jednej strony wieczornica (to dobrze), z drugiej np. męczennica (to gorzej), a z trzeciej nerwica, pląsawica (to już całkiem źle). Można się pocieszać, że miesiączka byłaby jeszcze gorszą nazwą.
Czasem warto sięgnąć po terminy łacińsko-greckie, które na ogół wywołują mniej niepożądanych skojarzeń. Po łacinie miesiąc to mensis albo luna. Ten kierunek jednak jest też ryzykowny, bo na horyzoncie widać już menstruację i lunatyków.
Myślę, że z dobrą nazwą dla miesięcznicy będziemy się męczyć jeszcze długo.

Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski / Cała opinia: poradnia.pwn.pl

Boris Vian, zabawa językiem i sensem

Początek „Czerwonej trawy” (1950) Borisa Viana. Tak mnie kiedyś zachwycił, że przeczytałam całość powieści, nawet dwa razy. Gra słowem, zabawa znaczeniem. Poezja prozy, absurd treści. Muzyka słowa i wibracja znaczeń. Coś wpadającego w surrealizm.

„Wiatr, ciepły i senny, uderzał w okno pękiem liści. Zafascynowany Wolf przyglądał się skrawkowi dnia, który od czasu do czasu odsłaniała poruszana wiatrem gałąź. Bez powodu drgnął nagle, oparł ręce o brzeg biurka i wstał. Przechodząc zaskrzypiał klepką parkietu, po czym dla wyrównania efektu cicho zamknął drzwi. Zszedł po schodach, znalazł się na dworze i jego stopy zetknęły się z ceglaną aleją obrzeżoną pokrzywami o dwudzielnych liściach, prowadzącą do Kwadratu poprzez czerwoną trawę tej okolicy.

Sto kroków dalej maszyna wrzynała się w niebo konstrukcją z szarej stali, znacząc je nieludzkimi trójkątami.”

/tłum. Elżbieta Jogałła/

Z Wikipedii:

„W swoich utworach Vian chętnie posługiwał się absurdem i czarnym humorem. Jego teksty są pełne surrealistycznych scen oraz błyskotliwych gier słownych.” /źródło/

A po co to wszystko? Może dla formy samej? Ale gdy jest forma, to zaraz pojawia się treść. I potem trzeba ją zinterpretować.

Franciszka Themerson - Concord (1962), rysunek

Franciszka Themerson – „Concord” (1962)

Franciszka Themerson, ilustracja do tekstu "Pan Tom buduje dom" Stefana Themersona, rysunek

Franciszka Themerson, ilustracja do tekstu „Pan Tom buduje dom” Stefana Themersona (1950) / źródło

O stole, który uciekł do lasu" / Stefan Themerson ; il. Franciszka Themerson. Okładka.

Okładka – „O stole, który uciekł do lasu” / Stefan Themerson ; il. Franciszka Themerson. – Warszawa ; „Nasza Księgarnia” (1963) / źródło

Sztuka Andy’ego Kehoe

Sztuka Andy’ego Kehoe jest dla mnie trochę jak skrzyżowanie twórczości dwóch polskich malarek młodego pokolenia. Jedna maluje specyficznie ujęte zwierzęta, m.in. jelenie i koty, a druga straszne stwory w dziwnych okolicznościach natury (Agata Kleczkowska i Aleksandra Waliszewska). Poza tym, malarstwo Kehoe jest ładniejsze.

Strona malarza: andykehoe.net >>. Strumień jego obrazów: Flickr >>.
Poniższe reprodukcje pochodzą z profilu artysty w sklepie Etsy.

andy_kehoe4

Andy Kehoe

andy_kehoe

Andy Kehoe

andy kehoe

Andy Kehoe

andy kehoe

Andy Kehoe

andy_kehoe

Andy Kehoe

„Nie trzeba zapominać, że obraz powinien zawsze być odbiciem głębokiego doznania i że głębokie doznanie znaczy – dziwne, dziwne zaś znaczy – mało znane lub nieznane. Aby dzieło sztuki było naprawdę nieśmiertelne konieczne jest, aby wykraczało poza ludzkie ograniczenia. W ten sposób upodobni się do marzenia sennego i umysłu dziecka.”

Giorgio de Chirico (1888–1978) – włoski malarz